Adhortacja apostolska Verbum Domini

 

W czwartek, dnia 11 listopada 2010 roku, w Biurze Prasowym Stolicy Apostolskiej została zaprezentowana posynodalna adhortacja apostolska Benedykta XVI „Verbum Domini", będąca podsumowaniem XII Zgromadzenia Zwyczajnego Synodu Biskupów obradującego w dniach 5-26 października 2008 r., którego temat brzmiał: „Słowo Boże w życiu i misji Kościoła".

 

Najnowszy papieski dokument przedstawili prefekt Kongregacji ds. Biskupów, kard. Marc Ouellet, abp Gianfranco Ravasi, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Kultury, abp Nikola Eterović, sekretarz generalny Synodu Biskupów, oraz podsekretarz tej dykasterii, prał. Fortunato Frezza.

 

Dokument został podpisany przez Ojca Świętego dnia 30 września 2010 roku, we wspomnienie św. Hieronima, patrona egzegetów i wszystkich ludzi pochylających się nad Pismem Świętym. Jego pełen tytuł brzmi: Posynodalna adhortacja apostolska VERBUM DOMINI Ojca Świętego Benedykta XVI do biskupów i duchowieństwa do osób konsekrowanych i wiernych świeckich O Słowie Bożym w życiu i misji Kościoła. Całość tekstu adhortacji składa się z 122 akapitów i 206 stron.

 

Sam miniony synod jawi się Ojcu Świętemu jako nowa Pięćdziesiątnica, o której mówi tak: „mogliśmy stwierdzić z radością i wdzięcznością, że «również dzisiaj w Kościele trwa Pięćdziesiątnica, to znaczy, że mówi on wieloma językami, i to nie tylko w sensie zewnętrznym - takim, że są w nim reprezentowane wszystkie główne języki świata, ale jeszcze bardziej w sensie głębszym: istnieje w nim wiele form doświadczenia Boga i świata, bogactwo kultur, i dopiero w ten sposób ukazuje się wielki wymiar życia ludzkiego i związany z tym rozległy zasięg słowa Bożego ».12 Ponadto mogliśmy również doświadczyć, że Pięćdziesiątnica wciąż jeszcze dokonuje się; wiele ludów oczekuje jeszcze, aby słowo Boże było głoszone w ich języku i kulturze" (n. 4).

 

Przekazując ją Kościołowi papież pragnie: „dać pewne podstawowe wytyczne do odkrywania na nowo w życiu Kościoła słowa Bożego, będącego źródłem nieustannej odnowy, wyrażając jednocześnie życzenie, by stawało się ono coraz bardziej sercem wszelkiej działalności kościelnej (n.1)". Tekst adhortacji ma zachęcić: „wszystkich wiernych, by odkrywali na nowo osobiste i wspólnotowe spotkanie z Chrystusem, Słowem Życia, które stało się widzialne, i by stawali się Jego zwiastunami, aby dar życia Bożego - komunia - rozprzestrzeniał się coraz bardziej w całym świecie" (n.2).

 

Tekst tego dokumentu składa się z trzech zasadniczych części:.

  • CZĘŚĆ PIERWSZA VERBUM DEI. « Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga,i Bogiem było Słowo. (...)A Słowo stało się ciałem » ( J 1, 1.14)
  • CZĘŚĆ DRUGA VERBUM IN ECCLESIA. « Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc,aby się stali dziećmi Bożymi » ( J 1, 12)
  • CZĘŚĆ TRZECIA VERBUM MUNDO. « Boga nikt nigdy nie widział; ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, [o Nim] pouczył ( J 1, 18)

 

Za wcześnie by poddać ten tekst szczegółowej analizie, ale z pewnością sam temat oraz dłuższy niż w innych przypadkach czas jej wydania świadczy z pewnością o jej nadzwyczajnej randze. Jak łatwo dostrzec - podobnie jak w przypadku poprzedniej adhortacji - najpierw podane jest nauczanie o samym Słowie Bożym, następnie o jego miejscu w życiu Kościoła i wreszcie o roli jaką pełni w misji Kościoła.

 

W porównaniu do poprzedzających go tekstów synodalnych, które były poddawane kolejnym dyskusjom tekst ten wydaje się jeszcze bardziej uszczegółowiony i poszerzony. Zawiera on nie tylko proste nauczanie synodalne, ale i wskazania Ojca Świętego, które powinny być wprowadzone w życie.

 

Słowo Boże jest skałą na której wznosimy budowlę naszego życia indywidualnego i społecznego. Ono nas wzywa do zmiany naszej dotychczasowej koncepcji realizmu: „Realistą jest ten, kto w słowie Bożym rozpoznaje fundament wszystkiego». Potrzebujemy tego szczególnie w naszych czasach, w których uwidocznia się nietrwałość wielu rzeczy, na których się opieramy, budując życie, w których jesteśmy skłonni pokładać nadzieję. Prędzej czy później okazuje się, że posiadanie, przyjemność i władza nie są zdolne zaspokoić najgłębszych pragnień serca człowieka. On bowiem do budowy własnego życia potrzebuje solidnych fundamentów, które trwają również wtedy, gdy zabraknie ludzkich pewników" (n. 10).

 

Słowo Boże nie jest - jak uczy św. Hieronim - do prywatnego interpretowania: „nie możemy nigdy sami czytać Pisma świętego. Spotykamy zbyt wiele zamkniętych drzwi i łatwo błądzimy. Biblia została napisana przez lud Boży i dla ludu Bożego, pod natchnieniem Ducha Świętego. Jedynie w tej komunii z ludem Bożym możemy rzeczywiście dotrzeć z naszym «my» do istoty prawdy, którą Bóg chce nam przekazać" (n. 30).

 

Bardzo szybko pojawiają się postulaty względem Kościoła. Mówiąc o związku Słowa Bożego z wiarą Benedykt XVI stwierdza, iż:: „Istnieje potrzeba w naszych czasach, aby pomagać wiernym w lepszym poznaniu związku między Maryją z Nazaretu i pełnym wiary słuchaniem słowa Bożego. Zachęcam również naukowców do dalszego zgłębiania relacji między mariologią i teologią słowa. Może z tego wyniknąć wielka korzyść zarówno dla życia duchowego, jak i dla studiów teologicznych i biblijnych" (n. 27).

 

Ojciec Święty przypomina wdzięczność ojców synodalnych względem egzegetów i teologów, dzięki którym doszło do pogłębienia studiów słowa Bożego w Kościele w ostatnich dziesięcioleciach, „którzy z poświęceniem, zaangażowaniem i kompetencją wnieśli i nadal wnoszą istotny wkład w zgłębianie sensu Pism, zajmując się złożonymi problemami, jakie nasze czasy stawiają przed badaniami biblijnymi" (n. 31).

 

Poprawna hermeneutyka Pisma świętego domaga się poszerzania przestrzeni własnej racjonalności. Stąd też: „przy stosowaniu metod analizy historycznej należy unikać akceptowania, jeśli się pojawiają, kryteriów, które z góry odrzucają Objawienie Boże w życiu ludzi. Łączenie dwóch poziomów pracy nad interpretacją Pisma świętego zakłada ostatecznie harmonię między wiarą i rozumem. Z jednej strony potrzebna jest wiara, która zachowując właściwą relację z prawym rozumem, nie przerodzi się nigdy w fideizm, który sprzyjałby fundamentalistycznej lekturze Pisma świętego. Z drugiej strony, potrzebny jest rozum, który badając obecne w Biblii elementy historyczne, będzie otwarty i nie odrzuci a priori wszystkiego, co przekracza jego miarę" (n.35).

 

Adhortacja nie boi się tzw. „mrocznych" stron Biblii, które zdają się akceptować przemoc i niemoralność. „W odniesieniu do tego trzeba przede wszystkim pamiętać, że Objawienie biblijne jest głęboko zakorzenione w historii. Zamysł Boży odsłania się w niej stopniowo i urzeczywistnia się powoli na kolejnych etapach pomimo oporu ludzi. Bóg wybiera lud i cierpliwie go wychowuje. Objawienie jest dostosowane do kulturowego i moralnego poziomu odległych epok, a zatem relacjonuje fakty i zwyczaje, jak na przykład podstępne zabiegi, przemoc, rzezie ludności, nie mówiąc wyraźnie, że są one niemoralne; wyjaśnieniem tego jest kontekst historyczny, ale może to zaskakiwać dzisiejszego czytelnika, zwłaszcza gdy zapomina się o licznych ‘mrocznych' zachowaniach ludzi, których nigdy nie brakowało na przestrzeni wieków i nie brak również w naszych czasach.

 

W związku z tym Ojciec Święty zachęca uczonych i duszpasterzy: „by pomagali wszystkim wiernym w poznawaniu także tych stronic dzięki lekturze, która pozwoli odkryć ich znaczenie w świetle misterium Chrystusa" (n. 42).

Rozważając relacje chrześcijan i żydów wobec Pism świętych adhortacja uczy: „Gdy rozważamy ścisłe powiązania Nowego Testamentu ze Starym, w sposób naturalny uwaga kieruje się teraz na szczególną więź między chrześcijanami i żydami, jaka z tego się rodzi, więź, o której nigdy nie powinno się zapominać. Jan Paweł II powiedział do żydów: jesteście « naszymi umiłowanymi braćmi" w wierze Abrahama, naszego patriarchy». Oczywiście stwierdzenia te nie oznaczają lekceważenia zerwania, potwierdzonego w Nowym Testamencie, z instytucjami Starego Testamentu, a tym bardziej wypełnienia się Pism w misterium Jezusa Chrystusa, uznanego za Mesjasza i Syna Bożego. Jednak ta głęboka i radykalna różnica bynajmniej nie musi powodować wzajemnej wrogości. Przykład św. Pawła (por. Rz 9-11) pokazuje, że - przeciwnie - «postawa respektu, szacunku i miłości do narodu żydowskiego jest jedyną postawą naprawdę chrześcijańską w tej sytuacji, która w sposób tajemniczy stanowi część całkowicie pozytywnego planu Bożego» (n. 43).

 

„Pragnę jeszcze raz potwierdzić, że bardzo cenny dla Kościoła jest dialog z żydami. Byłoby dobrze, by tam, gdzie dostrzega się tego sposobność, stwarzać możliwości, również publiczne, spotkania i konfrontacji, które sprzyjałyby pogłębieniu wzajemnego poznania, obopólnego szacunku oraz współpracy, także w studium Pism świętych" (n. 43).

 

Dotykając problemu przepowiadania Słowa Bożego i znaczenia homilii, która „uaktualnia przesłanie Pisma świętego, ażeby wierni mogli odkryć obecność i skuteczność słowa Bożego w swoim codziennym życiu", adhortacja zachęca do tego, by: „unikać homilii ogólnych i abstrakcyjnych, przysłaniających prostotę słowa Bożego, jak również bezużytecznych dywagacji, które mogą prowadzić do skupienia uwagi bardziej na kaznodziei niż na istocie ewangelicznego orędzia. Dla wiernych musi być jasne, że kaznodziei zależy na ukazaniu Chrystusa, który powinien być w centrum każdej homilii. Dlatego trzeba, aby kaznodzieje «pozostawali w zażyłości » i często obcowali ze świętym tekstem; powinni przygotowywać się do homilii na medytacji i modlitwie, aby przepowiadali z przekonaniem i pasją" (n. 59).

 

Wskazuje również na potrzebę przygotowania w poszczególnych krajach tzw. Dyrektorium homiletycznego. Ojciec Święty zwraca się „z prośbą do kompetentnych władz, aby pomyślano również o odpowiednich narzędziach i materiałach, które pomogą kapłanom w jak najlepszym wypełnianiu ich zadania, takich jak na przykład Dyrektorium homiletyczne, w którym kaznodzieje będą mogli znaleźć pomoc przydatną w przygotowywaniu się do pełnienia swojej posługi" (n. 60).

Ojcowie synodalni podkreślali też wartość milczenia w odniesieniu do słowa Bożego i jego recepcji w życiu wiernych. „Słowo może być bowiem wypowiedziane i usłyszane jedynie w ciszy, zewnętrznej i wewnętrznej. Nasze czasy nie sprzyjają skupieniu i niekiedy ma się wrażenie, że oderwanie się choćby na chwilę od środków masowego przekazu budzi niemal lęk. Dlatego jest dzisiaj rzeczą konieczną wpajanie ludowi Bożemu, że milczenie jest wartością. Odkrycie na nowo, że słowo Boże odgrywa centralną rolę w życiu Kościoła, oznacza również odkrycie sensu skupienia i wewnętrznego spokoju. Wielka tradycja patrystyczna poucza nas, że tajemnice Chrystusa wiążą się z milczeniem i tylko w ciszy Słowo może w nas zagościć" (n. 66).

 

Biblia stanowi nasz wielki kod kulturowy. „Ojcowie synodalni zwrócili uwagę na to, jak ważne jest umożliwianie osobom pracującym na polu kultury zyskania należytej znajomości Biblii, również w środowiskach zsekularyzowanych oraz wśród niewierzących; w Piśmie świętym zawierają się wartości antropologiczne i filozoficzne, które miały pozytywny wpływ na całą ludzkość. Trzeba w pełni odnaleźć sens Biblii jako wielkiego kodu kulturowego" (n. 110).

 

W zakończeniu adhortacji Benedykt XVI wzywa „cały lud Boży, duszpasterzy, członków Instytutów życia konsekrowanego oraz świeckich, by starali się coraz lepiej poznawać Pismo święte. Nigdy nie powinniśmy zapominać, że podstawą wszelkiej autentycznej i żywej duchowości chrześcijańskiej jest słowo Boże, głoszone, przyjęte, celebrowane i rozważane w Kościele. To umacnianie więzi ze słowem Bożym będzie miało tym większy rozmach, im bardziej będziemy świadomi, że zarówno w Piśmie świętym, jak i w żywej Tradycji Kościoła obcujemy z ostatecznym słowem Boga o wszechświecie i dziejach" (n. 121).

 

Adhortacja - wspominając Matkę Zbawiciela - kończy się akcentem radości: „Im bardziej będziemy potrafi li oddawać się do dyspozycji słowu Bożemu, tym bardziej będziemy mogli stwierdzić, że również dzisiaj trwa w Kościele Bożym tajemnica Pięćdziesiątnicy. Duch Pański nadal zsyła swoje dary na Kościół, abyśmy zostali doprowadzeni do całej prawdy, odsłaniając przed nami sens Pism i czyniąc nas wiarygodnymi zwiastunami zbawczego Słowa w świecie. I tak powracamy do Pierwszego Listu św. Jana. W słowie Bożym również i my usłyszeliśmy, ujrzeliśmy i dotknęliśmy Słowa życia. Dzięki łasce przyjęliśmy orędzie, że objawiło się życie wieczne, dlatego uznajemy teraz, że jesteśmy zjednoczeni ze sobą nawzajem, z tymi, którzy poprzedzili nas w znaku wiary i z wszystkimi, którzy na całym świecie słuchają słowa Bożego, sprawują Eucharystię i żyją świadectwem miłości. Orędzie to zostało nam przekazane - przypomina apostoł Jan - aby « nasza radość była pełna » (1 J 1, 4) (n. 123).

 

Abp Stanisław Gądecki

 

Treść dokumentu adhortacji apostolskiej VERBUM DOMINI znajdziesz na stronie internetowej Watykanu.

 
Słowo Boże w historii

Orędzie końcowe Synodu Biskupów do Ludu Bożego

Braciom i siostrom «pokój i miłość wraz z wiarą, od Boga Ojca i Pana naszego, Jezusa Chrystusa. Łaska [niech będzie] ze wszystkimi, którzy miłują Pana naszego, Jezusa Chrystusa, w nieskazitelności». Tym jakże wymownym i żarliwym pozdrowieniem św. Paweł kończy List do chrześcijan w Efezie (6, 23-24). Tymi samymi słowami my, ojcowie synodalni, zebrani w Rzymie na XII Zwyczajnym Zgromadzeniu Ogólnym Synodu Biskupów, pod przewodnictwem Ojca Świętego Benedykta XVI, rozpoczynamy nasze orędzie, skierowane do wszystkich, którzy w różnych zakątkach świata podążają za Chrystusem niczym uczniowie i miłują Go miłością nieskażoną.
Im na nowo wskazujemy na głos i światło Słowa Bożego, powtarzając prastare przesłanie: «Słowo to (...) jest bardzo blisko ciebie: w twych ustach i w twoim sercu, byś je mógł wypełnić» (Pwt 30, 14). A sam Bóg powie każdemu: «Synu człowieczy, weź sobie do serca wszystkie słowa, które wyrzekłem do ciebie, i przyjmij je do swoich uszu» (Ez 3, 10). Wszystkim proponujemy teraz duchową podróż, podzieloną na cztery etapy, która poprowadzi nas od wieczności i nieskończoności Boga do naszych domów i na ulice naszych miast.

 

I.Głos Słowa: Objawienie

1.«I przemówił do was Pan, Bóg wasz, spośród ognia. Dźwięk słów słyszeliście, ale poza głosem nie dostrzegliście postaci» (Pwt 4, 12). Te słowa wypowiada Mojżesz, przywołując doświadczenia Izraela, które były jego udziałem na surowej pustyni Synaj. Pan zaznaczył swoją obecność nie za pośrednictwem obrazu czy wizerunku, czy też posągu na kształt złotego cielca, ale przez «dźwięk słów». To głos, który dał się słyszeć na samym początku stworzenia, rozdzierając ciszę nicości: «Na początku (...)  Bógł rzekł: ’Niechaj się stanie światłość!’ I stała się światłość. (...)  Na początku było Słowo (...)  i Bogiem było Słowo. (...)  Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, [z tego] co się stało» (Rdz 1, 1. 3; J 1, 1. 3).
Stworzenie nie powstało w wyniku walki między bogami, jak nauczała starożytna mitologia mezopotamska, lecz za sprawą słowa, które przezwycięża nicość i tworzy byt. Psalmista śpiewa: «Przez słowo Pana powstały niebiosa i wszystkie ich zastępy przez tchnienie ust Jego. (...)  bo On przemówił, a wszystko powstało; On rozkazał, i zaczęło istnieć» (Ps 33 [32], 6. 9). A św. Paweł powtórzy: Bóg «ożywia umarłych i powołuje do istnienia to, co nie istnieje» (Rz 4, 17). Mamy tu do czynienia z pierwszym objawieniem «kosmicznym», porównującym stworzenie do ogromnej księgi otwartej przed całą ludzkością, która może odczytać z niej przesłanie Stwórcy: «Niebiosa głoszą chwałę Boga, dzieło rąk Jego nieboskłon obwieszcza. Dzień dniowi głosi opowieść, a noc nocy przekazuje wiadomość. Nie jest to słowo, nie są to mowy, których by dźwięku nie usłyszano; ich głos się rozchodzi na całą ziemię i aż po krańce świata — ich mowy» (Ps 19 [18], 2-5).
2.Boże Słowo jest również u źródeł historii ludzkości. Mężczyzna i kobieta, jako że są «na obraz i podobieństwo Boga» (Rdz 1, 27), a zatem jest w nich znamię boskości, mogą podjąć dialog ze swym Stwórcą albo mogą się od Niego oddalić i odrzucić Go przez grzech. Słowo Boże zatem zbawia i osądza, przenika historię z jej kolejami losów i wydarzeniami: «Napatrzyłem się na udrękę ludu mego w Egipcie i nasłuchałem się narzekań jego (...), znam więc jego uciemiężenie. Zstąpiłem, aby go wyrwać z rąk Egiptu i wyprowadzić z tej ziemi do ziemi żyznej i przestronnej» (Wj 3, 7-8). Boża obecność widoczna jest też w dziejach człowieka, które — przez działanie Pana historii — włączone zostają w wyższy plan zbawienia, aby «wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy» (1Tm 2, 4).
3.Słowo Boże jest skuteczne, stwórcze i zbawcze, jest zatem u początków istnienia i historii, stworzenia i odkupienia. Pan wychodzi na spotkanie ludzkości, obwieszczając: «To powiedziałem i wykonam!» (Ez 37, 14). Kolejny etap, gdzie jest obecny głos Boży, to słowo pisane, Graphé czy też Graphaí, Święte Pisma, jak nazywane są w Nowym Testamencie. Już Mojżesz zszedł z góry Synaj «z dwiema tablicami Świadectwa w swym ręku, a tablice były zapisane po obu stronach, zapisane na jednej i na drugiej stronie. Tablice te były dziełem Bożym, a pismo na nich było pismem Boga» (Wj 32, 15-16). I sam Mojżesz nakaże Izraelowi strzec tych «tablic Świadectwa» i je przepisać: «Na kamieniach wypiszecie wszystkie słowa tego Prawa. Wyryjcie je dobrze!» (Pwt 27, 8).
Święte Pisma są spisanym «świadectwem» Bożego Słowa, są kanonicznym, historycznym i literackim pamiętnikiem, zaświadczającym o wydarzeniu, jakim było stwórcze i zbawcze Objawienie. Słowo Boże poprzedza zatem Biblię, i wykracza poza nią, która jest wszak «natchniona przez Boga» i zawiera pożyteczne Słowo Boże (por. 2 Tm 3, 16). Dlatego właśnie w centrum naszej wiary znajduje się nie tylko księga, ale historia zbawienia i, jak zobaczymy, Osoba, Jezus Chrystus, Słowo Boże, które stało się ciałem, człowiekiem, historią. Ponieważ Słowo Boże zawiera się w Piśmie Świętym, a swym zasięgiem je przekracza, konieczna jest stała obecność Ducha Świętego, który «doprowadzi (...) do całej prawdy» (J 16, 13) tego, kto czyta Biblię. Taka jest wielka Tradycja — skuteczna obecność w Kościele «Ducha prawdy», strażnika Świętych Pism, wiarygodnie interpretowanych przez Nauczycielski Urząd Kościoła. Dzięki Tradycji dochodzi się do zrozumienia, interpretacji, przekazywania  Słowa Bożego i dawania o nim świadectwa. Sam św. Paweł, wypowiadając pierwsze chrześcijańskie Credo, przyznaje, że «przekazuje» to, co sam «przejął» z Tradycji (1 Kor 15, 3-5).

 

II.Oblicze Słowa: Jezus Chrystus

4.W greckim oryginale występują tylko trzy podstawowe słowa: Lògos sarx eghèneto, «Słowo stało się ciałem». A jednak są one kulminacją nie tylko owego poetyckiego i teologicznego arcydzieła, jakim jest prolog Ewangelii św.Jana (J 1, 14), ale i samą istotą wiary chrześcijańskiej. Odwieczne Boże Słowo wchodzi w przestrzeń i czas, przyjmuje oblicze i ludzką tożsamość, tak iż naprawdę można poznać je bezpośrednio, prosząc, jak uczyniła to grupka obecnych w Jerozolimie Greków: «Chcemy ujrzeć Jezusa» (por. J 12, 20-21). Słowa pozbawione oblicza nie są doskonałe, gdyż nie prowadzą w pełni do spotkania, o czym przypominał Hiob u kresu swych dramatycznych poszukiwań: «Dotąd Cię znałem ze słyszenia, teraz ujrzało Cię moje oko» (Hi 42, 5).
Chrystus jest «Słowem, które jest u Boga i jest Bogiem», jest «obrazem Boga niewidzialnego — Pierworodnym wobec każdego stworzenia» (Kol 1, 15); ale jest także Jezusem z Nazaretu, który chodził ulicami jednej z podrzędnych prowincji rzymskiego Imperium, mówił lokalnym językiem, nosił znamiona konkretnego narodu — żydowskiego, oraz jego kultury. Prawdziwy Jezus Chrystus jest zatem kruchym i śmiertelnym  ciałem, jest historią i ludzkością, ale jest także chwałą, bóstwem, tajemnicą: Tym, który objawił nam Boga, którego nikt nigdy nie widział (por. J, 18). Syn Boży pozostaje nadal Tym, kim jest, również wtedy, gdy Jego ciało złożone jest w grobie — zmartwychwstanie zaświadcza o tym w sposób żywy i skuteczny.
5.Tradycja chrześcijańska często na równi stawiała Słowo Boże, które staje się ciałem, ze Słowem Bożym, które przyjmuje formę księgi. Wynika to już z Credo, kiedy głosimy, że Syn Boży «za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy», a także wyznajemy wiarę w samego «Ducha Świętego, który mówił przez proroków». Sobór Watykański II przyjmuje tę starożytną tradycję, według której «ciało Syna to Pismo nam przekazane» — jak głosi św. Ambroży (In Lucam VI, 33) — i jasno stwierdza: «Boże słowa (...) wyrażone  językami ludzkimi upodobniły się do ludzkiej mowy, podobnie jak niegdyś Słowo Wiekuistego Ojca, przyjąwszy słabe ludzkie ciało, upodobniło się do ludzi» (Dei verbum, 13).
W istocie także Biblia jest «ciałem», «literą», wyraża się w poszczególnych językach, w formach literackich i historycznych, posługując się pojęciami związanymi z kulturą starożytną, zachowuje pamięć wydarzeń często tragicznych, jej karty nierzadko pełne są krwi i przemocy, słychać w niej ludzki śmiech i płyną łzy, a także wznosi się modlitwa nieszczęśników i wyraża radość zakochanych. Ze  względu na ten «cielesny» wymiar wymaga ona analizy historycznej i literackiej, przeprowadzonej za pomocą różnych metod i z różnych punktów widzenia, jakie sugeruje  egzegeza biblijna. Każdy kto czyta Pismo Święte, nawet człowiek  niewykształcony, powinien mieć odpowiednią znajomość natchnionego tekstu, pamiętając, że Słowo przyobleczone jest w konkretne słowa, do których się zniża i dostosowuje, aby stać się słyszalne i zrozumiałe dla ludzi.
Jest to konieczne. Wykluczenie tego może doprowadzić do fundamentalizmu, który w praktyce neguje wcielenie się Słowa Bożego w historii, nie uznaje, że to Słowo wyraża się w Biblii językiem ludzkim, że powinno być odczytywane, badane i zrozumiane, oraz ignoruje fakt, że Boże natchnienie nie zatarło historycznej tożsamości ani osobowości  ludzkich autorów. Biblia jest jednak także odwiecznym Słowem Boga i właśnie z tego względu wymaga innego zrozumienia, danego przez Ducha Świętego, który ujawnia transcendentny wymiar Słowa Bożego, obecny w słowach ludzkich.
6.Dlatego potrzeba «żywej Tradycji całego Kościoła» (por. Dei verbum, 12) i wiary, aby w sposób jednolity i pełny zrozumieć Pismo Święte. Jeśli zatrzymamy się tylko na «literze», Biblia pozostanie jedynie podniosłym dokumentem z przeszłości, wzniosłym świadectwem etycznym i kulturowym. Jeśli jednak wykluczymy wcielenie, możemy popaść w fundamentalistyczną dwuznaczność lub też w nieokreślony spirytualizm czy psychologizm. Wiedza egzegetyczna powinna zatem być nierozłącznie powiązana z tradycją duchową i teologiczną, aby nie doszło do rozbicia jedności bóstwa i człowieczeństwa Jezusa Chrystusa ani Pisma Świętego.
W tej przywróconej harmonii oblicze Chrystusa zajaśnieje w swej pełni i pomoże nam odkryć inną jedność, tę głęboką i wewnętrzną jedność Pisma Świętego, składającego się wprawdzie z 73 ksiąg, lecz włączonych w jeden «kanon», w jeden dialog między Bogiem a ludzkością, w jeden plan zbawienia. «Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców [naszych] przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna» (Hbr 1, 1-2). Chrystus rzuca zatem swoje światło na przeszłość, na całą historię zbawienia, ukazując jej spójność, znaczenie i kierunek.
On jest pieczęcią, «Alfą i Omegą» (por. Ap 1, 8) dialogu między Bogiem a Jego stworzeniem, prowadzonego w czasie i zaświadczonego w Biblii. I dopiero w świetle tego ostatecznego przypieczętowania nabierają «pełnego sensu» słowa Mojżesza i proroków. Wskazał na to sam Jezus tamtego wiosennego popołudnia w drodze z Jerozolimy do Emaus, gdy rozmawiając z Kleofasem i jego przyjacielem, «wykładał  im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego» (Łk 24, 27).
Właśnie dlatego, że w centrum Objawienia jest  Słowo Boże, które stało się obliczem, ostatecznym celem poznawania Biblii nie jest «decyzja etyczna czy jakaś wielka idea, ale spotkanie z wydarzeniem, z Osobą, która nadaje życiu nową perspektywę, a tym samym decydujące ukierunkowanie» (por. Deus caritas est, 1).

 


III. Dom Słowa: Kościół

Podobnie jak Mądrość Boża w Starym Testamencie zbudowała sobie dom pośród ludzi, wsparty na siedmiu kolumnach (por. Prz 9, 1), tak i Słowo Boże ma swój dom w Nowym Testamencie. Domem tym jest Kościół, a jego modelem pierwsza wspólnota z Jerozolimy, Kościół zbudowany na Piotrze i apostołach, który dziś, poprzez biskupów, pozostających w komunii z następcą Piotra, nadal stoi na straży Słowa, głosi je i wyjaśnia (por. Lumen gentium, 13). Łukasz w Dziejach Apostolskich opisuje jego strukturę, wspartą na czterech duchowych filarach: «Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach» (Dz 2, 42).
7.Pierwszy [filar] to przede wszystkim apostolska didaché, czyli głoszenie Słowa Bożego. Apostoł Paweł w istocie poucza nas, że «wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa» (Rz 10, 17). Z Kościoła rozlega się głos zwiastuna, który wszystkim przedstawia kérygmę, czyli pierwsze i podstawowe przesłanie, które sam Jezus głosił na początku swojej działalności publicznej: «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!» (Mk 1, 15). Apostołowie obwieszczają początek Królestwa Bożego, czyli zdecydowaną interwencję Boga w historii ludzkości, głosząc śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa: «I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, przez które moglibyśmy być zbawieni» (Dz 4, 12). Chrześcijanin daje świadectwo swojej nadziei «łagodnością, bojaźnią Bożą i czystym sumieniem», przygotowany jednak również na to, że być może spotka się z odrzuceniem i prześladowaniem, świadomy, że «lepiej (...) cierpieć, czyniąc dobrze, aniżeli źle czyniąc» (1 P 3, 16-17).
W Kościele rozbrzmiewa też katecheza, której celem jest pogłębienie u chrześcijan rozumienia «tajemnicy Chrystusa w świetle Słowa, aż cały człowiek będzie nasycony Jego światłem» (Jan Paweł II, Catechesi tradendae, 20). A  szczytową formą głoszenia jest homilia, która do dziś dla wielu chrześcijan jest najważniejszym momentem spotkania ze Słowem Bożym. Pełniąc tę posługę kapłan winien stać się też prorokiem. Winien bowiem językiem jasnym, zwięzłym i treściwym nie tylko wiarygodnie «przepowiadać przedziwne dzieła Boże w historii zbawienia» (por. Sacrosanctum Concilium, 35) — poprzedziwszy to wyraźnym i żywym odczytaniem fragmentu Biblii proponowanego przez liturgię — ale powinien także przedstawiać je odpowiednio do współczesnej sytuacji i czasu, w jakich żyją słuchający go, tak by obudzić w ich sercach pytanie o nawrócenie i  życiowe zadanie: «Cóż mamy czynić?» (Dz 2, 37).
Głoszenie, katecheza i homilia zakładają zatem czytanie i zrozumienie, wyjaśnianie i interpretowanie, zaangażowanie umysłu i serca. Tak więc w głoszeniu odbywa się podwójny ruch.  Najpierw sięga się do korzeni świętych tekstów,  wydarzeń, tzw. podwalin historii zbawienia, aby odczytać ich znaczenie i ich przesłanie. Następnie powraca się do teraźniejszości, do aktualnego życia tych, którzy słuchają i czytają, zawsze w świetle Chrystusa, który miał się stać niczym jasny wątek łączący Pisma. To właśnie uczynił sam Jezus — jak już mówiliśmy — gdy szedł z Jerozolimy do Emaus w towarzystwie dwóch uczniów. To samo uczyni diakon Filip, kiedy w drodze z Jerozolimy do Gazy prowadzić będzie ten znamienny dialog z dworzaninem etiopskim: «Czy rozumiesz, co czytasz? (...)  Jakżeż mogę [rozumieć], jeśli mi nikt nie wyjaśni?» (Dz 8, 30-31). A celem będzie pełne spotkanie z Chrystusem w sakramencie. Taki jest drugi filar podtrzymujący Kościół, dom Słowa Bożego.
8.Drugim filarem jest też «łamanie chleba». Scena z Emaus (por. Łk, 24,13-35) znów może posłużyć za przykład, ukazuje ona to, co na co dzień dokonuje się w naszych kościołach: po mowie Jezusa o Mojżeszu i prorokach następuje, przy stole, łamanie chleba eucharystycznego. Jest to chwila intymnego dialogu Boga ze swoim ludem; akt Nowego Przymierza przypieczętowanego krwią Chrystusa (por. Łk 22, 20); największe dzieło Słowa, które daje się jako pokarm w swoim złożonym w ofierze ciele; źródło i szczyt życia i misji Kościoła. Ewangeliczne słowa z Ostatniej Wieczerzy, pamiątki ofiary Chrystusa, gdy wypowiadane są podczas celebracji eucharystycznej, w momencie przyzywania Ducha Świętego, stają się wydarzeniem i sakramentem. Dlatego Sobór Watykański II w słowach o doniosłym znaczeniu deklarował: «Kościół zawsze otaczał czcią Boże Pisma, podobnie jak i samo Ciało Pańskie. Zwłaszcza w liturgii świętej bierze ciągle chleb życia ze stołu Bożego Słowa i Ciała Chrystusowego i podaje wierzącym» (Dei verbum, 21). Należy więc znów postawić w centrum życia chrześcijańskiego «liturgię słowa i liturgię eucharystyczną, które tak ściśle łączą się ze sobą, że stanowią jeden akt kultu» (por. Sacrosanctum Concilium, 56).
9.Trzeci filar duchowej budowli Kościoła, domu Słowa, stanowi modlitwa, na którą składają się — jak przypomina św. Paweł — «psalmy, hymny, pieśni pełne ducha» (por. Kol 3, 16). Miejsce szczególne zajmuje oczywiście Liturgia Godzin, modlitwa Kościoła par excellence, nadająca   swoisty rytm dniom i okresom roku chrześcijańskiego, dostarczająca, w szczególności przez Psałterz, codziennego  pokarmu duchowego wiernym. Obok Liturgii Godzin i wspólnotowych form celebracji Słowa tradycja wprowadziła praktykę lectio divina, modlitewnej lektury w Duchu Świętym, która może otworzyć przed wiernym skarb Słowa Bożego, a także doprowadzić do spotkania z Chrystusem, żywym Słowem Bożym.
Rozpoczyna się ona odczytaniem (lectio) tekstu, co skłania do postawienia sobie pytania o autentyczną znajomość jego rzeczywistej treści:  co mówi tekst Biblii sam w sobie? Po lekturze następuje medytacja (meditatio), w której zadajemy sobie pytanie: co tekst biblijny mówi do nas? I tak dochodzimy do modlitwy (oratio), która nasuwa kolejne pytanie: co my powiemy Panu w odpowiedzi na Jego Słowo? Końcowym etapem jest kontemplacja (contemplatio), podczas której, jako Boży dar, przyjmujemy Jego sposób patrzenia na rzeczywistość i jej oceniania oraz zadajemy sobie pytanie, jakiego nawrócenia umysłu, serca i życia domaga się od nas Pan?
Przed człowiekiem modlącym się Słowem Bożym jawi się postać Maryi, Matki Pana, która «zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu» (Łk 2, 19; por. 2, 51), czyli — jak mówi grecki oryginał — znajdowała w wielkim planie Bożym głęboką myśl, łączącą wydarzenia, czyny i rzeczy, pozornie ze sobą niepowiązane. Oczom wiernego, czytającego Biblię, może się ukazać także postać Marii, siostry Marty, która przysiadłszy u stóp Pana, zasłuchała się w Jego słowo, nie pozwalając, by sprawy zewnętrzne całkowicie pochłonęły jej duszę, zajmując także miejsce zarezerwowane dla «najlepszej cząstki», której nie możemy zostać pozbawieni (por. Łk 10, 38-42).
10.I tak doszliśmy do ostatniego filaru podtrzymującego Kościół, dom Słowa. Jest nim koinonía, braterska wspólnota, inna nazwa agápe, czyli miłości chrześcijańskiej. Jak przypominał Jezus, aby stać się Jego braćmi i siostrami, trzeba «słuchać Słowa Bożego i wypełniać je» (por. Łk 8, 21). Prawdziwie słuchać to być posłusznym i działać, to dążyć do tego, by w życiu rozwijały się sprawiedliwość i miłość, to dawać świadectwo w życiu i w społeczeństwie, zgodnie z nawoływaniem proroków, które niezmiennie łączy Słowo Boże z życiem, wiarę z prawością, praktykę religijną z zaangażowaniem w życie społeczne. Mówił o tym wielokrotnie Jezus, począwszy od znanego napomnienia z Kazania na Górze: «Nie każdy, kto mówi Mi: ’Panie, Panie’, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie» (Mt 7, 21). W tym zdaniu zdają się powracać echem słowa Boże z Księgi proroka Izajasza: «Ten lud zbliża się do Mnie tylko w słowach i sławi Mnie tylko wargami, podczas gdy serce jego jest z dala ode Mnie» (Iz 29, 13). Te napomnienia dotyczą także Kościołów, gdy nie dochowują wierności obowiązkowi posłusznego słuchania Słowa Bożego.
Musi być ono zatem widoczne i czytelne już na twarzy i w dłoniach wierzącego, jak sugerował św. Grzegorz Wielki, który w św. Benedykcie i w innych wielkich ludziach Bożych widział świadków zjednoczenia z Bogiem i z braćmi, Słowo Boże, które stało się życiem. Człowiek sprawiedliwy i wierny nie tylko «wyjaśnia» Pisma, ale je wszystkim ukazuje jako żywą i przeżywaną rzeczywistość. Dlatego też  viva lectio, vita bonorum, dobre życie jest żywą lekturą/lekcją Słowa Bożego. Już św. Jan Chryzostom zauważył, że apostołowie zeszli ze wzgórza galilejskiego, gdzie spotkali Zmartwychwstałego, bez zapisanych kamiennych tablic — w odróżnieniu od Mojżesza. Od tamtej chwili samo ich życie miało stać się żywą Ewangelią.
W domu Słowa Bożego spotykamy też braci i siostry z innych Kościołów i Wspólnot kościelnych, którzy pomimo istniejących wciąż podziałów wraz z nami czczą i miłują Słowo Boże, początek i źródło pierwotnej i rzeczywistej, choć jeszcze niepełnej jedności. Ta więź powinna być wciąż umacniana przez wspólne przekłady Biblii, rozpowszechnianie świętych tekstów, ekumeniczną modlitwę biblijną, dialog egzegetyczny, badania i konfrontowanie różnych interpretacji Pisma Świętego, dzielenie się wartościami duchowymi zakorzenionymi w rozmaitych tradycjach, wspólne głoszenie Słowa Bożego i dawanie o nim świadectwa w zlaicyzowanym świecie.

 


IV.Drogi Słowa: Misja

«Prawo pochodzi z Syjonu i słowo Pańskie — z Jeruzalem» (Iz 2, 3). Uosobione Słowo Boga, które «pochodzi» z Jego domu, świątyni, idzie drogami świata na spotkanie wielkiej pielgrzymki ludów ziemi poszukujących prawdy, sprawiedliwości i pokoju. Również we współczesnym zeświecczonym społeczeństwie, na placach i ulicach, gdzie na pozór panuje niewiara i obojętność, a zło ma przewagę nad dobrem, tak jakby Babilon zwyciężył w walce z Jeruzalem, istnieje ukryta tęsknota, zalążek nadziei, dreszcz oczekiwania. Jak czytamy w Księdze proroka Amosa, «nadejdą dni — wyrocznia Pana Boga — gdy ześlę głód na ziemię, nie głód chleba ani pragnienie wody, lecz głód słuchania słów Pańskich» (8, 11). Ten głód pragnie zaspokoić misja ewangelizacyjna Kościoła.
Również wahających się apostołów zmartwychwstały Chrystus wzywa, by przekroczyli granice znanego sobie świata: «Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody (...). Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem» (Mt 28, 19-20). Cała Biblia zawiera apel, by «nie milczeć», by «wołać głośno», głosić Słowo «w porę i nie w porę», jak strażnicy przerywający ciszę obojętności. Drogi stające przed nami otworem teraz to nie tylko te, które przemierzał św. Paweł bądź pierwsi ewangelizatorzy, a za nimi wszyscy misjonarze udający się do narodów w odległych stronach.
11.Sieć komunikacji obejmuje obecnie cały glob i nowego znaczenia nabiera wezwanie Chrystusa: «Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie w świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach» (Mt 10, 27). Z pewnością święte Słowo powinno być dostępne i rozpowszechniane przede wszystkim za pośrednictwem tekstu drukowanego w tłumaczeniach na różnorodne i rozliczne języki naszej planety. Słowo Boże powinno być również głosem rozbrzmiewającym przez radio, internet, kanały wirtualnego rozpowszechniania on line, CD, DVD, podcast itd. Powinno pojawiać się na ekranach telewizyjnych i kinowych, w prasie, podczas wydarzeń kulturalnych i społecznych.
Ta nowa komunikacja społeczna, w odróżnieniu od tradycyjnej, posługuje się specyficznymi środkami wyrazu, należy zatem zdobyć odpowiednie przygotowanie nie tylko techniczne, ale i kulturowe. W czasach zdominowanych przez obraz, przekazywany w szczególności za pośrednictwem wszechpotężnego środka komunikacji, jakim jest telewizja, nadal zachowuje swoje znaczenie i siłę przekonywania model wybrany przez Chrystusa. Posługiwał się On symbolem, opowiadaniem, przykładem, codziennym doświadczeniem i przypowieścią: «I mówił im wiele w przypowieściach (...). A bez przypowieści nic tłumom nie mówił» (por. Mt 13, 3. 34). Głosząc królestwo Boże, Jezus nie mówił nigdy ponad głowami słuchaczy, językiem ogólnikowym, abstrakcyjnym i ulotnym, ale zdobywał ich posłuch mówiąc właśnie o ziemi, po której chodzili, by wychodząc od codzienności, prowadzić ich do objawienia Królestwa niebieskiego. Wymowna jest scena, którą opowiada Jan: «Niektórzy chcieli Go nawet pojmać, lecz nikt nie podniósł na Niego ręki. Wrócili więc strażnicy do arcykapłanów i faryzeuszy, a ci rzekli do nich: ’Czemu go nie pojmaliście?’ Strażnicy odpowiedzieli: ’Nigdy jeszcze nikt tak nie przemawiał jak ten człowiek’» (J 7, 44-46).
12.Chrystus idzie ulicami naszych miast i przystaje na progach naszych domów: «Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną» (Ap 3, 20). Słowo Boże powinno dotrzeć przede wszystkim do rodziny, przeżywającej w swoich czterech ścianach radości i dramaty. W Biblii, która pełna jest małych i wielkich historii rodzinnych, Psalmista w plastyczny sposób przedstawia ojca zasiadającego przy stole w otoczeniu żony, która zostaje porównana do «płodnego szczepu winnego», oraz synów, «szczepów oliwnych» (Ps 128 [127]). W początkowym okresie chrześcijaństwa liturgia była sprawowana w kontekście codziennego życia, podobnie jak Pascha, którą Izrael obchodził w rodzinie (por. Wj 12, 21-27). Przekaz Słowa Bożego następuje z pokolenia na pokolenie, a zatem rodzice są «pierwszymi zwiastunami wiary» (Lumen gentium, 11). Psalmista przypominał również, że «cośmy słyszeli i cośmy poznali, i co nam opowiedzieli nasi ojcowie, tego nie ukryjemy przed ich synami. Opowiemy przyszłemu potomstwu chwałę Pana i Jego potęgę, i cuda, których dokonał. (...) aby to poznało przyszłe pokolenie, synowie, co się narodzą» (Ps 78 [77], 3-4. 6).
Tak więc w każdym domu powinna być Biblia, przechowywana w sposób odpowiedni i godny. Należy ją czytać  i modlić się w oparciu o Słowo, a rodzina powinna zadbać o formy i wzorce wychowawcze w  odniesieniu do modlitwy, katechezy, dydaktyki i korzystania z Pism, aby «młodzieńcy, a także dziewice, starcy wraz z młodzieżą» (Ps 148, 12) słuchali Słowa Bożego, pojmowali je i wielbili oraz nim żyli. Właściwa i specyficzna pedagogika winna sprawić w  szczególności, że nowe pokolenia dzieci i młodzieży ulegną fascynacji postacią Chrystusa, otworzą umysły i serca, również dzięki spotkaniu z dorosłym i jego autentycznemu świadectwu, pozytywnemu wpływowi przyjaciół i towarzystwu wielkiej wspólnoty kościelnej.
13.W przypowieści o siewcy Jezus przypomina nam, że gleba może być sucha, kamienista, zarośnięta przez osty (por. Mt 13, 3-7). Ten kto idzie drogami świata, odkrywa również miejsca, gdzie panuje cierpienie i ubóstwo, upokorzenie i ucisk, marginalizacja i różne formy nędzy, choroby fizyczne i psychiczne oraz samotność. Często uliczny bruk zbroczony jest krwią przelaną na skutek wojen i przemocy, w pałacach możnowładców spotykają się korupcja i niesprawiedliwość. Słychać krzyk prześladowanych za wierność sumieniu i wierze. Niektórych przytłacza kryzys egzystencjalny, dusze innych pozbawione są znaczenia, które nadałoby sens i wartość życiu. Jak «przemijający cień, na próżno tyle się niepokojący» (por. Ps 39 [38], 7), wielu ciąży również milczenie Boga, Jego pozorna nieobecność lub obojętność: «Jak długo, Panie, całkiem o mnie nie będziesz pamiętał? Dokąd kryć będziesz przede mną oblicze?» (Ps 13 [12], 2). Na koniec staje przed każdym tajemnica śmierci.
Ten wielki jęk, płynący z ziemi ku niebu, nieustannie wyraża Biblia, przedstawiająca wiarę historyczną i wcieloną. Wystarczy przypomnieć te jej stronice, które wypełniają  przemoc i ucisk, przenikliwe i przeciągłe wołanie Hioba, żarliwe błagania psalmów, lekki wewnętrzny kryzys duszy Koheleta, odważne głosy proroków, nazywających po imieniu różne formy niesprawiedliwości społecznej. W istotnym fragmencie Księgi Rodzaju bezwzględnie potępiony jest też radykalny grzech, który pojawia się z całą swoją niszczycielską siłą u samych początków ludzkości (rozdz. 3). «Misterium nieprawości» jest bowiem obecne i czynne w dziejach, lecz odsłania je Słowo Boże, które gwarantuje zwycięstwo dobra nad złem w Chrystusie.
Przede wszystkim jednak w Piśmie Świętym  dominuje postać Chrystusa, który rozpoczyna swoją publiczną działalność, głosząc nadzieję dla tych, którzy na ziemi są ostatni: «Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił  i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski Pana» (Łk 4, 18-19). Jego ręce nieustannie dotykają chorych ciał i zakażonych ran, Jego słowa głoszą sprawiedliwość, napełniają nieszczęśliwych otuchą, przebaczają grzesznikom. Na koniec sam schodzi najniżej jak można, «ogołacając samego siebie» z chwały, «przyjmując postać sługi, stając się podobnym do ludzi. (...) uniżając samego siebie, stając się posłusznym aż do śmierci — i to śmierci krzyżowej»(por.Flp 2,7-8).
Odczuwa zatem lęk przed śmiercią («Ojcze mój, jeżeli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich»), zaznaje samotności po tym, jak przyjaciele opuszczają Go i zdradzają; ukrzyżowanie pogrąża Go w czeluści najokrutniejszego bólu fizycznego, pośród nieprzeniknionego milczenia Ojca («Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?»), po czym trafia do ostatecznej otchłani każdego człowieka, jaką jest śmierć («zawołał donośnym głosem i oddał ducha»). W odniesieniu do Niego można naprawdę zastosować Izajaszową definicję Sługi Pańskiego: «Mąż boleści, oswojony z cierpieniem» (53, 3).
Jednakże nawet w tym krańcowym momencie On nie przestaje być Synem Bożym: Jego solidarność, miłość i ofiara z siebie są nasieniem boskości pośród ograniczeń ludzkości i zła, są zalążkiem wyzwolenia i zbawienia. Składając z siebie dar, rozjaśnia światłem odkupienia cierpienie i śmierć, na które się zgodził, i również nam ukazuje brzask zmartwychwstania. Tak więc misją chrześcijanina jest głoszenie tego Bożego Słowa nadziei, dzielenie się nim z ubogimi i cierpiącymi, poprzez dawanie świadectwa wiary w Królestwo prawdy i życia, świętości i łaski, sprawiedliwości, miłości i pokoju, a także pełną miłości bliskość, która nie sądzi i nie potępia, ale podtrzymuje, oświeca, pociesza i przebacza w duchu słów Chrystusa: «Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię» (Mt 11, 28).
14.Słowo Boże wiedzie nas, chrześcijan, po drogach świata na spotkanie z narodem żydowskim, z którym jesteśmy głęboko związani, ponieważ i my, i on uznajemy i kochamy Pisma Starego Testamentu, i dlatego, że z Izraela «jest Chrystus według ciała» (Rz 9, 5). Wszystkie stronice świętych ksiąg żydowskich rzucają światło na tajemnicę Boga i człowieka, zawierają bogactwo refleksji i skarby moralności, zarysowują długi szlak dziejów zbawienia aż do jego wypełnienia, w żywy sposób pokazują, jak Słowo Boże wciela się w ludzkie sprawy. Pozwalają nam one w pełni pojąć rolę Chrystusa, który powiedział, że «nie przyszedł znieść Prawa albo Proroków (...), ale wypełnić» (por. Mt 5, 17). Stanowią przestrzeń dialogu z narodem wybrania, który otrzymał od Boga «przybrane synostwo i chwałę, przymierza i nadanie Prawa, pełnienie służby Bożej i obietnice» (por. Rz 9, 4), a obfita spuścizna judaistycznej tradycji egzegetycznej pozwala nam wzbogacić naszą interpretację  Świętych Pism.
«Błogosławiony niech będzie Egipt, mój lud, i Asyria, dzieło moich rąk, i Izrael, moje dziedzictwo» (Iz 19, 25). Pan chroni zatem pod płaszczem swojego błogosławieństwa wszystkie narody ziemi, bo pragnie, aby «wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy» (1Tm 2, 4). Również my, chrześcijanie, jesteśmy wezwani, by na drogach świata — nie ulegając synkretyzmowi, który wprowadza zamieszanie i zubaża tożsamość duchową — nawiązywać nacechowany szacunkiem dialog z mężczyznami i kobietami wyznającymi inne religie, posłusznie i wiernie zachowującymi wskazania swoich świętych ksiąg, poczynając od wyznawców islamu, którego tradycja przyjęła liczne postaci, symbole i tematy biblijne i który daje nam świadectwo szczerej wiary w jedynego, współczującego i miłosiernego Boga, Stwórcy wszelkiego istnienia i Sędziego ludzkości.
Chrześcijanin odnajduje również wspólne cechy w wielkich tradycjach religijnych Wschodu, które — tak jak  buddyzm — uczą nas w świętych tekstach szacunku dla życia, kontemplacji, milczenia, prostoty, wyrzeczenia się. Hinduizm uwydatnia poczucie sacrum, ofiarę, pielgrzymowanie, post i święte symbole. Konfucjanizm z kolei uczy mądrości oraz wartości rodzinnych i społecznych. Również religiom tradycyjnym, których wartości duchowe wyrażają się w obrzędach i kulturach ustnych, pragniemy okazać życzliwe  zainteresowanie i nawiązać z nimi pełen szacunku dialog. Także razem z tymi, którzy nie wierzą w Boga, ale starają się «czynić sprawiedliwość, miłować wierność i postępować w pokorze» (por. Mi 6, 8), powinniśmy starać się budować świat bardziej sprawiedliwy i żyjący w pokoju oraz składać w dialogu autentyczne świadectwo Słowu Bożemu, które może odsłonić przed nimi nowe i szczere horyzonty prawdy i miłości.
15.W swoim Liście do artystów (1999) Jan Paweł II przypominał, że «Pismo Święte stało się (...) swego rodzaju ’ogromnym słownikiem’ (P. Claudel) i ’atlasem ikonograficznym’ (M. Chagall), z którego czerpała chrześcijańska kultura i sztuka» (n. 5). Goethe był przekonany, że Ewangelia jest «językiem ojczystym Europy». Weszło już w zwyczaj mówienie, że Biblia jest «wielkim kodeksem» uniwersalnej kultury: artyści obficie czerpali z tego wielobarwnego skarbca opowieści, symboli i postaci, jakim są stronice Biblii; kompozytorzy czerpali natchnienie do swoich utworów ze świętych tekstów, zwłaszcza Psalmów; pisarze przez całe wieki wykorzystywali te starożytne opowiadania, które pełniły funkcję przypowieści egzystencjalnych; poeci zadawali sobie pytania dotyczące tajemnicy ducha, nieskończoności, zła, miłości, śmierci i życia, posługując się biblijnymi środkami poetyckiej ekspresji; dla myślicieli, uczonych i samego społeczeństwa nierzadko punktem odniesienia, także na zasadzie kontrastu, były duchowe i etyczne pojęcia (weźmy jako przykład Dekalog) wyrażone w Słowie Bożym. Nawet jeśli występująca w Pismach postać lub idea była odwzorowana w zniekształcającej formie, uznawano, że ich znaczenie dla naszej cywilizacji ma charakter absolutny i podstawowy.
Dlatego też Biblia, ucząca nas również via pulchritudinis, czyli drogi piękna, na której można pojąć i dosięgnąć Boga («śpiewajcie Bogu z wdziękiem!» — zachęca nas Psalm 47 [46], 8), jest potrzebna nie tylko wierzącemu, ale wszystkim, aby odkryć autentyczne znaczenie różnych kultur, a zwłaszcza odnaleźć naszą historyczną, społeczną, ludzką i duchową tożsamość. W niej zakorzeniona jest nasza wielkość i dzięki niej możemy wychodzić na spotkanie  innym cywilizacjom i kulturom z szlachetnym dziedzictwem, bez poczucia niższości. Biblia powinna być zatem znana i studiowana przez wszystkich jako źródło  nadzwyczajnego piękna oraz humanistycznego i kulturowego bogactwa.
Jednakże Słowo Boże — jak mówi obrazowo św. Paweł — «nie jest przywiązane» (por. 2 Tm 2, 9) do jednej kultury. Co więcej, pragnie szerzyć się ponad granicami, i właśnie Apostoł w nadzwyczajny sposób przyczynił się do inkulturacji orędzia biblijnego w nowych kontekstach kulturowych. To  samo Kościół powinien czynić również i dzisiaj, poprzez niełatwy, ale konieczny proces, dla którego silnym bodźcem jest nauczanie Papieża Benedykta XVI. Kościół musi zabiegać o to, by Słowo Boże przedostawało się do różnorodnych kultur, i wyraża je za pomocą ich języków, pojęć, symboli i tradycji religijnych. Musi jednak zawsze czuwać nad zachowaniem prawdziwej istoty zawartych w nim treści, wystrzegając się niebezpieczeństwa przeinaczeń.
Kościół powinien zatem starać się, by jaśniały wartości, które Słowo Boże ofiaruje innym kulturom, aby mogły być przez nie oczyszczane i ubogacane. Jak powiedział Jan Paweł II do episkopatu Kenii podczas podróży do Afryki w 1980 r., «inkulturacja będzie rzeczywiście odblaskiem wcielenia Słowa, jeśli jakaś kultura, przemieniona i odrodzona przez Ewangelię, wytworzy w swojej własnej tradycji oryginalne formy życia, celebrowania i myśli chrześcijańskiej».

 

Zakończenie

«A głos, który słyszałem z nieba, znów usłyszałem, jak zwracał się do mnie w słowach: ’Idź, weź księgę otwartą w ręce anioła’ (...). I rzecze mi [anioł]: ’Weź i połknij ją, a napełni wnętrzności twe goryczą, lecz w ustach twych będzie słodka jak miód’. I wziąłem książeczkę z ręki anioła, i połknąłem ją, a w ustach moich stała się słodka jak miód, gdy zaś ją spożyłem, goryczą napełniły się moje wnętrzności» (Ap 10, 8-10).
Bracia i siostry na całym świecie, odpowiedzmy również i my na to wezwanie; przystępujmy do stołu Słowa Bożego,  by karmić się i żyć «nie samym tylko chlebem, ale wszystkim, co pochodzi z ust Pana» (por. Pwt 8, 3; Mt 4, 4). Pismo Święte — jak mówił wybitny przedstawiciel kultury chrześcijańskiej — «zawiera ustępy, które mogą pocieszyć człowieka w każdej sytuacji, oraz ustępy, które w każdej sytuacji mogą napełnić lękiem» (B. Pascal, Myśli, n. 532).
Słowo Boże jest bowiem «słodsze od miodu płynącego z plastra» (Ps 19 [18], 11), jest «lampą dla kroków i światłem na ścieżce» (por. Ps 119 [118], 105), ale jest również «jak ogień i jak młot kruszący skałę» (por. Jr 23, 29). Jest jak ulewa, która nawadnia i użyźnia ziemię, zapewnia jej urodzaj i sprawia, że zakwitają również nasze jałowe duchowe pustynie (por. Iz 55, 10-11). Jest również «żywe, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca» (por. Hbr 4, 12).
Z serdecznymi uczuciami zwracamy się do uczonych, katechetów oraz innych sług Słowa Bożego, aby im wyrazić naszą głęboką i z serca płynącą wdzięczność za ich cenną i ważną posługę. Zwracamy się także do naszych braci i sióstr, którzy doznają prześladowań bądź grozi im śmierć z powodu Słowa Bożego oraz za świadectwo składane Panu Jezusowi (por. Ap 6, 9): jako świadkowie i męczennicy mówią nam o «mocy Słowa» (por. Rz 1, 16), źródle ich wiary, nadziei i miłości do Boga i do człowieka.
Wyciszmy się teraz, by dobrze słuchać Słowa Pana, a po wysłuchaniu go pozostańmy w ciszy, bo będzie ono w nas trwać i żyć, a także do nas przemawiać. Niech rozbrzmiewa ono na początku naszego dnia, aby do Boga należało pierwsze słowo, a pod wieczór niech powróci do nas echem, by ostatnie słowo należało do Boga.
Drodzy bracia i siostry, «pozdrawiają was wszyscy z naszego otoczenia. Pozdrawiajcie tych, którzy nas kochają w wierze. Łaska z wami wszystkimi!» (por. Tt 3, 15).

Tłum. pol. L'Osservatore Romano

 
Podsumowanie Synodu na antenie Radia Emaus

Arcybiskup Stanisław Gądecki podsumował obrady Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów w rozmowie z ks. Maciejem K. Kubiakiem, wyemitowanej na antenie Radia Emaus 4 listopada 2008 roku.

Zapis nagrania można odtworzyć pobierając pliki mp3: część pierwsza, część druga, w której Ksiądz Arcybiskup mówi o ciekawych rzymskich spotkaniach, część trzecia, w której wspomina spotkanie z Ojcem Świętym Benedyktem XVI oraz wskazuje, jak wprowadzić Synod w życie, także w kontekście głoszonych przez kapłanów homilii.

 


Komentarze:

Serdeczne „Bog zaplac“ za tak wyczerpujaca i informacyjna relacje z Synodu. Mam nadzieje, ze zapisane na blogu tresci bedzie mozna jeszcze wywolywac i przeczytac dla przypomnienia przez jakis czas.
Pozdrawiam serdecznie z Berlina Ludwika M.

 

Szczęść Boże, Bardzo dziękuję ks. abp. S. Gądeckiemu za relację z Synodu Biskupów. Śledziłem wydarzenia z zainteresowaniem. Wierzę, że wykorzystanie bogactwa relacji synodalnych będzie możliwe w życiu codziennym i przyniesie dobre owoce w swoim czasie. Pozdrawiam serdecznie, kl. Krzysztof

 
Abp Stanisław Gądecki powrócił z Synodu Biskupów do Poznania

2008-10-27 Biuro Prasowe Archidiecezji Poznańskiej:
W poniedziałek, 27 października 2008 roku, Arcybiskup Stanisław Gądecki, Metropolita Poznański, powrócił z Rzymu do Poznania. W Wiecznym Mieście Ksiądz Arcybiskup wziął w Synodzie Biskupów poświęconym Słowu Bożemu w życiu i misji Kościoła. Na lotnisku Ławica odbył się briefing w obecności dziennikarzy TVP, Radia Emaus, Radia Merkury i Radia Zet, Polska Głos Wielkopolski, PAP i KAI.
Fot. © W. Wylegalski.

 
Ostatni dzień Synodu: Papież pozdrowił Poznań

"Moją modlitwą i pozdrowieniem ogarniam wszystkich Polaków. Szczególnie witam pielgrzymów z archidiecezji poznańskiej, obecnych tu w Rzymie z okazji 1040. rocznicy przybycia do Poznania biskupa Jordana, który zapoczątkował struktury kościelne na ziemiach polskich. Niech duch wiary, którą wówczas zaszczepił w ludzkich sercach przenika życie współczesnej Polski. Z serca wam błogosławię" (Benedykt XVI, Słowa wypowiedziane w języku polskim na zakończenie modlitwy Anioł Pański, 26 października 2008 roku). WYSŁUCHAJ słów Ojca Świętego wypowiedzianych na Placu Świętego Piotra.

 

Fot. Robert Woźniak PK (Benedykt XVI w oknie Pałacu Apostolskiego podczas modlitwy Anioł Pański).

 

26 października 2008. Dzisiaj modliliśmy się na Mszy Świętej dziękczynnej, zamykającej cały Synod Biskupów, wszystkie prace i wysiłki, które towarzyszyły nam przez trzy tygodnie. Warto, zatem, przywołać homilię Ojca Świętego na podsumowanie Synodu. Rozpoczęła się ona od komentarza do dzisiejszych czytań, a potem nawiązała do rzeczy bezpośrednio aplikowanych do życia Kościoła i związanych z obecnością Słowa Bożego w życiu Kościoła.

Pierwszą sprawą było podkreślenie, że właściwym sposobem interpretacji Pisma Świętego jest służba bezinteresowna wobec braci. To caritas, które pojawia się w Kościele, jest najwłaściwszym sprawdzianem tego, czy mamy do czynienia z prawdziwym komentarzem do Pisma Świętego, czy tylko z komentarzem ideologicznym, wydumanym, który może mieć ważne i jednocześnie inteligentne przesłanie, ale nie przenosi się na służbę w stosunku do braci. Właśnie ta myśl z dzisiejszej homilii wzbudziła moje zainteresowanie i wydaje się być radykalna, gdy chodzi o kwestię interpretacji Pisma Świętego w Kościele. Wzywa do tłumaczenia Biblii na konkretne gesty miłości.


Druga rzecz, którą podkreślił Ojciec Święty, to przypomnienie, że Pismo Święte jest księgą Ludu Bożego. Została ona przez niego i dla niego stworzona. To dziedzictwo i testament, które zostały przekazane Kościołowi są zarazem fundamentem istnienia Ludu Bożego. On nie istnieje bez księgi i w niej znajduje swoją rację bytu, swoje powołanie i swoją tożsamość.

Te dwie główne myśli wydają się najważniejsze w przesłaniu, które zostało przekazane przez Ojca Świętego podczas dzisiejszej homilii. Benedykt XVI podkreślił także problem nieobecności biskupów chińskich na obecnym Synodzie i wyraził wdzięczność oraz respekt wobec tych biskupów, którzy składają świadectwo wiary w trudnych warunkach i którzy nie mogą, ze względu na terroryzm państwowy, brać udział w tym, do czego zobowiązuje wolność religijna. Papież nawiązał również do swojej przyszłorocznej pielgrzymki do Afryki, do Kamerunu i Angoli, gdzie chciałby się udać na 500-lecie ewangelizacji tego kraju.

To, co nas szczególnie podnosi na duchu to dzisiejszy Anioł Pański, w którym Ojciec Święty, wobec Polaków zebranych na Placu Świętego Piotra i wszystkich odbiorców apostolskiego przesłania, potwierdził historię Kościoła w Polsce. Papież witał pielgrzymów z Archidiecezji Poznańskiej obecnych w Rzymie z okazji 1040. rocznicy przybycia do Poznania biskupa Jordana, który zapoczątkował struktury kościelne za ziemiach polskich, i życzył, ażeby duch wiary, który został wówczas zaszczepiony w ludzkich sercach przenikał również życie współczesnej Polski. Stanowi to dla nas najbardziej ujmujące zakończenie Synodu. Słowo Boże to najstarsze przesłanie skierowane do narodu polskiego na naszych ziemiach, począwszy od Poznania.


Komentarz:

Bardzo sobie cenię sprawozdania z Synodu Biskupów. Dzięki nim mogę na bieżąco wejść w zagadnienia synodu i powoli je trawić. Bardzo serdecznie dziękuję. Z modlitwą za Ojców Synodu pozostaje ks. Jerzy Nowak CR z Kitchener, Ontario, Kanada

 
Dzień dwudziesty pierwszy: wiara jest podobna do widoku nieba nocą

Fot. © ks. Tomasz Ślesik (Kardynał Stanisław Ryłko, Przewodniczący Papieskiej Rady ds. Świeckich, w rozmowie z Arcybiskupem Stanisławem Gądeckim).

 

25 października 2008. Dzień rozpoczęliśmy od Mszy św. dla wszystkich pielgrzymów poznańskich w Bazylice Świętego Piotra, za konfesją – przewodniczył jej ks. kard. Zenon Grocholewski. W homilii rozwinął on temat wiary, która wprowadza człowieka w nową perspektywę odniesienia do otaczającego go świata. Jest ona podobna do widoku nieba nocą. Właśnie wiara ukazuje szersze kontury świata niż te, które widzimy naszym własnym wzrokiem.

Obrady synodalne, co do materii i treści, zostały dziś zamknięte w czasie przedpołudniowym. Podjęto dalszą lekturę końcowego spisu propozycji (w liczbie 55) w języku łacińskim. Przy pomocy aparatury elektronicznej mogliśmy sprawnie przeprowadzić głosowanie nad wszystkimi propozycjami, które (jak mówiłem) zostaną potem przedstawione Ojcu Świętemu do ewentualnego wykorzystania przy opracowaniu posynodalnej adhortacji apostolskiej. Nie wolno, oczywiście, podawać wyników głosowania, ale można powiedzieć, że żadna propozycja nie została całkowicie odrzucona, niewiele z nich przeszło jednogłośnie, co do kilku były pewne dość ostre zastrzeżenia. Zasadniczo większość wypowiadała się za treścią tych poprawionych propozycji, w ich drugiej i finalnej wersji.

Odbyło się dziś uroczyste oddawanie tekstu końcowego spisu propozycji. Aby on nie wyszedł poza zespół ludzi stanowiących Synod oraz dla udokumentowania przeprowadzonych prac, każdy z tekstów został uroczyście oddany po imiennym wywołaniu poszczególnych Ojców Synodalnych i złożony do archiwum. Na tych tekstach jest zaznaczone placet – non placet, czyli po każdej sugestii dany Ojciec synodalny wpisał swój głos i to zostaje jako część dokumentacji synodalnej.

Następna kwestia nie związana bezpośrednio z tym Synodem to prośba o przedstawienie trzech propozycji ewentualnych tematów do podjęcia na następnym zgromadzeniu synodalnym. Takie tematy, które by miały zasięg ogólnoświatowy, jednocześnie dotykały ważnej problematyki i nie były jeszcze do tej pory poruszane na synodach. Wszystkie one zostały przekazane. Dotyczą one między innymi: życia wewnętrznego Kościoła, dialogu ze światem, sytuacji obecnego czasu, problemów przyszłościowych mających stanąć przed Kościołem.

Pod koniec rozdano nam dwie wersje Orędzia, które w głównym trzonie przygotował Arcybiskup Gianfranco Ravasi. Wersja dłuższa została wydrukowana w pięciu językach (niemieckim, angielskim, hiszpańskim, francuskim i włoskim). Drugi i zarazem krótszy wariant to synteza, którą opracował sam Arcybiskup Ravasi w wersji dwustronicowej. Bardziej tego nie dałoby się już streścić.

Następny punkt dnia to obiad wszystkich grup synodalnych z Ojcem Świętym w przedsionku Auli Pawła VI. Tam przygotowano uroczysty posiłek na cześć uczestników Synodu. Bardzo piękna uroczystość, podczas której przemówił sekretarz generalny Synodu, abp Nikola Eterović, także abp George Pell z Syndey. Wypowiedź Ojca Świętego zamykała spotkanie.

Tyle wydarzeń przedpołudniowych. Po południu właściwie niewiele, odwiedziliśmy naszą poznańską grupę pielgrzymkową, która znajduje się nieco poza Rzymem, w Sassone, u Karmelitanek.

Jutro uroczyste zamknięcie Synodu. O godzinie 9.30 dziękczynna Msza Święta w Bazylice Świętego Piotra pod przewodnictwem Ojca Świętego Benedykta XVI. Wtedy rozpocznie się wielki exodus Ojców Synodalnych. Każdy wróci do swojego domu i będzie się starał przełożyć to, w czym uczestniczył, na język codzienny, aby w diecezjach wszyscy ludzie dobrej woli mogli z tego skorzystać.

 
Dzień dwudziesty: Benedykt XVI przyjrzał się Biblii Poznańskiej

Fot. © L'Osservatore Romano (Ojciec Święty otrzymuje od Arcybiskupa Stanisława Gądeckiego Biblię Poznańską - trzyma ją ks. Łukasz Majchrzak).

 

24 października 2008. Dwudziesty dzień Synodu był poświęcony, najpierw, pracom nad drugim projektem Orędzia, które zostało ponownie odczytane po wprowadzeniu poprawek. Ono, przypominam, opiera się zasadniczo na czterech kolumnach, to znaczy na rozważaniach poświęconych głosowi (Objawienie), twarzy (Chrystus), domowi (Kościół) i drogom (misje) Słowa Bożego. Wokół tych kierunków rozwija się treść Orędzia, które tym razem zostało podane w formie synoptycznej (angielskiej, hiszpańskiej, francuskiej, niemieckiej), która została nieco poszerzona. Tekst Orędzia jest z pewnością przejmujący, jednocześnie napisany pięknym językiem i łatwy do zrozumienia. Jako tekst skierowany, bezpośrednio po zakończeniu Synodu do Kościołów całego świata i wszystkich członków Ludu Bożego, będzie miał dobry rezonans. Treść Orędzia jest z natury pozytywna. Przypomina o tym, że Słowo Boże trzeba czytać z miłością. Kierkegaard mówił kiedyś, że Pismo Święte powinno się czytać w taki sposób, w jaki młody człowiek czyta list od swojej ukochanej, czyli z całym oddaniem, z całą uwagą, z całą miłością i uczuciem, do którego jest zdolny.


Zostało też przygotowane drugie Orędzie, pod patronatem kard. Leonardo Sandri, które dotyczy Kościołów katolickich wschodnich. Właściwie jest to apel w obronie tych uciśnionych Kościołów w Ziemi Świętej, w Iranie, w Iraku, w Indii, w ogóle na Bliskim Wschodzie, gdzie trudno uzyskać sytuację pokoju, wolności religijnej czy sumienia. W tych miejscach obecność wiary chrześcijańskiej (wcześniejsza niż Islamu) jest podważana i napotyka na wiele przeciwności.

Dalej dyskutowano nad zbiorem końcowym propozycji (obecnie w liczbie 55), które zostały przygotowane przez wszystkich Ojców Synodalnych. Spośród 400 poprawek uznano te, które zdołały pogłębić temat lub wnieść coś nowego, by je wprowadzić do drugiego, finalnego projektu propozycji. Zostaną one jeszcze poddane głosowaniu i będą stanowić materiał wyjściowy do prac komisji ustanowionej aby wesprzeć Ojca Świętego w przygotowaniu adhortacji apostolskiej, która zazwyczaj ukazuje się mniej więcej w rok po zakończeniu danego synodu. Zatem tekst tych propozycji znajdzie się prawdopodobnie w jakiejś formie w przyszłej adhortacji posynodalnej, dlatego pozostaje wciąż sub secreto.

Te trzy sprawy są związane z dwudziestym dniem synodalnym.

Należałoby wspomnieć dar, który otrzymaliśmy od Ojca Świętego. Mianowicie, piękne faksymile dwóch stronnic, ewangelii wg św. Łukasza z 11 rozdziału (zawierający modlitwę Ojcze nasz) i ewangelii wg św. Jana z 1 rozdziału (prolog), tzw. Papirusu Budmera (14-15). Jest to jeden z najcenniejszych papirusów w zbiorach Biblioteki Watykańskiej. Pochodzi z przełomu II i III wielu po Chrystusie. Został on przygotowany przez Uniwersytet Saint Louis w Stanach Zjednoczonych i w pięknej bibliofilskiej formie przekazany wszystkim uczestnikom Synodu.

Jeszcze jeden miły akcent to fakt, iż nasza synodalna grupa włoska została dzisiaj przyjęta przez Ojca Świętego. Mogliśmy wykorzystać ten moment, aby razem z naszymi studentami, ks. Ł. Majchrzakiem i ks. T. Ślesikiem, przekazać dar przygotowany przez Drukarnię i Księgarnię Świętego Wojciecha oraz Wydawnictwo Świętego Wojciecha, mianowicie Biblię Poznańską, w uroczystej edycji, ilustrowaną grafikami, które powstały jako wynik ogólnopolskiego konkursu najlepszych grafików polskich. Ten dar przedstawiliśmy Benedyktowi XVI, który mu się przyjrzał i przerzucił kilka kartek. Cieszymy się z tego, że możemy przy okazji Synodu ofiarować dar, który jest bardzo à propos, właśnie księgę Biblii Poznańskiej.

Na koniec wyrażam radość, że mogliśmy dzisiaj odwiedzić dwie z naszych grup pielgrzymkowych poznańskich, które przybyły do Rzymu na 1040. rocznicę rozpoczęcia działalności pierwszego biskupa na terenach polskich – biskupa Jordana. Grupy te realizują swój program i, jak mogłem stwierdzić, są bardzo urzeczone atmosferą Rzymu, tym co zobaczyli, i że w zdrowiu mogą pielgrzymować, aby podzielić się potem z bliskimi swoimi wrażeniami po powrocie do kraju.

To tyle refleksji na kanwie dnia dzisiejszego. Jutro rozpoczynamy o godzinie 8.00 w Bazylice Świętego Piotra od Mszy Świętej, której będzie przewodniczył kard. Zenon Grocholewski, dla ok. 250 pielgrzymów z Archidiecezji Poznańskiej. Od godziny 9.00 rozpoczęcie dalszych prac Synodu podczas sesji generalnej. Częścią popołudniową, od godziny 16.30 do 19.00 zakończą się robocze dni trzech tygodni prac Synodu Biskupów. W niedzielę dziękczynna Eucharystia i w poniedziałek wracamy znów do swoich zajęć.

 
Dzień dziewiętnasty: jeden Bóg, jedna ludzkość, jedna etyka, jedna logika

Fot. Robert Woźniak PK (uczestnicy pielgrzymki archidiecezji poznańskiej do Rzymu przed Bazyliką św. Jana na Lateranie).

 

23 października 2008. Homilia wygłoszona podczas dziękczynnej Eucharystii pielgrzymów poznańskich z okazji 1040. rocznicy przybycia do Poznania Jordana, pierwszego biskupa na ziemiach polskich (Rzym, Bazylika św. Jana Lateraneńskiego).

Ekscelencjo, księże biskupie Marku, Ekscelencjo, Pani Ambasador Rzeczypospolitej Polskiej przy Stolicy Apostolskiej, Przewielebny księże Rektorze Kolegium Polskiego w Rzymie, Wszyscy umiłowani Pielgrzymi poznańscy, osoby życia konsekrowanego, Wszyscy uczestnicy tej jubileuszowej Eucharystii. „Błogosławiony lud, którego Pan jest Bogiem, naród, który On wybrał na dziedzictwo dla siebie” (Ps 33,12).
1. BAZYLIKA ŚW. JANA LATERANEŃSKIEGO
Oto dotarliśmy do miejsca świętego. Można powiedzieć do miejsca mistycznego i ogromnie znaczącego dla historii chrześcijaństwa na całym świecie i w Polsce. Nie ma drugiego takiego miejsca w Rzymie, bazyliki tak czcigodnej, jak ta, która sięga początków chrześcijaństwa rzymskiego i która przez ponad 1000 lat, nieprzerwanie, była siedzibą i jednocześnie miejscem celebracji 161 papieży.

Gdy w 313 r. cesarz Konstantyn Wielki wydał edykt o wolności religijnej, pozwalający na publiczne wyznawanie wiary chrześcijańskiej, przekazał jednocześnie papieżowi Milcjadesowi teren, na którym się znaleźliśmy; koszary gwardii cesarza Maksencjusza na Lateranie. W latach 314-318 trwała tutaj budowa pierwszej bazyliki pod wezwaniem Chrystusa Zbawiciela, która stała się pierwszą katedrą Rzymu, a przylegający do niej pałac – siedzibą papieży. W roku 324 papież Sylwester I poświęcił tę bazylikę i od tamtego czasu aż do początku niewoli awiniońskiej (1309) przez tysiąc lat pracowało tutaj 161 papieży. Tu odbyło się aż pięć soborów powszechnych (I - 1123 r.; II - 1139 r.; III - 1179 r.; IV - 1215 r.; V - l. 1512 - 1517). Do dnia dzisiejszego Bazylika Większa na Lateranie jest kościołem katedralnym papieża a na jej frontonie widnieje napis: Omnium Urbis et Orbis Ecclesiarum Mater et Caput - Matka i Głowa wszystkich kościołów miasta i świata.

Ta bazylika jest dla historii chrześcijaństwa w Polsce niezwykle ważnym miejscem. Najpierw ze względu na synod, jaki odbył się tutaj – w obecności papieża Jana XIII i cesarza Ottona I – w roku 967, kiedy to z dużym prawdopodobieństwem ustanowiono diecezję misyjną w Polsce z siedzibą w Poznaniu oraz z uwagi na prawdopodobną sakrę biskupa Jordana w tutejszej bazylice.

2. JORDAN

a.    Od czasów papieża Mikołaja I praktyka Kościoła zezwalała na tworzenie biskupstw na terenie danego kraju dopiero po chrzcie jego władcy. Biskupstwo poznańskie zostało więc utworzone po chrzcie Mieszka I – z wielkim prawdopodobieństwem – podczas jednego z dwóch synodów, jakie miały miejsce w Italii w roku 967. Obydwa odbywały się w obecności papieża Jana XIII i cesarza Ottona I.

A zatem ustanowienie diecezji poznańskiej dokonało się na synodzie w Rzymie, w roku 967 w początkach stycznia. Przebywała tam wówczas (965-967) Maria-Mlada, siostra Dąbrówki a jednocześnie ksieni klasztoru benedyktynek w Brzewnowie pod Pragą, ubiegająca się o uzyskanie biskupstwa dla Czech. Jeśli aktu ustanowienia diecezji poznańskiej nie dokonano na pierwszym, to winno się dokonać to na drugim synodzie, który odbył się w kwietniu tego samego roku w Rawennie, gdzie została ustanowiona metropolia w Magdeburgu z podległymi jej niemieckimi biskupstwami.

Biskupstwo poznańskie było bezpośrednio podległe Stolicy Apostolskiej. Ustanowiono je bardzo szybko po chrzcie Mieszka I (966), który to chrzest nie był początkiem, ale owocem pierwszego okresu chrystianizacji Polan. Biskupstwo to obejmowało swoją władzą Polskę w jej ówczesnych i przyszłych granicach; inaczej mówiąc dzisiejszą Wielkopolskę. Jordan był biskupem niezależnym od Kościoła niemieckiego, wszelako z bulli Jana XIII z 968 r. wynika, iż projektowano wcielenie terytorium Polski do metropolii magdeburskiej po zaprowadzeniu tam normalnej organizacji kościelnej. Z tytułu tych pretensji Mieszko miał płacić daniną: usque in Vurta fluvium arcybiskupowi magdeburskiemu. Jego całkowitą niezależność od metropolii magdeburskiej potwierdziły ostatnio wydane dokumenty Stolicy Apostolskiej, pochodzące z X wieku (Papsturkunden 896-1046, wyd. Harald Zimmermann, Bd. 1-2, 2. Auflage, Wien 1988-89, Registerband 1989).

b. Zgodnie ze wskazaniami papieża Mikołaja I pierwszy biskup chrystianizowanego kraju winien być konsekrowany w Rzymie i to przez samego papieża (co potwierdzają polskie roczniki: 968 - Iordanus primus episcopus in Polonia ordinatus est - wyświęcony został Jordan pierwszy biskup w Polsce).

Skąd pochodził Jordan? Dawniej przyjmowano, że był on Niemcem i przybył do Polski z któregoś z południowo-niemieckich klasztorów. Wielu uważa, że wcześniej był kapłanem towarzyszącym Dobrawie, małżonce Mieszka I. W sumie jednak nie wiemy, czy przybył do Polski w otoczeniu Dobrawy, czy może działał przed 965 r. jako przełożony misji chrystianizacyjnej, który swoim wysiłkiem doprowadził do nawrócenia Mieszka i jego dworu.  A. Parczewski, doszukuje się pochodzenia Jordana z Irlandii. W. Abraham – z któregoś z klasztorów benedyktyńskich na pograniczu germańsko-romańskim Francji lub Włoch. - w Belgii (Leodium). J. Widajewicz, opowiada się za Ratyzboną wskazując na kontakty Dąbrówki z tym środowiskiem (do tego dochodzi jeszcze Zadar, Akwileja, Rzym/z rodziny Jana XIII/ oraz Monte Cassino).

Z wielkim prawdopodobieństwem był on zakonnikiem benedyktyńskim, podobnie jak jego następca Unger, św. Wojciech czy pięciu pierwszych męczenników Polski (1003). Rok po ustanowieniu biskupstwa przybył do Polski i odtąd (968) – według przekazu kronikarza Thietmara - Polonia coepit habere episcopum (czyli „Polska zaczęła posiadać biskupa”).

„Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął” (Łk 12,49). Jordan rozpoczął swoją pracę. Primus posnaniensis episcopus „wiele się z nimi [czyli z naszymi przodkami] napocił, zanim – niezmordowany w wysiłkach – nakłonił ich słowem i czynem do uprawy winnicy Pańskiej” (Thietmar). Był gorliwym apostołem Polan. Tworzył organizację kościelną, wznosił klasztor i szkołę katedralną, już w 970 roku rozpoczął wydawać Rocznik Jordana. Kształcił miejscowe duchowieństwo, rozbudowywał sieć parafialną w głównych ośrodkach państwowych, przygotowywał budowę katedry. Uczył wiernych podstawowych prawd wiary.  

Także dzięki niemu Polska weszła w nową erę swoich dziejów. Wybierając opcję zachodnią, łącząc się z łacińskim Rzymem, weszła do rodziny zachodnio-europejskich państw i narodów, czerpiąc z jej bogatego skarbca cywilizacyjnego, politycznego, społecznego oraz spuścizny historycznej, dodając wiele nowego do tego skarbca (Ks. prof. dr hab. UAM Bernard Kołodziej, Tu się Polska zaczęła... Dni Ostrowa Tumskiego i Śródki).

Po czternastu (wg. Thietmara VI,65; w 982), albo - jak chcą inni - po szesnastu latach pracy (wg Spominków gnieźnieńskich; 984) w Polsce odszedł do Pana. Co zostawił nam jako swoje dziedzictwo? A właściwie, co ofiarowała Polsce przyniesiona przez niego Ewangelia?

3. CO CHRZEŚCIJAŃSTWO OFIAROWAŁO POLSCE?

Chrześcijaństwo - razem z Jordanem - przyniosło Polsce najpierw Ewangelię a z nią dary ściśle nadprzyrodzone, a więc prawdę o Bogu i o człowieku, miłość Bożą, odpuszczenie grzechów, życie wieczne, najwyższy sens istnienia i życia na świecie. Słowo Boże i sakramenty.

Wskutek tego chrześcijaństwo odbóstwiło przyrodę a świat poddało człowiekowi zgodnie z nakazem Bożym: "Czyńcie sobie ziemię poddaną" (Rdz 1, 28). Stąd dzisiaj wiemy, że świat należy otaczać szacunkiem i miłością. Przede wszystkim pełną miłością należy otaczać życie biologiczne, przyrodę, zwierzęta i rośliny, żywioły natury, całą ziemię, a w każdym pięknie stworzenia możemy dostrzegać odblask piękna Stwórcy. Świat nie jest niczyj, dziki, jest on darem Bożym dla człowieka, pomost między Bogiem a człowiekiem; jest jakby językiem miłości między nimi.  

Chrześcijaństwo zhumanizowało świat. Podczas gdy starożytni uczyli, że światy powstają z przypadku i giną, dla chrześcijaństwa świat jest jednorazowy, nieodwracalny, o jednym początku i jednym zakończeniu. W konsekwencji człowiek posiada tylko jedno jedyne życie, które się nie powtarza, nie ma wędrówki dusz i nie ma przemiany jednego człowieka w drugiego. To jedno jedyne życie ludzkie na ziemi jest absolutnym darem Bożym i niezgłębioną tajemnicą. Żaden też człowiek nie ma władzy zwierzchniej nad życiem własnym i innych ludzi.

W przeciwieństwie do kosmologicznych kultur starożytnych, chrześcijaństwo ukształtowało pojęcie osoby ludzkiej: absolutnej, duchowej, nienaruszalnej, o nieskończonej wartości, przeznaczonej do wieczności, a przede wszystkim nie będącej nic nieznaczącym elementem społeczności, przyrody. W ślad za tym mogły się narodzić wszystkie prawa osoby ludzkiej.

Chrześcijaństwo dało też najwznioślejszą etykę i zasady moralne, tworząc moralność zgodną z sumieniem, stanowiącą o godności człowieka, jego doskonałości i nieutracalnym szczęściu, wykraczającym ponad świat zwierzęcy. Z przykazań Bożych i z Ewangelii wyprowadziło prawa i obowiązki osoby ludzkiej: absolutną godność i wartość osoby, święte prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci, monogamiczne małżeństwo sakramentalne, świętość życia dziecka, równość dostępu do dóbr ziemskich i do sprawiedliwych wyroków sądów, zniesienie prawa zemsty, nałożenie na właścicieli obowiązku użytkowania własności dla dobra wspólnego i inne. Przynosiło złagodzenie surowych obyczajów pogańskich, lepiej niż prymitywne religie zaspokajało potrzeby umysłowe ówczesnych ludzi, a przez swą uroczystą liturgię przemawiało do wyobraźni.

Chrześcijaństwo nakazało wszystko budować na prawdzie, bez okłamywania, bez manipulacji. Na niej opiera się nadzieja, która broni przed pesymizmem, a przede wszystkim prowadzi w najdalszą przyszłość i nadaje jednostkom i całym narodom wyższy sens. Tylko na prawdzie można budować miłość życiową, społeczną, uniwersalną, duchową, niosącą ideał ducha ludzkiego. Miłość ta jest dla chrześcijaństwa podstawową siłą społeczną, głównym motorem życia jednostek i społeczeństw. Ona reguluje lepiej niż prawo całością życia społeczeństw, przynosi zgodę, ład, poczucie bezpieczeństwa w życiu i w pracy. Wiąże z otoczeniem, z ojczyzną, z narodem, z kontynentem.

Chrześcijaństwo tchnęło duszę w życie społeczne. Odbóstwiło władzę społeczną, czyniąc ją służbą Bogu i ludziom. Oddzieliło władzę świecką od religijnej, nie godząc się na to, by przełożonymi Kościoła byli piastunowie władzy państwowej. Chrześcijaństwo ogłosiło równość wszystkich ludzi przed Bogiem i prawem, potępiło niewolnictwo. Kościół katolicki wprowadził opiekę nad ubogimi, chorymi, opuszczonymi, uzależnionymi, nad więźniami. Kościół od początku tworzył szkolnictwo powszechne i uniwersyteckie, docierając przez szkoły parafialne do najmniejszych wsi. Jedna religia i jedna organizacja kościelna spajały i umacniały organizm państwowy i jego spoistość wewnętrzną, osłabiały dążenia do utrzymania odrębności byłych ziem plemiennych. Nowa religia przyczyniła się do scementowania społeczeństwa w państwie Mieszka i jego następców.

Kościół wniósł do Polski ducha kulturotwórczego. Niemal przez dwa tysiące lat inicjował wszystkie dziedziny kultury, cywilizacji i nauki. Ogromna w tym zasługa zakonów i klasztorów, które w ciągu kilku wieków zamieszania po upadku cesarstwa zachodniego, w czasie wędrówki ludów, wyniszczających zewsząd najazdów na Europę i nieustających wojen wewnętrznych przedłużały życie kultury klasycznej, starych tradycji i wartości ogólnoludzkich, ustalały pisownie języków narodowych, zakładały szkoły i uniwersytety, rozwijały medycynę i inne nauki, miały swój wkład w rozwój techniki i wychowały całe społeczności i narody. Duchowni katoliccy za czasów Jordana byli jedynymi ludźmi w Polsce, którzy umieli czytać i pisać. Przywieźli ze sobą drogocenne księgi kościelne. Bywali posłami do innych władców i papieża. Prowadzili książęcą kancelarię. Otworzyli dostęp do łacińskiej cywilizacji i kultury. Nawet obecny stan, z jakim mamy do czynienia w Polsce, pozwala łatwo stwierdzić, iż kultura i sztuka bez chrześcijaństwa całkowicie karleją.
Chrześcijaństwo ukształtowało duchową jedność Europy. Dawna Europa była nieprzebranym mnóstwem plemion, ludów, narodów, państw, kultur, języków, prądów intelektualnych, wierzeń, religii, technik. Dzięki jego pracy doszło do ukształtowania europejskiej świadomości i niejako osobowości. Powstała jakby jedna wielka nadcywilizacja: jeden Bóg, jedna ludzkość, jedna etyka, jedna logika, jedno powołanie dla człowieka i ludzkości (por. Ks. prof. Czesław S. Bartnik, Co chrześcijaństwo dało Europie?; cz. I -Dary chrześcijańskie).

Żadna instytucja nie zrobiła tak wiele na rzecz kształtowania zachodniej cywilizacji, jak przez dwa tysiące lat czynił to Kościół katolicki.

Dlatego też łatwo przychodzą nam słowa z dzisiejszego czytania jako słowa wdzięczności za to wszystko co zostało dokonane przez ówczesnych papieży, przez dzieło biskupów, wszystkich domów zakonnych i klasztorów, przez dzieło wszystkich osób świeckich, którzy włączali się w tworzenie cywilizacji miłości: „Błogosławiony lud, którego Pan jest Bogiem, naród, który On wybrał na dziedzictwo dla siebie” (Ps 33,12).

 
Dzień osiemnasty: homilia powinna być głoszona także w dni powszednie

22 października 2008. W dniu dzisiejszym mieliśmy dalszy ciąg dyskusji w małym kręgu, poświęconej udoskonaleniu tekstu 53 propozycji, które zostały wybrane i mają być potem przedstawione Ojcu Świętemu do ewentualnej rozwagi. Poddawane dyskusji były tylko pisemne wnioski, które odnosiły się do wydrukowanego tekstu Elenchus Unicus Propositionum. Pośród tematów, które się pojawiły nie było nowości.

- najpierw powrócono do sprawy homilii, która powinna być głoszona podczas wszystkich Mszy Świętych z ludem, także w dni powszednie (z dostosowaniem do możliwości czasowych uczestników).


Przygotowanie homilii ma brać pod uwagę odpowiedź na następujące trzy pytania:
1. Co mówią czytania biblijne, jakie jest ich przesłanie, orędzie?
2. Co one mówią temu, który przygotowuje homilię?
3. Co mówią wspólnocie w konkretnej sytuacji w jakiej się znajduje?
Sugerowano, aby te trzy elementy znajdowały się w każdej homilii.

- po drugie, omówiono zagadnienie małych grup, które są związane z ruchami kościelnymi i nowymi wspólnotami. Powinny one przynajmniej raz w tygodniu spotykać się na rozważanie Słowa Bożego, tak jak wiele z nich to czyni z wielkim pożytkiem duchowym.

- trzecia kwestia dotyczy życia konsekrowanego. Winno być ono znakiem wskazującym na to, co najważniejsze, czyli na Boga i Jego niepojętą miłość. Każdy klasztor i dom zakonny, rezerwując dla siebie przestrzeń osobistą i wspólnotową, dla medytacji nad Słowem Bożym, ma być znakiem tej miłości.

- dalej, wskazywano, aby dla wiernych świeckich przygotować odpowiednie centra formacyjne, które by prowadziły do zrozumienia, że miłość do Pisma Świętego jest jedną z łask Ducha Świętego.

- kolejny punkt w dyskusji to duszpasterstwo młodych, które powinno przygotowywać dzieci i młodzież do większego obycia się z Biblią. Nie można zapominać o wymiarze powołaniowym, zawartym w Piśmie Świętym, który ma być przedstawiany młodym tak, by mogli oni znaleźć wsparcie we własnych wyborach, które nie powinny wykluczać całkowitego poświęcenia swojego życia sprawie Ewangelii.

- następna kwestia to ruch ekumeniczny, w którym trzeba przyzwyczajać się do wspólnego słuchania Słowa Bożego i praktyki Lectio divina. Prowadzą one do dialogu miłości i pozwalają wzrastać w prawdzie.

- mówiono też, iż szansą dla ewangelizacji jest zjawisko migracji i w ogóle mobilności dużych grup ludzkich, wobec których wszyscy wierni zobowiązani są, na mocy chrztu świętego, do składania świadectwa wierze.

- postawiono także pytanie, jak projektować nowe kościoły. Otóż, biskupi mają zadbać o to, by stały się one miejscem głoszenia Słowa Bożego, medytacji i celebracji eucharystycznej. W kościołach dobrze zaprojektowanych, święta przestrzeń, także poza czynnościami liturgicznymi, powinna ukazywać tajemnice chrześcijańskie. Nie dotyczy to tylko malowideł, wystroju czy wyposażenia, ale także zwykłej przestrzeni, która głosiłaby Chrystusa.

- jest też problem przygotowania katolików kompetentnych na polu komunikacji społecznej, która nie ogranicza się tylko do lepszego poznania środków medialnych.

- kolejna sprawa to przygotowanie misjonarzy, które oprócz znajomości języka danego kraju czy regionu, środowiska i kultur, do których będą oni posłani, ma także prowadzić do wiedzy o rytach innych katolickich kościołów wschodnich. Wszystko po to, by nie dochodziło do przypadków lekceważenia ich sytuacji czy naruszenia autonomii tych kościołów przez misjonarzy, którzy winni okazać szacunek dla ich tożsamości.

- sugerowano, by Konferencje Episkopatu zachęcały do tworzenia kręgu dialogu między Żydami i katolikami.

- na koniec, pojawiła się sprawa kosmosu, świata stworzonego. Mianowicie, przyjęcie Słowa Bożego rodzi nowy sposób odniesienia się do natury, nowy rodzaj autentycznie chrześcijańskiej ekologii. Jest to ekologia ludzka, która ma swoje silne zakorzenienie w wierze.

Kongregacja do spraw duchowieństwa, aby zilustrować możliwość przygotowania odpowiednich pomocy biblijnych, przedstawiła swoje CD pod nazwą BIBLIA-CLERUS. Płyta zawiera tekst biblijny w 12 wersjach językowych, interpretację Magisterium Kościoła, komentarze do każdego wersetu, teksty 11 Doktorów Kościoła, mistyków i teologów o światowej renomie. Jest możliwość paralelnego czytania tekstu Biblii w języku hebrajskim, greckim, łacińskim. Warto ją polecić także naszym kapłanom w Polsce, którzy mogą przez Internet dojść do tego środka pomocy, który został już rozpropagowany między 140 tysiącami kapłanów na 5 kontynentach. Trudność mogą stanowić języki, w jakich płyta została przygotowana (angielski, francuski, włoski, łaciński, portugalski, hiszpański, niemiecki). Myślę, że chociaż jeden z tych języków powinien być dostępny naszym kapłanom, a jeżeli nie, to przynajmniej łacina.
Tyle można powiedzieć na temat naszego dzisiejszego spotkania. Po jutrzejszym dniu przerwy odbędą się kolejne sesje generalne, podczas których wszyscy razem będą głosować na tekstami wydrukowanych i przepracowanych propozycji.

Natomiast jutro, podczas Mszy Świętej na Lateranie, czeka mnie spotkanie z Jubileuszową Pielgrzymką Archidiecezji Poznańskiej, z okazji 1040. rocznicy przybycia do Polski pierwszego biskupa misyjnego – Jordana. Ufamy, że ona również przyczyni się do ubogacenia Synodu poprzez kościelność, która realizuje się w bardzo konkretnych warunkach, także w warunkach poznańskich.

 
Dzień siedemnasty: katecheza powinna inspirować się Słowem Bożym

Fot. © ks. Sławomir Dąbrowski, assistente del Sinodo dei Vescovi (biskupi w wejściu do do Auli Pawła VI).

 

21 października 2008. W niedzielę i poniedziałek Synod pracował tylko w grupach relatorów. My nie mieliśmy żadnych spotkań, stąd brak relacji z tego czasu.

Dzisiaj przed południem przedstawiono, w języku łacińskim, Elenchus Unicus Propositionum, czyli zbiór propozycji, które zostały zebrane w jedno ze wszystkich circuli minores. Tekst, wydrukowany po łacinie i po włosku, zawiera tylko 53 z ponad 250 zebranych projektów. Wszystkie one pozostają sub secreto, czyli w tajemnicy.


Czy zostaną wykorzystane dla przyszłej adhortacji apostolskiej albo w jakiejś innej formie, leży to w gestii Ojca Świętego oraz Rady (wybranej dziś rano), która przez cały rok będzie spotykać się w Rzymie, aby pracować nad tekstem adhortacji, wykorzystując z tego zbioru wszystkie użyteczne elementy. Razem z pierwszymi tekstami (Lineamenta, Instrumentum laboris), które dostaliśmy jeszcze w Polsce i mogliśmy nad nimi pracować, przygotowując się do Synodu, Ojciec Święty otrzyma relację post disputationem oraz teksty interwencji zaprezentowanych w auli lub przedstawione na piśmie w sekretariacie. Benedykt XVI ma także do dyspozycji całość dyskusji i relacji z circuli monores. To wszystko stanowi podstawę do opracowania posynodalnej adhortacji.

Gdy chodzi zatem o Elenchus Unicus Propositionum nie można, w sensie dosłownym, mówić o treści tych propozycji. Można je tylko ogólnie skomentować.

- zasadniczo dotyczą one dwóch wielkich filarów, mianowicie: tożsamości i misji Słowa Bożego w Kościele.

- wskazują na postęp, jaki dokonał się przez czterdzieści lat od Konstytucji Dogmatycznej o Bożym Objawieniu (Dei Verbum), tak, aby pogłębienie już zrealizowane, dalej owocowało. Każda pokolenie dodaje coś swojego. Na ile jest to zgodne z Tradycją Kościoła, na tyle jest to Kościołowi przydatne.

- przypominają, że pojęcie "Słowo Boże” jest wieloznaczne. Najpierw odnosi się do słowa stwórczego, które pojawiło się na początku świata, potem do słowa Prawa objawionego Mojżeszowi, słów Proroków i pism Starego Testamentu, i ostatecznie do najważniejszego Słowa wypowiedzianego przez Boga, czyli Słowa Wcielonego, do samego Jezusa Chrystusa. Jest to pojęcie bardzo szerokie, więc trzeba zawsze uważać na to, jaki sens chcemy przedstawić. Słowo Boże od momentu stworzenia pozostaje w dialogu z ludźmi, którzy od etapu rajskiego kontynuują swój dialog ze Stwórcą. Ten dialog trwa obecnie i będzie trwał również w przyszłości. Swoją definitywną formę uzyskał on w Jezusie Chrystusie, a swoją formę spisaną właśnie w pismach świętych, które stały się przedłużeniem Słowa Wcielonego na ziemi – myślę, tutaj, o Nowym Testamencie.

- odnoszą się, dalej, do kwestii tłumaczenia. Słowo Boże podlega ciągłej interpretacji. Właściwym miejscem interpretacyjnym jest Kościół, który wyrasta ze Słowa Bożego, tworzył je w sensie pism świętych i żyje Słowem Bożym. Dlatego interpretacja Pisma Świętego poza Kościołem mija się z celem.

- wskazują na obecność Słowa Bożego w Eucharystii. W celebracji Mszy Świętej trzeba przezwyciężyć dychotomię panującą między rzeczywistością Eucharystii i stołu Słowa Bożego.

- mówią o "sakramentalności" Słowa Bożego, która nie jest równa sakramentalności Eucharystii, jednak temat ten w przyszłości zostanie z pewnością podjęty i rozpracowany przez teologów. Słowo to przywołuje pojednanie Boga z człowiekiem, czyli fakt, iż przez dzieło krzyża Pan Bóg pojednał się z nami wcześniej, aniżeli myśmy się z Nim pojednali. Bóg wszystkich pojednał w sobie przez Krew swego Syna. To pojednanie domaga się nawrócenia i woła o pojednanie między braćmi. W ten sposób dzieło pojednania dokonane w Bogu ma swoje reperkusje i swoje odniesienie w Kościele i całej rodzinie ludzkiej.

- podają uwagi dotyczące problemu posiadania i czytania Pisma Świętego. W krajach afrykańskich rodziny, ze względów finansowych, nie mogą sobie pozwolić na zakup jednego egzemplarza Biblii, a co powiedzieć o tym, żeby każdy posiadał swoje Pismo Święte i je czytał. Przypomnieć można słowa z poezji Romana Brandstaettera o „nieoczytanej Biblii”. Nie wystarczy, w sensie materialnym, posiadać Pismo Święte, ale trzeba je rzeczywiście codziennie czytać. Gdy to możliwe, trzeba zabierać je wszędzie ze sobą, aby do niego się odnosić i w nim znajdować swoje kryterium ocen oraz decyzji.

- podejmują szczegółowe propozycje dotyczące obecności Słowa Bożego w liturgii. Mowa o poszczególnych czynnościach w trakcie procesji wprowadzającej Ewangeliarz czy podczas czytania Ewangelii. Wspominano też o szkołach dla lektorów, które powinny polepszyć stan czytania Pisma Świętego w parafiach. W wielu wypadkach domaga się tu radykalnej zmiany.

- omawiają sprawy związane z nabożeństwem Słowa Bożego, szczególnie ważne dla krajów Ameryki Łacińskiej. Nas to nie dotyczy w takim samym wymiarze, ponieważ, na szczęście, posiadamy kapłanów – szafarzy Eucharystii, której nie zastąpi inna celebracja liturgiczna.

- podkreślają rolę Słowa Bożego w małżeństwie i w rodzinie. Słowo Boże staje u początku rodziny, jak to pokazuje Księga Rodzaju w drugim rozdziale. Natomiast przekazywanie prorocze Słowa Bożego w rodzinie jest znakiem związku z tajemnicą Kościoła i prowadzi do przekazywania wiary dzieciom, by pielęgnować ją przez lata.

- mówią o zastosowaniu modelu pedagogicznego Chrystusa w katechezie. Także, by katecheza parafialna, jak i całe duszpasterstwo, inspirowała się Słowem Bożym.

- powracają do myśli o szczególnym zadaniu rozpowszechniania Słowa Bożego, życia nim i przepowiadania, jakim są obdarzeni osoby życia konsekrowanego. Klasztor jest oazą duchową, która ma wskazywać na rzecz najistotniejszą: na miłość, która porusza do życia Słowem Bożym, a która jest nieporównywalna z żadną inną miłością ludzką.

- wspominają też kwestię (omawianą w sobotę) dwóch poziomów egzegezy biblijnej, czyli metody historyczno-krytycznej i wymiaru teologicznego.

Dyskusja popołudniowa w circuli minores odnosiła się do przedstawionego zbioru propozycji. Przechodzono po kolei, jedną po drugiej. Praca polegała tutaj na korekcie zastanych projektów, dążeniu do jednorodności stylu i pogłębieniu istniejącego tekstu. Został on przygotowany w bardzo szybkim tempie, właściwie w przeciągu dwóch dni, i teraz domaga się większego przepracowania.

 
Dzień czternasty: głos, twarz, dom i droga

18 października 2008. Dzisiejsza sobota, przed południem, była poświęcona czytaniu pierwszego projektu Orędzia, które po Synodzie będzie skierowane do Kościołów. Właściwie jego głównym autorem jest Arcybiskup Gianfranco Ravasi. Przygotował on jednorodny i przekonujący tekst, bardzo przypominający katechezę, który został dobrze przyjęty i przez wszystkich jest chwalony. Adresatem Orędzia mają być Wspólnoty Diecezjalne, to znaczy Lud Boży, patrząc w możliwie najszerszej perspektywie. Założeniem jest odniesienie się do istoty sprawy, które ma polegać raczej na eliminacji tego, co zostało zaproponowane, niż dodaniu czegoś nowego. Chodzi o próbę wypowiedzi przekonującej, aby ten tekst nie stał się, jak mówi porównanie, podobny do miecza Karola Wielkiego, czyli długi i płaski.

Treść Orędzia jest oparta na symbolice składającej się z czterech obrazów: głos, twarz, dom i droga. Determinują one w zasadzie cały układ tekstu.

- pierwszy obraz zwraca uwagę na to, że istnieje głos Słowa Bożego, czyli Objawienie. Jest to głos, który rozlega się na samym początku i zwycięża nicość tworząc byt. Stanowi to zatem jeden z dwóch wielkich obrazów stworzenia świata, w który włącza się potem historia ludzka, dalej historia Słowa Bożego spisanego, co pokazuje, że Słowo Boże poprzedza stworzenie Pisma Świętego.

- obraz drugi to twarz Słowa Bożego, którym jest Jezus Chrystus. Słowo Boże, w pewnym momencie, przyjmuje twarz i identyczność człowieka. Słowo staje się Ciałem, a nawet można powiedzieć, że staje się księgą. W ten sposób osiąga swój wymiar cielesny. To Słowo, które jest spisane, żyje w żywej Tradycji Kościoła i stanowi kanon składający się z 73 ksiąg, prze które przemawia Pan Bóg. Tak, jak kiedyś rozpoczął, przez Mojżesza, Proroków, aż do pism Nowego Testamentu. Najwyraźniej twarz Słowa Bożego widzimy w decydującym dla nas objawieniu, gdy Osoba Jezusa Chrystusa przyjmuje kształt, który łatwo możemy odróżnić od innych.

- trzeci obraz stanowi dom Słowa Bożego, którym jest Kościół. On właśnie przez przepowiadanie dalej przekazuje nam Słowo Boże. Najpierw w formie podstawowej i fundamentalnej, czyli w postaci kerygmy, dzięki której wydobywa się wiarę w Ewangelię. Potem następuje katecheza, dalej homilia (będąca w Eucharystii łącznikiem między czytanym słowem a łamaniem chleba) i modlitwa, która towarzyszy drodze poznawania Słowa. To jest cały kontekst kościelny, w którym rozwija się braterska wspólnota oraz świadectwo widoczne najbardziej w życiu świętych. Oni tłumaczyli sens wspólnoty nie tylko przez swoje słowa, ale przez dobre życie (viva lectio, vita bonorum).

- obraz czwarty dotyczy dróg Słowa Bożego, czyli misji, jaką ma do spełnienia Słowo Boże i z którą jest wewnętrznie związane. Odnosi się to także do problemu komunikacji, dzięki której, posługując się nowymi środkami (radio, telewizja, Internet, kanały on-line, CD, DVD, kinematografia, wydarzenia kulturalne i społeczne) można przepowiadać Słowo Boże. Aczkolwiek zauważono, że największą skuteczność w głoszeniu Ewangelii osiąga kontakt personalny, osobowy, a nie ten idący przez media. Misja dotyczy najpierw wnętrza Kościoła, gdzie rodzina chrześcijańska posiadałaby Biblię w domu, a najpiękniej gdyby każdy posiadał własny egzemplarz Pisma Świętego i mógł się do niego bezpośrednio odnosić. Ta misja związana jest, dalej, z ubóstwem i wszelkim cierpieniem. Są to wspólnoty chrześcijańskie wychodzące ku innym Kościołom, ku narodowi hebrajskiemu oraz otwarte na dialog z innymi religiami czy na cały świat sztuki (jak mówił Jan Paweł II). W tym kontekście zauważamy, że jeżeli istnieje inkulturacja dająca dobre owoce, to są także przestrzenie zupełnie zateizowane, podejmujące z chrześcijaństwem otwartą walkę, a w szczególności z katolicyzmem.

Tyle, gdy idzie o główne przesłanie pierwszego projektu Orędzia. Przy tej okazji wyrażono też podziękowanie dla sług Słowa, czyli dla kapłanów, którzy przepowiadają, nieraz wkładając duży wysiłek w przygotowanie homilii, które są potem niedoceniane z braku przygotowania tych, którzy przychodzą do kościoła.

Na koniec tych rozważań synodalnych trzeba zaznaczyć, że poza wszelkimi formami dialogu i misji, istnieje pewna konfrontacja Słowa Bożego z misterium iniquitatis, to znaczy z tajemnicą niegodziwości, nieprawości, która wprowadza moment dramatyczny w dzieje człowieka, społeczeństw i całej ludzkości.

Natomiast o godz. 17.00, w Kaplicy Sykstyńskiej, w obecności Ojca Świętego Benedykta XVI, zostały odśpiewane Nieszpory przez wszystkich uczestników Synodu. To spotkanie liturgiczne odbyło się z okazji udziału Patriarchy Ekumenicznego Bartłomieja I w XII Zgromadzeniu Generalnym Synodu Biskupów. Patriarcha Konstantynopola wygłosił 45 minutowe przemówienie, w którym starał się wskazać na różne znaczenia Słowa Bożego, jak i na wkład Ojców w oświetleniu drogi Słowu Bożemu.

 
Dzień trzynasty: małe wspólnoty są idealnym miejscem spotkania ze Słowem Bożym

Fot. © ks. Sławomir Dąbrowski, assistente del Sinodo dei Vescovi (okolicznościowa wystawa nt. Biblii w wejściu do Auli Pawła VI).

 

17 października 2008. Dzisiejsze przedpołudnie było poświęcone sesji generalnej, na której poszczególne grupy językowe omawiały rezultaty swoich poszukiwań. Każda z nich, według swego porządku, przedstawiła propozycje uporządkowane zgodnie ze swym rozeznaniem.

Wydaje się, że najbardziej syntetyczną wizję przedstawiła grupa niemieckojęzyczna, która ukazała relację egzegezy do teologii, pole duszpasterstwa biblijnego, stosunek Biblii do ekumenizmu i chrześcijaństwa do judaizmu. Takie cztery główne pola zostały przez nią zakreślone.

Inne grupy, według swojej metodologii, podawały własne propozycje. Mianowicie: jaka powinna być rola Biblii w rodzinie, w liturgii; w jaki sposób odnosić się do lekcjonarza, do ministeriów związanych ze Słowem Bożym w Kościele, do więzi między Eucharystią a Słowem Bożym; ukazanie Ziemi Świętej jako piątej ewangelii, kobiety jako nosicielki Słowa Bożego. Dalej powracano między innymi do: wymiaru dialogowego Słowa Bożego, sposobu życia Słowa Bożego w Kościele, w liturgii, w Lectio divina. Jeszcze inne mówiły o planie duszpasterskim opartym na Słowie Bożym: rozpoczyna się prace od małych wspólnot, przechodzi do pomocy biednym, do kwestii młodych, do misji pośród świeckich w życiu Kościoła będącej formacją do zrozumienia i ukochania Słowa Bożego, wreszcie ku misji ad extra. Rozważano także co znaczy zbawienie w kontekście Słowa Bożego, jak bardzo prowadzi ono do kontemplacji misji, i dalej obecności Ducha Świętego, który wszystkim kieruje.

Wracając do rezultatów grupy niemieckiej, przedstawiają się one następująco:

- gdy idzie o wzajemną relację egzegezy biblijnej i teologii, powróciła znana kwestia, że jednak metoda historyczno-krytyczna, zainicjowana w XIX wieku, a potem rozwinięta między wojnami, przynosi swoje owoce i nie wolno jej w ogóle pominąć. Każdy, kto mówi o egzegezie duchowej, musi brać pod uwagę także osiągnięcia metodyczne i egzegetyczne metody historyczno-krytycznej. Gdyby oprzeć to duchowe znaczenie tylko na mniemaniu i opinii osób spotykających się przy Słowie Bożym, można by łatwo wejść w niebezpieczeństwo lektury subiektywistycznej. Dzięki metodzie historyczno-krytycznej można uniknąć fundamentalizmu w lekturze biblijnej, a z drugiej strony przeciwstawić się modernistycznym prądom, które prowadzą do odmitologizowania Biblii, a ostatecznie do zagubienia sensu Bożego. Przy zachowaniu metody duchowej razem z historyczno-krytyczną z pewnością da się również zachować sensus Ecclesiae.

Zwrócono też uwagę na porządek czytań wewnątrz Mszy Świętej. Podczas gdy w liturgii kościołów wschodnich są obecne tylko dwa czytania nowotestamentalne, a starotestamentalne mają swoje miejsce w Nieszporach; u nas mamy trzy czytania i pojawia się pytanie: czy ten porządek czytań (gdy idzie o wybór określonych perykop ze Starego Testamentu) nie musiałby być dalej przepracowany. Wiemy, że obecny układ czytań został przygotowany po długiej konsultacji z episkopatami i uniwersytetami katolickimi, a więc nie jest to z pewnością owoc przypadkowej decyzji.

- po drugie, myśląc o duszpasterstwie biblijnym, zwrócono uwagę na rolę małych wspólnot chrześcijańskich, które są idealnym miejscem spotkania ze Słowem Bożym. Podobnie jak pentekostalne sekty spotykają się w małych wspólnotach, tak by trzeba, żeby ta bardziej aktywna i jednocześnie bardziej świadoma część parafii spotykała się w mniejszych wspólnotach, by przepracować Słowo Boże na niedzielę, a potem by wprowadzać powoli obyczaj niedzielnej liturgii domowej: modlitewnego spotkania się z czytaniami oraz błogosławieństwa przekazywanego dzieciom. Jest to dzisiaj tym bardziej upragnione im bardziej trudne. Współczesna kultura prowadzi bowiem do tego, że każdy idzie w swoją własną stronę i rodzina rzadko spotyka się przy wspólnym stole. Zatem rola małych wspólnot parafialnych i tej wspólnoty rodzinnej jest nie do przecenienia.

Dalej pojawiło się też pytanie: jaką rolę kultura i sztuka może odgrywać w wymiarze duchowym? Gdy idzie o udział sztuki, w tym architektury, w przekazywaniu Słowa Bożego, to pamiętamy, że dawne wieki wypracowały pewien kanon kościelności, który był przekazywany. Niezależnie od tego w jakim kraju byśmy się znaleźli, w okresie romańszczyzny, wiadomo było, że w kościele powinien być określony porządek, zachowana harmonia i uzgodnione struktury. To wszystko miało swoje znaczenie. Bowiem, w momencie kiedy przebrzmiało słowo czytane, skończyła się liturgia i ludzi się rozchodzili, każdy kto wchodził do kościoła miał do czynienia z Biblią pauperum i z pewnym porządkiem sztuki, która dalej przemawiała. To było – jak mówił Benedykt XVI – słowo, które jest silniejsze od słowa czytanego –  właśnie dlatego, że dysponowało siłą obrazu, którą należy dziś na nowo docenić. Wydaje się, że dzisiejsze kościoły zapomniały o roli przekazywania Słowa poza słowem czytanym w czasie liturgii.

- co do sprawy ekumenizmu, to próby mające już dziesiątki lat pokazują, iż poza terenami niechętnymi tego rodzaju zbliżeniu, organizowane są spotkania chrześcijan różnych wyznań, które prowadzą do wspólnego medytowania nad Słowem Bożym. To tworzy jakąś jedność między tymi ludźmi, pogłębia wzajemne odniesienie oraz duchowość każdego z nich. Z pewnością więc, nawet tam, gdzie nastąpiło załamanie kultury chrześcijańskiej, możliwe jest z powrotem owocne spotkanie się przy Słowie Bożym, które buduje podstawy dialogu ekumenicznego.

- pozostaje kwestia, jeszcze delikatniejsza, odniesienia chrześcijan do judaizmu, gdzie zwrócono uwagę, że przyjęcie całego kulturowego i interpretacyjnego bogactwa Biblii hebrajskiej ma duże znaczenie dla studium Nowego Testamentu, a  także dla kultury chrześcijańskiej. Jest to poznanie metod używanych w egzegezie i interpretacji judaistycznej oraz innych możliwości, które w ramach metody historyczno-krytycznej są bardzo pożyteczne. Rozumiemy, że hermeneutyka judaistyczna idzie w innym kierunku niż hermeneutyka chrześcijańska. Jednak to wzajemne ubogacenie się jest możliwe, przynajmniej na poziomie studium. Przykładem jest dla nas Święta Edyta Stein, czyli Teresa Benedykta od Krzyża, Patronka Europy, która pokazała na czym może polegać chrześcijańsko-judaistyczny dialog, w tak trudnym czasie jaki Niemcy przeżywały przed II Wojną Światową.

Tyle wniosków z sesji generalnej, które zostały ubogacone świadectwami świeckich i osób życia konsekrowanego, które odnosiły się do Biblii w kontekście ich życia w różnych kulturach i narodach.

- dla przykładu, warto wspomnieć Japonię, gdzie katolicy stanowią zdecydowaną mniejszość – 0,4 %, a mimo to Pismo Święte jest tam czytane bardzo chętnie, także pośród japońskich intelektualistów. Jest to dowodem sympatii dla kultury chrześcijańskiej, która nie tylko potwierdza potrzebę dialogu, ale także misji, czyli dzielenia się tym dobrem, które posiadamy. Zwłaszcza w kraju, który zrobił ogromny skok gospodarczy, i który to postęp został okupiony ciężkimi stratami duchowymi: człowiek jest tam traktowany jak towar, dobrobyt stał się jedynym celem, a Japonia zajmuje 10-te miejsce na świecie gdy chodzi o liczbę samobójstw. To są konsekwencje występujące w krajach pragnących osiągnąć wielki dobrobyt gospodarczy, a takich krajów jest wiele. Pismo Święte pozostaje Słowem Bożym, które w sytuacjach najgorszych i najtrudniejszych pokazuje człowiekowi inne cele, inne wartości i inną drogę życiową.

Na temat spotkań popołudniowych niewiele da się powiedzieć dlatego, że circuli minores wróciły do swej pracy i miały, z tego, co przedstawiono przed południem, przygotować konkretne propozycje, które mogłyby być przekazane potem Ojcu Świętemu do ewentualnej refleksji.

 
Dzień dwunasty: Biblia powinna być czytana w rodzinie codziennie

Fot. © ks. Dariusz Madejczyk (wystąpienie Ojca Świętego Benedykta XVI podczas prezentacji filmu Świadectwo).

 

16 października 2008. Dzisiaj, od rana, spotkania w małych grupach (circuli minores). Zatem to, co mogę powiedzieć, to pewna relacja z pracy naszej grupy, bez uwzględnienia wniosków, do których doszły grupy pozostałe. Wszystkie one miały się odnieść do strony 40-tej post disputationem, gdzie umieszczono 19 pytań w celu przeprowadzenia analizy, szukania odpowiedzi czy próby wytłumaczenia niektórych kwestii.


- pierwsza rzecz to zauważenie pastoralnego charakteru obecnego synodu. Nie leży, zatem, w jego gestii dalsze doprecyzowanie doktryny lub wyjaśnianie jakiś wątpliwości doktrynalnych czy teologicznych. Raczej jego zadanie polega na ukazaniu w jaki sposób Słowo Boże może być żywiej odbierane w duszpasterstwie parafialnym, aby mogło przemieniać ludzi, którzy z nim się spotykają. Zasadniczo więc odrzucono głosy zmierzające ku precyzowaniu doktryny dotyczącej Słowa Bożego (omówionej w Dei Verbum), by pójść w kierunku pastoralnym, a więc zwrócić uwagę na bezpośrednią i konkretną przekładalność omawianych spraw na praktykę, z jaką spotykają się księża, katechiści i osoby świeckie.

- po drugie zauważono, że w Ewangelii mamy do czynienia z realnym dialogiem Boga z człowiekiem. Ewangelia i całe Pismo Święte są tego rodzaju podjęciem dialogu przez Pana Boga, który domaga się odpowiedzi ze strony człowieka. Ponieważ ludzie nie mają klucza, aby dotrzeć do pytania, jakie kieruje do nich Bóg, często pozostaje ono bez odpowiedzi. Tego rodzaju kluczem dla człowieka, pomimo zamieszkiwania różnych kontynentów i zmiennych okoliczności rozwoju ludzkiego życia czy pracy, jest zwrócenie uwagi na jeden i ten sam dla wszystkich strach śmierci. To właśnie bojaźń śmierci ma swoje reperkusje w poddaniu się człowieka ucieczce od myśli o śmierci, ucieczce od cierpienia, która staje się początkiem niewoli, w jaką popada człowiek bez tego klucza, nie mogąc się wyzwolić ani podjąć jakiegokolwiek dialogu.

- trzecia sprawa dotyczy noty doktrynalnej o głoszeniu Słowa Bożego, czyli prawa i obowiązku proklamacji Słowa. Nawet wtedy, gdy neguje się tego rodzaju prawo, neguje się wolność religijną, my – jako ludzie wierzący – posiadamy zobowiązanie do głoszenia Ewangelii. Stąd wynika najpierw imperatyw dialogu, a potem misji, gdzie dialog stanowi wstęp do głoszenia Słowa Bożego. Nie można zatem zatrzymywać się jedynie na sferze dialogu, ale wreszcie przejść do działań misyjnych; również wtedy, gdy mamy do czynienia z indyferencją czy brakiem chęci poznania Słowa Bożego. My wychodzimy z tego założenia, że posiadamy dobro i zdolność dzielenia się tym dobrem. Cała Biblia, i jednocześnie Słowo Boże, razem z Kościołem są instrumentem humanizacji ludzkości. W tym sensie sam Kościół i poszczególny wierzący posiada prawo do głoszenia Ewangelii, by wprowadzić każdego człowieka w dialog ze Słowem Bożym. Jest on, być może, najprostszy i najlepiej zrozumiały na poziomie parafialnym: od homilii do katechezy, od katechezy do duchowego kierownictwa, od duchowego kierownictwa do spowiedzi.

- następną kwestią jest konieczność spoglądania na Pismo Święte jako busolę na drodze naszego życia. Gdy mówimy o animacji biblijnej całego duszpasterstwa, to pomocą będzie stwierdzenie, że Biblia nie jest jakimś wymyślonym instrumentem operacji na umyśle ludzkim, ale że jest to sprawdzona przez wieki i tysiąclecia droga wskazująca człowiekowi przejście do większego sensu i do odnalezienia samego siebie; zanim człowiek odnajdzie siebie w Panu Bogu.

- został też omówiony problem przekazu wiary w rodzinie. Dzisiaj, gdy istnieje duży rozdział między pokoleniami (jeżeli rodzice z dziećmi bardzo rzadko się porozumiewają, a nawet rzadko się spotykają), mamy przykłady wspólnot chrześcijańskich, które mocno trwają przy obyczaju coniedzielnego spotykania się i komentowania Słowa Bożego, modlitwy i błogosławieństwa. Daje to swoje rezultaty, ponieważ widać, że dzieci wyrastające z tych rodzin zachowują wiarę, podczas gdy w innych nie tylko wiary nie podtrzymują, ale nie mogą znaleźć wspólnego języka ze swymi rodzicami, często nie radząc sobie także z własnymi problemami. Istnieje zatem potrzeba zobowiązania się, która dotyczy wszystkich wierzących, żeby czytać Pismo Święte tak, jak modlitwę, i by ta lektura miała miejsce każdego dnia. Biblia powinna być czytania w rodzinie chrześcijańskiej codziennie. Ci, którzy są bardziej zaangażowani i silniejsi w wierze mówią, że bez Pisma Świętego, które towarzyszy im nawet w podróży, nie mogą się obyć. Biblia jest dla nich słowem prawdziwym, ratunkiem i trudno im bez tego lekarstwa radzić sobie z dnia na dzień.

- pojawiła się też pewna krytyczna uwaga, która dotyczy proponowanego na spotkaniach generalnych Compendium dla głosicieli Słowa Bożego, mającego zawierać podstawowe zasady przepowiadania. Otóż, zwrócono uwagę na to, że watykańskie kompendia powinny mieć charakter uniwersalny czyli przechodzić ponad różnicami krajów i kontynentów. Ten fakt sprawia, że stają się one tak generalne, iż właściwie mało użyteczne. Być może byłoby sensowniejsze, zamiast Compendium, podkreślać konieczność wprowadzenia poważnej retoryki jako przedmiotu obowiązującego w formacji seminaryjnej, który by dobrze i rzeczowo przygotowywał do głoszenia i słuchania Słowa Bożego.

Poza tymi tematami, które padły w naszej grupie podczas spotkania circuli minores, warto zwrócić uwagę na dwa wydarzenia dzisiejszego dnia, które są związane bezpośrednio z 30. rocznicą wyboru Ojca Świętego Jana Pawła II.

- o godzinie 11.00, w Bazylice Świętego Piotra, Ksiądz Kardynał Stanisław Dziwisz przewodniczył uroczystej Mszy Świętej dziękczynnej za wybór Papieża, którą koncelebrowało wielu kapłanów, przy uczestnictwie ogromnej rzeszy wiernych, prawie wypełniających Bazylikę. Zgromadzili się bardzo licznie Polacy, którzy przybyli dziś do Rzymu, pamiętając o dziele Ojca Świętego. W swojej homilii, Ksiądz Kardynał, wskazał na pięć cech pontyfikatu Jana Pawła II: potrzeba zwrócenia się do miłosierdzia Bożego, wychodzenie ku młodym, świadczenie o miłości, poruszanie kwestii społecznej poprzez solidarność, zrozumienie i bliskość z chorymi. Po Eucharystii wszyscy, po kolei, zeszli, by w grotach watykańskich osobiście pomodlić się przy grobie Papieża Polaka. Poznań był reprezentowany przez Panią Ambasador Hannę Suchocką i naszych kapłanów (w liczbie przynajmniej sześciu, których widziałem). Były także rodziny z Archidiecezji Poznańskiej, z czego jestem osobiście bardzo zadowolony.

- o godzinie 17.30, w Auli Pawła VI, w obecności Papieża Benedykta XVI, odbyła się projekcja filmu Świadectwo, który został przygotowany na kanwie książki napisanej przez Księdza Kardynała Dziwisza. Prawie z czterdziestoletniej perspektywy posługi Ojcu Świętemu, a przedtem biskupowi i kardynałowi, mógł on w sposób bardzo prosty, przekonujący i emocyjny, przekazać zasadnicze rysy pontyfikatu Jana Pawła II. Nie był to w całości film fabularny, raczej wycinki z kronik, które przeplatane wypowiedziami księdza Kardynała, ukazały w tonie spokojnym i wzruszającym znaczące kwestie tamtego pontyfikatu: bliskość i wspólnotę z ludźmi, odkrywanie człowieczeństwa oraz ogromne dążenie Ojca Świętego, by wyrwać ludzi ze strachu śmierci, który blokuje rozwój człowieka i utrudnia dostęp do wszelkiego rodzaju wolności.

 
Dzień jedenasty: radio katolickie głosicielem Słowa Bożego

Fot. © ks. Sławomir Dąbrowski, assistente del Sinodo dei Vescovi (członkowie Synodu: pani Ewa Kusz oraz arcybiskupi Stanisław Gądecki i Marian Gołębiewski).

 

15 października 2008. Dzisiaj rano Sekretarz Generalny synodu podał wiadomość o śmierci ekwadorskiego kardynała Antonio José González Zumárraga. Emerytowany arcybiskup stołecznego Quito miał 83 lata. Stolicę objął w 1985 roku. Przez sześć lat (1987-1993) pełnił funkcję przewodniczącego Konferencji Episkopatu. W 1997 roku został mianowany przez Stolicę Apostolską prymasem Ekwadoru, a w roku 2001 został mianowany kardynałem. Gdy idzie o przebieg synodu, to dzisiaj przed południem skończyła się ostatnia sesja generalna poświęcona relacjom Ojców Synodalnych. Wszyscy, którzy chcieli zabrać głos, mieli taką możliwość. Pośród słyszanych dzisiaj ostatnich wypowiedzi pojawiały się różne tematy.

- najpierw wspominano o tym, że ze Słowem Bożym spotykają się również trzy kategorie ludzi, przynajmniej w Europie: pierwsza grupa to analfabeci kulturalni (czyli ludzie, którzy wprawdzie umieją czytać, ale czytają tylko to, co konieczne do przeżycia), drugą grupą są ci, którzy są ochrzczeni, ale nie rozumieją tego, co Pan Bóg ma im do powiedzenia (są zasadniczo wrogo nastawieni do Kościoła), trzecią grupę stanowią ci, którzy są kulturalnie bardzo bogaci (wierzą w Boga, lecz nie uznają Chrystusa i łaski). Te kategorie powinny być też uwzględnione w zróżnicowanym podejściu do przekazu Słowa Bożego.

- po drugie zwracano uwagę na prawo naturalne, które Bóg zapisał w ludzkich sercach, a które ma swoje korzenie w nauczaniu biblijnym; mimo tego, że jest ono przekreślane przez decyzje sądowe, powinno być mocno przepowiadane i podnoszone. To jest nasze zadanie, aby przypominać, że pomimo zmian poglądów i opcji myślenia, nie można wymazać prawa naturalnego z ludzkiego serca.

- trzecia sprawa dotyczy apostolstwa biblijnego pośród polityków. Zważywszy na to, że w niektórych krajach afrykańskich jest szeroko rozprzestrzeniona korupcja, w tym także pośród ludzi o proweniencji chrześcijańskiej, należałoby umocnić apostolat biblijny, który dotarłby do ludzi odpowiedzialnych za życie społeczne. Jest to z pewnością postulat, który nie może dotyczyć tylko Afryki.

- pojawił się także temat tęsknoty za przeszłością. Otóż, dla przykładu na Malcie, ludzie tęsknią za katolicyzmem sprzed 30 lat. Wielu zaś pozostaje w szoku, ponieważ Kościół jest atakowany w sposób niesprawiedliwy, woleliby wracać do tamtego Kościoła, który miał głos i potrafił się bronić przedstawiając swoje racje. W obliczu tej nostalgii za przeszłością trzeba przede wszystkim powracać do wzoru Kościoła z czasów apostolskich.

- zwrócono też uwagę, że istnieją przykłady dobrej współpracy między katolikami i protestantami w dziedzinie przekładu tekstu biblijnego i alfabetyzacji, podziwianej skądinąd przez muzułmanów, która jest prawdziwie chrześcijańskim świadectwem działania Ducha Świętego. Dotyczy to zwłaszcza Afryki i Ameryki Łacińskiej.

- inna kwestią jest przekaz samego Słowa Bożego. Na naszych oczach dokonuje się prawdziwa rewolucja technologiczna w dziedzinie środków przekazu. Nie są to zmiany wyłącznie technologiczne, ale także zmiany kulturowe. Została rozwinięta kultura komunikacji. Odbiorcy, którzy kiedyś pozostawali biernymi słuchaczami przekazywanych treści, teraz stali się interaktywni, przez co należy dzisiaj zwracać uwagę nie tylko na przekazywane treści, ale również na formy dialogowe stosowane wobec odbiorców.

- ukazano także kategorie ludzi godnych pochwały ze względu na ich troskę o Słowo Boże. Trzeba z pewnością, jak mówił biskup z Irlandii, uznać z wdzięcznością pracę katechetów, biskupów i kapłanów, oraz egzegetów. Każda z tych kategorii, w swojej materii, ceni Słowo Boże i przekazuje je z jak największym zaangażowaniem. Rzadkie są przypadki, gdy dzieje się to bez przygotowania, zrozumienia czy w sposób lekceważący dla Słowa Bożego. Mamy wiele wzorowych przykładów podejścia do Pisma Świętego pośród biskupów, kapłanów, egzegetów i katechistów.

- omawiano też zagadnienie odpowiedzialności biskupa za przekaz Słowa Bożego. W Munus docendi jest mowa o tym, że zadanie nauczania związane z urzędem biskupim nie dotyczy tylko troski o integralne i wierne rozpowszechnianie i nauczanie Słowa Bożego; odnosi się ono do prowadzenia wiernych w kierunku umiłowania Słowa Bożego. Trzeba studiować i bronić Słowa Bożego przed tym, co może zagrozić jego czystości. Potrzeba też, aby sam biskup karmił się Słowem Bożym i mógł przez to karmić nim innych. Myśląc o liturgicznym rycie sakry biskupiej przypominamy sobie, że w odpowiednim momencie otwiera się nad głową biskupa Ewangelię, co ma symbolizować dach domu. Domu, z którego wychodzimy, jak biskupi, do owczarni; wieczorem do niego wracamy, pozostając w bezpośrednim i intymnym kontakcie ze Słowem Bożym, który jest naszym domem.

- to, co dotyczy jeszcze kultury Słowa Bożego, to fakt, iż karmienie się Słowem Bożym musi być na tyle procesem wewnętrznym i spójnym, że ono może stać się moim ciałem i moją krwią. Jest to eucharystyczny aspekt egzystencji chrześcijańskiej, który dotyczy życia biskupa, każdego kapłana, osoby życia konsekrowanego i także wszystkich wiernych świeckich.

- dalej, przypomniano troskę o to, aby radio katolickie przekazywało orędzie Słowa Bożego. Nie tylko dlatego, że możemy wówczas rozpowszechniać je wobec katolików, ale że ono dzięki radiu dociera także do osób wątpiących, niewierzących, pozostając czasami jedynym dostępnym środkiem komunikowania się. Radio angażuje przekaz Słowa Bożego na terenie diecezji, nieraz ogarniając całe regiony określonych krajów.

- wrócono też do prawdy, że Słowo Boże odnawia Kościół. To znaczy, że Kościół w obliczu słowa Bożego znajduje się in statu conversionis, czyli w stanie nawrócenia i odrodzenia. Musimy rezygnować z tych dawnych tabu, które są żywione nieraz we wspólnotach kościelnych, po to, żeby Kościół mógł cięgle odzyskiwać swe nowe oblicze, które będzie coraz bardziej podobne do Chrystusa.

- pojawił się także głos, który mówił, że jeżeli trudno dziś dotrzeć do kręgu ludzi niewierzących, myśląc zwłaszcza o intelektualistach, pozostaje ciągle możliwość docierania do studentów, którzy mogą zrozumieć, że intelekt pozostawiony sam sobie, bez określonego kierunku, staje się zgubą dla tego, który się nim cieszy.

- pojawił się też temat apokryfów i egzegezy. Mianowicie, w ostatnim czasie rozpowszechnia się nowa metoda porównywania tekstów kanonicznych z apokryficznymi. Wyprowadza się z tego opatrzne wnioski ukierunkowane często na negację Boga. Trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że apokryfy są dokumentami drugorzędnymi i bardzo często wypływającymi z inspiracji nieortodoksyjnych. Stąd porównywanie jednego z drugim i wyprowadzanie z tego wniosków dla nauczania katolickiego jest niezbyt rozumne.

Tyle, co do relacji poszczególnych Ojców Synodalnych i audytorów, które zamknęły pierwszą fazę synodu rozpoczętą przed kilkoma dniami. Sesja popołudniowa była poświęcona post disputationem, czyli sprawozdaniu przygotowanemu przez kard. Marc Ouellet, który jest relatorem generalnym, i który postarał się zebrać wszystkie dotychczasowe głosy w dyskusji i z tego stworzyć jakąś jednorodną wizję. Jest to przedsięwzięcie trudne i niebezpieczne, ponieważ łatwo przeoczyć czyjąś opinię czy ważne zdanie. Po przeczytaniu tej relacji, dokumentu w języku łacińskim, nastąpiły uzupełnienia.

- podniesiono kwestię tego, że przecież oprócz homilii, w liturgicznych wypowiedziach Słowa Bożego są też takie jak misje, pielgrzymki, sanktuaria, nabożeństwa do Matki Bożej i świętych, które stanowią bogactwo form przepowiadania Słowa Bożego.

- dalej zwrócono uwagę, że istnieje jedność Pisma Świętego, która przechodzi przez kręgosłup wszystkich ksiąg biblijnych, dająca się sprowadzić do jednego prostego hasła, mianowicie: upadek planów ludzkich i triumf planów Bożych. Gdy czytamy historie starotestamentalne zauważamy, że są one w dużej mierze poświęcone opisowi upadku ludzkich planów. Gdy odczytujemy Apokalipsę i wiele innych tekstów widzimy, że ostatecznie Pan Bóg zwycięża.

- gdy chodzi o uzupełnienia liturgiczne, ukazano, że oprócz czytania Ewangelii w niedzielę i święta, jest także możliwość śpiewu Ewangelii, który podnosi uroczysty charakter przepowiadania Słowa Bożego i który zwraca nam uwagę na nadzwyczajność tego tekstu pośród innych używanych w czasie Mszy Świętej.

Tyle uwag na temat dzisiejszego synodalnego spotkania, które przed południem było poświęcone relacjom Ojców Synodalnych, a po południu skoncentrowało się na relacji post disputationem .

 
Dzień dziesiąty: karmiąc się Słowem Bożym, wzrastamy

14 października 2008. W dzisiejszej sesji plenarnej uczestniczył również Ojciec Święty Benedykt XVI i włączył się w dyskusję, odnosząc się bezpośrednio do soborowej konstytucji Dei Verbum, do 12 rozdziału. Zwrócił uwagę na to, że metoda historyczno-krytyczna w badaniu Pisma Świętego ma swoją mocną i swoją słabą stronę.

Mocna strona polega na tym, że łatwo dowodzi się dzięki tej metodzie ludzkiego elementu historii zbawienia. Ona pokazuje, że historia zbawienia nie jest mitologią. Niestety ta sama metoda ma też swoją słabą stronę, to znaczy, że z trudem radzi sobie z uwypukleniem elementu boskiego. Konsekwencją tej słabości jest fakt, iż Pismo Święte jawi się nam jako historia miniona, jako dawna literatura. Zanika gdzieś hermeneutyka wiary, a na jej miejsce wchodzi hermeneutyka czysto pozytywistyczna, negująca element boski. Dlatego – aby Pismo pozostało duszą teologii – należy przezwyciężyć dualizm istniejący miedzy egzegezą a teologią i rozwinąć egzegezę teologiczną.

- w tym temacie wypowiedział się także Arcybiskup Marian Gołębiewski z Wrocławia, który mówił o niewystarczalności metody historyczno-krytycznej w egzegezie oraz sposobie przechodzenia od Biblii do życia i od życia do Słowa Bożego.

- kolejny temat, jaki się pojawił, to Biblia i młodzi. Badania statystyczne we Włoszech wskazują na to, że Pismo Święte nie pociąga szczególnie ludzi młodych. Tylko 30 % młodzieży między 14 a 19 rokiem życia uważa, iż wiara domaga się kontaktu z tekstem Biblii. Z tego wniosek, że młodzi potrzebują przewodników duchowych, którzy najpierw wprowadzą ich w praktykę czytania Biblii. Najpierw – indywidualnie, następnie – z przewodnikiem duchowym, i wreszcie – z Kościołem.

- przypomniano sprawę inkulturacji Słowa Bożego, która polega na tym, że dociera ono do najgłębszej warstwy kultury. Podczas gdy warstwa zewnętrzna kultury (moda, upodobania) zmienia się bardzo szybko, warstwa pośrednia nieco wolniej, to warstwa najgłębsza, do której należy religia i etyka, nie podlegają tak szybkim zmianom. Zatem prawdziwa inkulturacja Słowa Bożego polegałaby na tym, ażeby dotrzeć do najgłębszej warstwy jak istnieje w człowieku i w społeczeństwie.

- następna kwestia dotyczyła prześladowań, pośród których tylko Słowo Boże może zachować społeczeństwo w miłości. Między innymi podawano przykład Południowego Wietnamu gdzie zachodzi dziwne zjawisko, mianowicie duże rzesze ludzi, którzy słuchają protestanckich stacji radiowych propagujących Słowo Boże, nawracają się na katolicyzm.

- ukazano też pewien paradoks, który wynika z wolności religijnej. Mówiono o Ukrainie, gdzie podczas rządów komunistycznych nie drukowano tekstów Pisma Świętego i w ogóle istniał zakaz drukowania ksiąg religijnych. Tam, gdzie nie było kapłanów istniał tylko różaniec i Droga Krzyżowa. I właśnie wtedy bardzo dużo się modlono. Teraz, gdy istnieje wolność religijna, gdy drukowane są teksty religijne, ludzie pytają: czy aż tyle musimy się modlić?

- dalej zwrócono uwagę na fakt, iż Słowo Boże rośnie razem z tym, który je czyta. Im dłużej żywimy się Słowem Bożym, tym bardziej wzrastamy my sami i wzrasta w nas Słowo Boże. Towarzyszy temu czasem takie zjawisko, że świeccy mają większą potrzebę Lectio divina, aniżeli zakonnicy. Impuls, który odczuwają, pozwala im stać się ludźmi prostymi w skomplikowanym świecie.

- pojawiła się także cała sekwencja wypowiedzi ludzi świeckich, w tym założycieli ruchów i wspólnot chrześcijańskich, które działają dzięki oparciu się na kulturze Słowa Bożego i miłości do Biblii.

Focolarini mówią o centralnej roli Słowa Bożego w Focolare, o tym, że jest ono Słowem Życia, które najbardziej wiernie trzeba zachowywać. W pierwszych powstających wspólnotach wybierano tekst Biblii, do którego dołączano bardzo prosty komentarz Chiary Lubich. Z tego wyrosło mocne przekonanie, że Ewangelia jest prawdziwa i że właściwie tylko Ewangelia pozostaje na zawsze.

Z Sodalicji Życia Chrześcijańskiego pojawił się głos o tym, że potrzeba pewnej harmonii między doktryną i sercem, aby Słowo Boże mogło wzbudzić w nas te same uczucia, które były w Chrystusie.

Ekonomista i profesor z Korei mówił, że formacja świeckich, oparta na Biblii, musi dążyć do stworzenia lepszego świata. Trzeba dalej rozwijać doktrynę społeczną, które ma jeszcze wiele spraw wartych uwagi, po to, by osiągnąć tę performatywną formację świeckich, czyli taką, która zmienia jednocześnie ich życie.

Pani Ewa Kusz, Przełożona Instytutów Świeckich w Europie, zwracała uwagę na to, że pośród wielu słów docierających do nas, pozostających często bez reakcji słuchacza, trzeba jednak uczyć się słuchać Słowa Bożego i pomóc innym odkrywać jego głód.

Katechista z Dakaru wspomniał, że cechą dobrej formacji katechetycznej jest fakt, że sam katechista staje się żywą ewangelią. Potrzeba zatem większego zaangażowania w przygotowania katechistów i katechetów.

Jeśli chodzi o życie zakonne kobiet, przypominano związek Słowa Bożego z kobietą. Wychodząc od przykładu Maryi, starano się ukazać zakonnicę jako tę, której zadaniem jest niesienie Słowa. Przez to rośnie żywa egzegeza w najróżniejszych środowiskach, w których zakonnice musza objawić serce Matki.

Profesor historii sztuki z Rosji wskazywała na swoją drogę do Chrystusa i do chrześcijaństwa poprzez analizę dzieł sztuki, przez stopniowe dochodzenie do przekonania, że także w sztuce objawia się Chrystus, który przekazuje nam miłość Boga. Zatem człowiek, który dobrze poznaje i wnika w sztukę religijną jest zdolny do tego, by łatwo przyjąć miłość Chrystusa i dalej ją objawiać.

Ukazano też inną sprawę, mianowicie, że w duszpasterskim działaniu poza kerygmatem i głoszeniem martyrii, liturgii, diakonii, potrzeba jeszcze nowej kategorii – katechezy, która by uzupełniła te formy głoszenia Słowa Bożego.

Przedstawiciel Szkocji zwracał uwagę na to, że Słowo Boże jest ciągle nowe. Na wzór powiedzenia Świętego Augustyna – o błogosławieństwie tak starym i tak nowym – to, co nas spotyka w czytaniach mszalnych, także tych niedzielnych, może łączyć stare z nowym i za każdym razem ukazać nową twarz.

- ukazano także potrzebę misji ad gentes, o której za mało mówimy, a jest ona niezmienną misją Kościoła ad extra. Kiedyś była ona bardzo silna i jednocześnie inspirowała misjonarzy, obecnie zaś wydaje się być usunięta na bok, a przecież zarówno Dominus Jesus jak i Redemptoris Missio mówią o konieczności misji ku narodom.

- kolejnym interesującym tematem jest kwestia Apostolatu Biblijnego, który powinien zostać uznany za odrębną dyscyplinę naukową i rozwijany tak, jak inne nauki teologiczne. Jest to rzecz godna zauważenia, także w naszym kraju.

- pojawił się głos z United Bible Societies kładący nacisk na ułatwienie dostępu do Pisma Świętego. Potrzeba współpracy katolików przy tłumaczeniach i dystrybucji tekstu biblijnego. Istnieje obecnie 646 projektów przekładów Biblii, które w porozumieniu z Katolicką Federacją Biblijną mogłyby zapewnić łatwy, a nawet bezpłatny dostęp do Pisma Świętego.

- reprezentant Rosyjskiego Kościoła Ortodoksyjnego mówił o tym, że od X wieku istnieją przekłady Biblii, odkąd chrześcijaństwo weszło na tamte tereny, jednak przekonywał, że nawet domowe czytanie Ewangelii nie zastępuje lektury Pisma Świętego w kościele. Jeśli nawet dzisiejsza kultura nie ułatwia czytania Pisma Świętego, gdyż idzie bardziej w kierunku obrazowym, można próbować także nowym metod (np. nagrania tekstów), które mogłyby trafić do osób, które nie umieją czytać lub mniej tym zainteresowanych.

- przedstawiciel Kościoła w Armenii zwrócił uwagę, że jego rodacy nie przeżyliby tego morderstwa, któremu zostali poddani na początku XX wieku bez tej siły, jaka płynie ze Słowa Bożego. Nie nastąpiłoby żadne przebudzenie duchowe i pogrążyliby się w rozpaczy, gdyby zostali pozbawieni dostępu do Pisma Świętego.

- delegat Arcybiskupa Canterbury mówił, że istnieje konieczność zaangażowania się w obecne kultury, nawet jeżeli one przypominają syna marnotrawnego. Trzeba je oczyszczać i podnosić tak, ażeby one ostatecznie kulminowały w Chrystusie. Przedstawiał też symbolicznie postawę Maryi odnosząc się do słów ewangelicznych (wziętych z łaciny) określających jej osobę, jak i każdego, kto czyta Słowo Boże, mianowicie: fiat, magnificat, stabat iuxta crucem i conservabat – czyli zachowywała w swoim sercu.

Po tych wszystkich wypowiedziach została przedstawiona jedna próba teoretycznego ujęcia Lectio divina – jak powinna ona wyglądać. Biskup z Chile, z Valparaiso, dzielił się swoimi spostrzeżeniami, wprowadzając teoretycznie w metodę zwaną właśnie Lectio divina – czytanie, medytacja, modlitwa, kontemplacja – która nadaje się dobrze do lektury i przyjęcia tekstów Nowego Testamentu.

 

 


Komentarz:

Szczęść Boże! Może warto uczyć Lectio Divina w każdej parafii... Zbigniew

 
Dzień dziewiąty: świętość to ponowne przeżywanie Ewangelii

Fot. © ks. Sławomir Dąbrowski, assistente del Sinodo dei Vescovi (kard. Zenon Grocholewski w auli synodalnej).

 

13 października 2008. Dzisiaj odbyła się tylko przedpołudniowa sesja – zgromadzenie plenarne. Popołudniowa wizyta uczestników synodu w Bazylice św. Pawła za Murami, jest poświęcona najpierw zwiedzaniu ostatnich odkryć archeologicznych, związanych ze znalezieniem nieznanego dotąd grobu Apostoła Narodów, pod dotychczasowym ołtarzem głównym bazyliki, a następnie z koncertem Wiener Philharmoniker na cześć uczestników synodalnych, w obecności Ojca Świętego. Filharmonicy Wiedeńscy wykonają dzieło Austriaka, szóstą Symfonię Antona Brücknera, przedstawiciela klasycznego romantyzmu.

Wracając do sesji przedpołudniowej i do głosów, które na niej się pojawiły, warto najpierw zaznaczyć, jak poprzednim razem, rozważanie, które było poprowadzone podczas modlitwy brewiarzowej, gdzie medytację zasadniczo skierowano dookoła wezwania: „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty”. Zauważono, że prawdziwa świętość wyrasta ze Słowa Bożego i nim się karmi. Nie jest to doskonałość moralna, która łatwo prowadzi do pychy; nie jest to również bezgrzeszność. Święta Teresa Wielka mawiała przecież, że im bliżej jest Boga, tym bardziej czuje się grzeszna. Dlatego świętość zawsze będzie wołała o Boże miłosierdzie i w nim znajdowała swoje oparcie. Świętość – jak mawiał Karol de Foucault – to ponowne przeżycie w swoim własnym życiu Ewangelii.

- kolejny głos w dyskusji, to pytanie: czy można mówić o sakramentalności Pisma Świętego? Czy da się mówić o Piśmie św., tak jak mówi się o Ciele Pańskim w Eucharystii? Skoro w jednym i w drugim objawia się obecność Chrystusa. W jednym i drugim działa jeden i ten sam Duch Święty. Pismo Święte jest jedyne i niezastąpione, nie w ten sam sposób, ale podobnie jak Eucharystia.

- dalej padło pytanie: co znaczy, zalecana przez Sobór Watykański II, tzw. pia lectura, czyli pobożne czytanie Pisma Świętego? Nie jest to z pewnością zwykle studium Biblii, ani też prosta reakcja na święty tekst. Pobożne znaczy nic innego jak miłujące poznanie wiary. A zatem, skoro Pismo Święte niektórzy czytają bez wiary, trzeba przypomnieć, że po to, byśmy mieli do czynienia z pobożnym czytaniem, potrzeba aby przechodziło ono od Świadka, jakim jest Chrystus, do świadka, którym staje się człowiek.

- trzecia kwestia to fakt, że trudności obecnego czasu domagają się przygotowania Wskazówek na temat tego, co właściwie znaczy nieomylność Pisma Świętego.

- po czwarte, z uwagi na to, że często powierza się przygotowanie tłumaczenia Pisma Świętego osobom przypadkowym, należałoby powołać Centralny Instytut Przekładu Pisma Świętego, który gwarantowałby zachowanie wszystkich koniecznych reguł przekładu oraz odpowiedni poziom.

- szukano także odpowiedzi na pytanie: jakie warunki stawia Kościół lektorom? Otóż często w parafiach obserwujemy, że lektorzy (szczególnie pełniący swą funkcję od dłuższego czasu) wpadają w ostatniej chwili do zakrystii, chwytają czytania i biegną do ołtarza, bez zastanowienia. Gdy poprosić o to samo aktora, ten nie zgodzi się na czytanie, ponieważ potrzebuje dłuższego czasu na przygotowanie. Czy rzeczywiście lektorem może być każdy?

- następnie, w swoim założeniu Stół Słowa Bożego ofiaruje nam pożywienie duchowe, z którego często nie korzystamy właśnie dlatego, że z w czasie Eucharystii przemyka ono – szybko czytane, bez możliwości zastanowienia się – przed nami, jak pociąg pośpieszny. My sami czujemy się jak podróżni, którzy stoją na peronie, podczas gdy czytania pędzą przed nami, bez zatrzymywania się. Nie możemy w nie wejść, bo po chwili już ich nie ma, pędzi następny pociąg.

- inna sprawa dotyczy głoszących homilie i niebezpieczeństw z tym związanych. Pierwszym powszechnym niebezpieczeństwem jest czyste powtarzanie Ewangelii, bez odniesienia jej do życia. Drugim jest odniesienie do życia codziennego, lecz bez jakiegokolwiek związku z Ewangelią. Trzecim niebezpieczeństwem jest głoszenie, które nie ma nic wspólnego ani z Ewangelią, ani z codziennością. Stąd warunkami dobrego przygotowania homilii będzie zawsze: modlitwa, następnie dobra egzegeza oraz życie oparte na Ewangelii. Klasycy powiadali, iż jedna minuta dobrej homilii domaga się jednej godziny przygotowania.

- zauważono też, że skoro Słowo Boże jest jakby nogami, na których stoi Kościół, jest rękami, które Kościół wyciąga ku współbraciom, jest sercem Kościoła, to my sami musimy uważać, byśmy nie stali się murem odgradzającym ludzi od Pisma Świętego. W krajach zsekularyzowanych istnieje małe zaangażowanie w Słowo Boże, ponieważ najczęściej niewydolna jest parafia, która jest przecież najpowszechniejszą formą Kościoła na świecie. W formacji kapłanów, których postawa gasi zapał, albo go roznieca, nie należy zapominać o tym, że dla ich przygotowania nie wystarczy universitas, czyli nauka, potrzeba ponadto monasterium, czyli osobnego miejsca, które nazywamy klasztorem, jako szczególnego miejsca medytacji i wkorzeniania się w Słowo Boże. Potrzeba kapłanów i osób życia konsekrowanego oraz wiernych świeckich, którzy mieliby wiarę Apostoła Piotra i serce Świętego Pawła.

- następne zagadnienie dotyczy szacunku należnego Pismu Świętemu, który liturgia Świętego Jana Chryzostoma objawia w tym, że po Komunii Świętej księga Pisma zostaje złożona na ołtarzu, gdzie oczekuje do następnej liturgii, przypominając nawiedzającym cerkiew o nieustannej obecności Słowa Bożego, które towarzyszy Kościołowi.

- osobiście, pozwoliłem sobie dzisiaj na interwencję dotyczącą trudności na polu dialogu katolików z wyznawcami judaizmu, odnosząc się do prawdy o powszechności i jedyności zbawienia niesionego przez Chrystusa.
Z jednej strony bowiem mówimy o tym, że Kościół wierzy, iż hebraizm jest wierną odpowiedzią na przymierze zawarte z Bogiem, i że dla niego jest źródłem zbawienia – Bóg pozostaje wierny swoim obietnicom. W ten sposób niektórzy utrzymują iż misja, w sensie ścisłym, nie może być odnoszona do Żydów, ponieważ oni już wierzą w Boga Jedynego i Prawdziwego. W konsekwencji nie istnieje żadna organizacja katolicka misyjna w odniesieniu do Żydów.
Z drugiej jednak strony trzeba zwrócić też uwagę na to, że katolicy pozostają często w sytuacji dość niezręcznej, gdyż przypominają sobie świadectwa z czasów apostolskich, które wyraźnie świadczą o misji apostolskiej skierowanej właśnie do hebrajczyków. Wystarczy wspomnieć teksty z Dziejów Apostolskich, w których Święty Piotr w swoim głoszeniu Ewangelii zwraca się do całego domu Izraela wzywając do nawrócenia, do chrztu w imię Jezusa Chrystusa i do odpuszczenia grzechów. Pamiętamy, że pierwsze jego przepowiadanie doprowadziło do nawrócenia około pięciu tysięcy Żydów. Także w innych miejscach (Dz 13,38-39) znajdujemy odniesienia do oceny Prawa Mojżeszowego, kwestii usprawiedliwienia, oraz do prawdy o Jednym Bogu i jednym pośredniku między Bogiem a ludźmi, którym jest Jezus Chrystus (1 Tym 2,4-6).
Reasumując można powiedzieć, że od obecnego Synodu należałoby także wymagać, by dało jakąś jasną wskazówkę dotycząca 55 punktu Instrumentum laboris (mówiącą właśnie o dialogu z Żydami) idącą wyraźnie w kierunku kościelnym, która usunęłaby te trudności, na jakie napotykają katolicy, kiedy z jednej strony słyszą, że jest misja wobec Żydów, z drugiej strony, że jej nie ma, i przez to pozostają w konfuzji. Dobrze by było, gdyby Synod tę konfuzję usunął.

- dalej, trochę z tym związany fakt, że Stary Testament bywa często odrzucany w krajach arabskich z powodu ideologicznej lektury Pisma Świętego, która zakłada, iż Ziemia Obiecana należy się tylko Żydom, natomiast inni nie mają prawa do przebywania w niej. Z tego powodu Stary Testament traktowany jest często tylko jako część propagandy syjonistycznej i bywa odrzucany.

- potem, nie należy też zapominać o żywym związku między Słowem Bożym a Katolicką Nauką Społeczną. Ta nauka nie tylko czerpie inspirację z Pisma Świętego, ale także znajduje tam swoje podstawy, a ponadto prowadzi do zastosowania nauk Pisma Świętego w życiu społecznym i nawiązuje więź między liturgią a katechezą oraz Caritas Kościoła. Właściwie jedynymi bezpiecznymi zmianami społecznymi, jak wspomniano, są te, które kierują się światłem i zasadami wynikającymi ze Słowa Bożego.

- inny problem przedstawia sytuacja Ameryki Łacińskiej, gdzie ludzie opuszczają Kościół i przechodzą do sekt. Dzieje się to nie dlatego, iż mają jakieś problemy teologiczne, ale z powodu praxis. Gdy przechodzą do sekt (zasadniczo pochodzenia chrześcijańskiego), nie interesuje ich żadne nauczanie, interesują ich tylko emocje i to, że mogą zmienić swoje życie. Dlaczego nie zmieniają tego życia będąc katolikami? Prawdopodobnie dlatego, że w Kościele brakuje prawdziwych apostołów Chrystusa; brakuje też egzegetów, którzy umieliby służyć dziełu ewangelizacji.

- gdy idzie, dalej, o rolę życia konsekrowanego w odniesieniu do jego misji w Kościele, warto zwrócić uwagę, że naturą życia konsekrowanego winno być posłuszeństwo Słowu Bożemu, które stało się Ciałem, posłuszeństwo znakom czasu, i posłuszeństwo Słowu, które cierpi. W taki sposób traktując Pismo Święte, zakonnicy i zakonnice najbardziej mogą służyć Kościołowi.

- ostatnia obserwacja praktyczna dotyczy sugestii cotygodniowego czytania i komentowania Pisma Świętego w parafii, któremu towarzyszyłyby odpowiednie pomoce.

Tyle uwag, które nasuwają się na kanwie naszego dzisiejszego przedpołudniowego spotkania.

 

 



Komentarze:

Chwała Duchowi Świętemu za cudowne tchnienie wiary, jakim jest obecny synod biskupów poświęcony słowu Bożemu. Na początku było Słowo… Ono zawsze jest u początku wszelkiej odnowy w Kościele, wszelkiego ożywienia wiary. Ten, który mówił przez proroków i w którego mocy przemawiał Boży Syn, Wcielone Słowo Boże, mówi do nas przez biskupów trwających w jedności z biskupem Rzymu.

Bardzo dobrze, że refleksja nad słowem Bożym dokonywana jest z perspektywy osobowej, relacyjnej, z podkreśleniem mocy słowa, które może zmienić ludzkie życie.

Księże arcybiskupie, jakże to wspaniała lektura każdego dnia. Dzięki za internetowe rekolekcje!

Gdy chodzi o propozycję zmiany porządku czytań - by tekst z listów apostolskich, z Dziejów Apostolskich bądź Apokalipsy następował po Ewangelii - jest trudna do przyjęcia. Aktualny lekcjonarz został przygotowany z myślą o wyeksponowaniu centralnej pozycji wydarzenia Chrystusa w każdej celebracji liturgicznej. Stary Testatment przygotowywał do niego, a dzieje Kościoła to ciągła jego proklamacja. Obecny porządek czytań, śpiewy, procesje i okadzenia służą podkreśleniu centralnej roli Chrystusa w liturgii i przepowiadaniu Kościoła. Aktualny porządek i dobór czytań jest owocem bardzo rzetelnego studium na liturgiczną praktyką Kościoła w ciągu wieków. Już w III w wielu wspólnotach Kościołach proklamowano podczas liturgii po jednym czytaniu: ze Starego Testamentu, z pism apostolskich i z Ewangelii. Przed VII w. ograniczono ilość czytań do dwóch. Taka praktyka obowiązywała również zgodnie z mszałem Piusa V. z 1570 r., który przewidywał dwa czytania na niedzielę: pierwsze z tekstów apostolskich a drugie z Ewangelii. Obecny lekcjonarz, przyjęty przez Pawła VI w 1969 r. przewidział trzy czytania na niedziele, uroczystości i święta, aby wyeksponować Misterium Chrystusa jako centrum i wypełnienie zbawienia. Nawet wiele wspólnot protestanckich uznało obecny lekcjonarz za największy dar katolicyzmu dla protestanckiego przepowiadania – ks. Henryk Sławiński, Włocławek – Kraków.

 


 

Szczęść Boże!
Jaka modlitwa - takie życie, takie apostolstwo, taka posługa, takie owoce. Szczęsliwie mamy wielu gorliwych kapłanów i sporo cennych inicjatyw duszpasterskich. Ponad 30 lat temu dzięki ruchowi oazowemu miałem mozliwość zostać wprowadzonym w codzienną modlitwę ze słowem Bożym. Nie wyobrażam sobie dnia bez Pisma świętego. Jest w Polsce wiele wspólnot i ruchów katolickich pomocnych w przyjmowaniu Słowa Bożego. Wspaniałą robotę wykonuje wiele ośrodków rekolekcyjnych np. jezuickich czy salwatoriańskich. Myślę, że warto z ogromna wdzięcznością przyjrzeć się temu, co już w poszczególnych miejscach dobrego się dzieje i to gorąco wspierać, co nie przeszadza rozwijaniu nowych dzieł. Proponuję, aby w każdej diecezji była dostępna - także w internecie - regularnie aktualizowana baza danych o grupach, wspólnotach, róznych mozliwościach formacji świeckich na danym terenie.
Niedawno widziałem plakaty zachęcające do medytacji wschodnich. Spotkałem też ludzi, którzy po takich medytacjach mieli poważne problemy z psychiką  i szukali pomocy u egzorcysty.
Może zatem warto zadbać by ogromne bogactwo duchowości katolickiej jeszcze gorliwiej przyblizać ludziom. By słowo medytacja kojarzyło się mniej z sektami i religiami wschodnimi, ale bardziej ze św. Ignacym, św. Teresą Wielką, św. Franciszkiem Salezym, Lectio Divina itd.
Mamy skarby zamknięte w bibliotekach i klasztorach, a ludzie głodni Boga, szczęścia, pomocy trafiają nierzadko na błędne drogi. Proponuję, aby w każdej parafii były prowadzone katolickie kursy biblijne, szkoły modlitwy. By w każdej parafii wprowadzić chociaz 30 minut modlitwy adoracyjnej w ciszy, aby w naszej modlitwie była przestrzeń słuchania.
Mamy genialne dokumenty Kościoła. Jan Paweł II i Benedykt XVI dali nam wspaniałe wskazówki. Obyśmy się nimi przejęli i je realizowali. AMDG.
Zbigniew

 


 

Zwrócono uwagę, że przydałoby się Kompendium zawierające proste wskazówki dotyczące norm czytania Pisma Świętego, przeznaczone dla ludzi świeckich.
Takie zdanie znalazłam na blogu Księdza Arcybiskupa. To zdanie znalazło się w towarzystwie innych, z którymi nie miałam problemu. Ale z tym zacytowanym mam problem. O jakich świeckich chodzi? Wiele osób świeckich należy do różnych wspólnot kościelnych, m.in. ruchów, w których uczą się czytania Pisma św. i czynienia słowa Bożego słowem swojego życia. W jednym z takich ruchów ja nauczyłam się tak czytać Pismo św. i tak rozumieć słowo Boże. Nauczyłam się tego od osób świeckich, bardziej doświadczonych wtedy ode mnie. Wiele świeckich osób, m.in. katechetów ale nie tylko, ukończyło studia teologiczne. O co więc chodzi, o jakie "proste wskazówki", specjalne dla świeckich? Czy księża np. mają specjalne dla swojego stanu? A jeszcze inne siostry zakonne? Ja bym raczej widziała tutaj wskazówki dla początkujących, zabierających się do czytania Pisma św. – ale wszystkich.
Ucieszyła mnie wypowiedź ks. kard. Stanisława Dziwisza, którą przeczytałam na blogu ks. bpa Zbigniewa Kiernikowskiego: "Czas formacji seminaryjnej to czas przemiany życia i myślenia według logiki Słowa. Niestety bywa, że Pismo jest przedmiotem studium, a za mało ma odniesienia do formacji życia seminarzystów. Domyślnie można też myśleć o tych, którzy prowadzą seminarzystów. Zbyt mało zwraca się uwagę na powstawanie egzystencjalnych więzów kandydata do kapłaństwa ze Słowem. Podobnie ma to też negatywne przełożenie na poczucie komunii eklezjalnej. W pewnej mierze dotyczy to także dalszej formacji, mianowicie tej w życiu kapłańskim (formatio permanens). Chodzi bowiem nie tylko o znajomość Pisma św. i nauczenia wiedzy związanej z Pismem św., ale o inicjację w duchowość biblijną".
Inicjacja w duchowość biblijną (a rozumiem ją tutaj m.in. jako życie słowem Bożym jako Słowem kształtującym życie człowieka) potrzebna jest wszystkim! Są świeccy i księża, którzy mają taką duchowość, ale są również świeccy i księża, którzy o tym nic nie wiedzą.
Tworzenie specjalnego kompendium dla świeckich to według mnie zły pomysł, bo zakłada jakąś dziwną dla mnie wizję Kościoła i odgórne dzielenie słuchaczy Słowa Bożego na jakieś grupy, według takich kryteriów, których w samym Piśmie św. ja nie znajduję.
Jeśli źle zrozumiałam wypowiedź Księdza Arcybiskupa, albo potrzeba przedstawienia szerszego kontekstu czyjejś wypowiedzi podczas Synodu, to bardzo proszę o pouczenie. eg

 


 

Szczęść Boże!
Mam pytanie, może pozornie nie zwiazane z tematem Synodu ale jednak pośrednio dotykające omawianą problematykę. Chodzi mi mianowicie o diakonat stały. Wiemy że Episkopat w Polsce wprowadził diakonat stały, lecz tak naprawdę to tylko dwie diecezje w Polsce faktycznie go wprowadziły. Dlaczego jest taki opór wśród biskópów względem diakonatu stałego? Przecież do zadań diakona należy min. proklamacja Słowa Bożego na Eucharystii, a także świadczenie życiem codziennym o mocy Słowa Bożego. Czy ks. Arcybiskup wprowadzi diakonat stały w swojej diecezji? Przecież nie chodzi tu o potrzeby duszpasterskie bo, jak odpowiadają niektórzy biskupi w Polsce - mamy dość powołań do prezbiteratu, lecz o ukazanie wszystkich stopni sakramentu święceń, ich posługi dla Kościoła. A tak osobiście to uważam że i potrzeby duszpasterskie dzisiaj są takie że diakoni na parafiach są potrzebni, chdźby do prowadzenia duszpasterstwa różnych wspólnot. Dziękuję za odpowiedź.
Z pamięcią modlitewną
Tomasz Grzeszkowiak

 
Dzień siódmy: wierność Słowu prowadzi ku sprawiedliwości społecznej

11 października 2008. Dzisiaj kard. Bertone zakończył tygodniowy maraton biblijny, który –  równolegle do obrad synodalnych –  odbywał się w Rzymie. Do ważniejszych tematów, podjętych dziś – oprócz takich, które dotyczyły samej tożsamości Słowa Bożego, należą również te, które mówią o bardziej praktycznych formach apostolatu biblijnego:


- istnieje ścisły związek Starego i Nowego Testamentu, wynikający z działania w jednym i drugim tej samej Trójcy Przenajświętszej. Nowością wprowadzoną przez Nowy Testament jest osoba Chrystusa.

- mimo iż Pismo Święte składa się z wielu ksiąg, można je traktować jako jedną księgę, ponieważ jest ono owocem działania jednego i tego samego Ducha Świętego.

- Biblia pozostaje stałym elementem, pośród zmieniających się okoliczności życia. Gdy przez kraje przechodzą wojny, prześladowania, kryzysy, tylko Słowo Boże pozostaje niezmienne, pocieszając tych, którzy są w niebezpieczeństwie utraty życia, przygnębieni i prześladowani.

- ważne jest, by nie zatrzymywać się w nieskończoność nad interpretacją Pisma Świętego, które jest przecież nie tylko tekstem świętym, ale którego przeznaczeniem jest bycie duchowym pokarmem dla ludzi. Wypada nie tyle mówić, ile raczej pokazywać świadectwo życia wynikającego ze Słowa Bożego. Ukazywać, w jaki sposób dotyka ono mojego osobistego życia.

- życie świętych jest zupełnie inną metodą interpretacyjną Biblii. Podczas gdy naukowe metody hermeneutyki biblijnej koncentrują się bardziej na tekście, niż na życiu, żywot świętych prowadzi szybko do spotkania Boga żywego, do radykalizmu wiary. Przykładem tego jest franciszkańska lektura Pisma Świętego (sine glosa). Nie dodając niczego, ani nie komentując przyjmuje ona tekst taki jaki jest, w całym jego realizmie, i natychmiast odpowiada na jego wyzwanie. W taki właśnie sposób podjął wyzwanie Słowa Bożego św. Franciszek.

- pojawiają się spore trudności, w praktyce przekazu Pisma Świętego wspólnocie wiernych. Niektórzy kapłani, w szczególnych warunkach oddalenia od Kościoła, np. w diasporze, łączą Eucharystię z innymi sakramentami (np. chrztem, czy sakramentem małżeństwa), z czego wynikają trudności z zachowaniem regularnego rytmu niedzielnych czytań mszalnych i ich komentowania.

- trudności życia małej diaspory chrześcijańskiej – gdzie oddalenie od kościoła jest znaczące i gdzie nie można spotykać się regularnie na niedzielnej Eucharystii – pokazują, iż należy poszukiwać nowych form kontaktu ze Słowem Bożym.

- uprzywilejowanymi adresatami Słowa Bożego są ludzie ubodzy, stąd głos w obronie sprawiedliwości społecznej, praw człowieka, potępienia struktur grzechu jest obowiązkiem wynikającym z wierności Słowu Bożemu.

- doświadczenie z czasów komunizmu ukazuje, że praca z młodzieżą miała, jako jedyną prawdziwą podstawę wyjściową, pracę z Pismem Świętym. Młodzi medytujący nad słowami Jezusa doświadczali działania Ducha Świętego, który tworzył wspólnotę między nimi. Z czasem z takich wspólnot rodziły się także powołania do stanu duchownego.

- zwrócono uwagę, że przydałoby się Kompendium zawierające proste wskazówki dotyczące norm czytania Pisma Świętego, przeznaczone dla ludzi świeckich.

- inna kwestia, podniesiona przez biskupów Azji, to tzw. azjatycka droga czytania Pisma Świętego. Zakłada ona hermeneutykę, odmienną od Zachodniej – intelektualnej i opartej, przede wszystkim, na rozumie. Ta azjatycka droga byłaby bardziej związana z tamtejszymi kulturami, aby poprzez np. biblijny dramat, dotykający całego człowieka, nie tylko jego rozumu, przybliżyć mu – w łatwiejszy sposób – to co dotyczy samego przesłania Pisma Świętego.

- biskupi z terenów Ameryki Łacińskiej, wskazali na instytucję tzw. delegatów Słowa Bożego. Dzisiaj, w Hondurasie i przyległych krajach, pracuje już około dziesięciu tysięcy takich delegatów, którzy są promotorami wspólnot. Po wezwaniach Vaticanum II starają się nie tylko celebrować nabożeństwa Słowa Bożego i przygotowywać do Eucharystii, ale i tworzyć pełniejszą wspólnotę, razem z nadzwyczajnymi szafarzami Komunii Świętej. W ten sposób nie zastępują tyle samych kapłanów, ale przygotowują mocniej do samego spotkania z Eucharystią. Ich posługa nie przyczynia się do osłabienia pragnienia Komunii Świętej, ale je wspomaga.

- pośród praktycznych wskazówek dotyczących formacji przyszłych kapłanów i diakonów radzono też, by przyjrzeć się innej drodze, tzn. spotkaniu z ludźmi prostymi. Klerycy powinni nie tylko studiować i medytować Słowo Boże, ale powinni przygotowywać się do kapłaństwa poprzez spotkanie z ludźmi prostymi. Nie tyle dlatego, aby im pomagać, ale właśnie po to, żeby się wsłuchiwać w ich mądrość i doświadczenie, przez co nabierali by większego szacunku dla tych, którzy są uprzywilejowanymi adresatami Ewangelii.

- zwrócono uwagę na niebezpieczeństwa, które pojawiają się w Afryce, w tzw. Kościołach, czy kultach dobrobytu. Są to rodzaje sekt, których głównym celem jest zbieranie pieniędzy. Starają się one tak przyciągać ludzi do siebie – posługując się manipulacjami psychologicznymi – ażeby wytworzyć przekonanie, że Ewangelia jest drogą do dobrobytu, że to jest głównym celem Ewangelii. W zasadzie kończy się to na tym, że ci, którzy zakładają te Kościoły wzbogacają się, a sami biedni pozostają zrozpaczeni.

- proponowano, ażeby – paralelnie do światowych kongresów eucharystycznych – zacząć organizować również światowe kongresy biblijne, które byłyby ukierunkowane na pogłębienie świadomości Słowa Bożego w życiu i misji Kościoła.

- ostatnia rzecz, dotykała kwestii bezbłędności Pisma Świętego. W ostatnim czasie zdarza się, że tzw. „nowy ateizm” podważa wiarygodność Biblii, wskazując na pewne błędy natury naukowej. Trzeba – w tej materii – wracać do 11. rozdziału Dei Verbum i przypominać o tym, na czym polega prawdziwe natchnienie w Kościele, w odniesieniu do Pism Świętych.

 



Komentarz:
Błagam, żeby czytania ogłoszeń parafialnych były krótsze niż czytania Słowa Bożego! A przynajmniej nie kilkakrotnie dłuższe. Przecież już nie ma u nas analfabetów. Tadeusz Wilczyński.

 
Dzień szósty: Pismo Święte świadectwem uniżenia Boga

Fot. © ks. Sławomir Dąbrowski, assistente del Sinodo dei Vescovi (biskupi w auli synodalnej).

 

10 października 2008. Dzisiejsze spotkanie synodalne rozpoczęło się posiedzeniem plenarnym, które, zarówno od rana jak i po południu, podejmowało głosy Ojców Synodalnych. Pośród takich, które w sensie merytorycznym wydawały się wysuwać na pierwsze miejsce są następujące:
- zwrócenie uwagi na to, że Pismo Święte jest miejscem świadectwa pokory Boga.

Tak jak Chrystus uniżył się i dokonał aktu kenozy, tak też Pismo Święte jest świadectwem uniżenia się Pana Boga i zbliżenia do człowieka. Ma więc ono także swój wymiar kenotyczny. Wskazuje bowiem na uniżenie, które ostatecznie człowieka prowadzi do wywyższenia.

- druga sprawa to problematyka waloru Pisma Świętego. Ma ono taką wartość, która dla narodów, dla społeczeństw, jak i dla pojedynczego człowieka, niesie ze sobą wymiar oczyszczenia. Jest to oczyszczenie nie tylko z grzechów, ale także oczyszczenie kultury, oczyszczenie z niedoskonałości i błędów. Czytanie Biblii i jej inkulturacja w życiu stają się procesem przyjęcia Pisma Świętego, które wyzwala człowieka, społeczeństwa i całe narody. Ma ono zatem swoją ogromną pozytywną rolę w historii ludzkości.

- powrócono także do słynnego powiedzenia sola scriptura, które wywodzi się z protestantyzmu, uznające tylko i wyłącznie Pismo Święte. Zaobserwowano jednak, że samo Pismo Święte nie wystarcza. Jak dowodzi badanie socjologiczne, około 50% ludzi (przynajmniej w Europie) twierdzi, że Biblia jest dla ich trudną lekturą, bardzo często niezrozumiałą. Z czego wniosek, że samo Pismo Święte jest niewystarczające po to, żeby człowiek mógł dokonywać osobistej lektury i wyprowadzać z niej jakieś wiążące przesłanie. To wszystko musi dokonywać się we wspólnocie Kościoła, który nadaje rozumieniu, krytyce i interpretacji Biblii pewien obiektywny charakter i kształt. Jest to bardzo ważne, aby tam gdzie jawią się trudności, była możliwość odwołania się do instancji wyższej, wspólnotowej, ważniejszej aniżeli tylko zdanie czy pogląd jednego człowieka.

- następna kwestia, to świadectwo dla Słowa Bożego. Otóż, w niektórych krajach (nie tylko europejskich, ale i afrykańskich) przypomina się, że wielu ludzi umarło zarówno głosząc Słowo Boże, jak i świadcząc o jego prawdzie. Biblia bowiem była często księgą antyrewolucyjną. Podawano przykłady kapłanów, którzy wezwani do podeptania Pisma Świętego – jak my pamiętamy przymuszanie do podeptania różańca w obozach koncentracyjnych – dość, że nie wykonali tej czynności, ale nadto całowali Pismo Święte, za co dostawali karę 10 lat Syberii. To są w istocie rzeczy niebagatelne. Pokazują one bowiem, iż samo Pismo Święte, które dla niektórych ludzi nie znaczy nic, dla innych znaczy bardzo wiele, ich szacunek i miłość dla Biblii zakłada ryzyko własnego życia i możliwość utraty tych lat, które mogłyby być wykorzystane dla pracy i rozwoju w zupełnie innym kontekście. Z pewnością świadectwo męczeństwa dla Słowa Bożego jest podniesieniem kwestii jego waloru w ludzkim życiu.

- kolejne zagadnienie przypomina, iż na początku decyzji chrześcijańskiej leży nie tyle jakaś decyzja etyczna czy postanowienie, ale osobiste spotkanie z samym Chrystusem. Powołano się na przykład don Giussaniego, znanego w północnych Włoszech, z którym spotkanie daje dowód na to, że jest on przesiąknięty Ewangelią, i którego świadectwo innych inspiruje i pobudza do wejścia w chrześcijaństwo, i do składania potem, także przez nich samych, świadectwa wiary w Chrystusa.

- dalej, wynika z tego, że jeśli Pismo Święte ma tak wielką wartość dla człowieka wierzącego, i jeżeli ono tak radykalnie zmienia ludzkie postawy, to nie tylko jest ważne, ażeby ono miało swoje miejsce w każdej chrześcijańskiej rodzinie, ale przede wszystkim, żeby było mocno zauważone w formacji kapłanów. W przygotowaniu do kapłaństwa potrzeba, żeby Biblia znajdowała się w centrum formacji seminaryjnej. Życie kleryka ma codziennie konfrontować się z prawdą Ewangelii. W ten sposób, jeśli kleryk permanentnie żywi się Słowem Bożym, potem może do takiej praktyki zachęcać tych, których prowadzi już jako prezbiter. Gdyby to nie miało miejsca, to trudno się spodziewać, żeby Lud Boży i parafie były poderwane do szacunku i czci dla Słowa Bożego.

- omówiono też delikatną kwestię, która dotyczy relacji Słowa Bożego do Eucharystii. Przypomniano, że istnieje zwrot, który w większości wypadków znaczy to samo w różnych krajach, szczególnie w Europie: mówi się o prymacie Słowa Bożego, myśli się o prymacie Pisma Świętego. Gdy przeniesiemy to na płaszczyznę eucharystyczną, to wydaje się wprowadzać pewien dysonans. Może to być nie tylko rozdźwięk między stołem Słowa Bożego a stołem Eucharystii, ale i wskazanie na przewagę Słowa Bożego w stosunku do Eucharystii. Zwrócono tutaj uwagę, że Eucharystia jest jedną akcją liturgiczną i że występuje raczej prymat działania liturgicznego, z którego rodzi się Słowo, a za nim treści nabierające coraz bardziej teologicznego kształtu.

- jest jeszcze jedna rzecz, która nie ma bezpośredniego związku z tematem dnia dzisiejszego, mianowicie problem recepcji Sacramentum Caritatis w Kościele, czyli dokumentu apostolskiego, który powstał po poprzednim synodzie, a dotyczył Eucharystii jako źródła, szczytu życia i misji Kościoła. Otóż, kardynał Scola zrobił sprawozdanie w oparciu o ankietę przeprowadzoną pośród Konferencji Episkopatów całego świata. Wyciągnął on pewne wnioski: jak, w krótkim czasie po wydaniu adhortacji posynodalnej, wygląda praktyka eucharystyczna (co wynika z niej dobrego, co nie zostało, a co powinno być przeprowadzone, jak zachowały się różne Konferencje Episkopatów) w odniesieniu do tego dokumentu. Ukazuje to dalszą perspektywę, jednak skoro uprzedni synod miał to samo założenie co teraźniejszy, warto powiązać tamte konkluzje z tym, co wyniknie jako reperkusje obecnego synodu w życiu i misji Kościoła.

Na koniec ciekawostka. W Poznaniu, przed odlotem do Rzymu, padło między innymi pytanie czy dojdzie do beatyfikacji trzech papieży naraz: Piusa XII, Pawła VI i Jana Pawła II. Z tego, co próbowałem się tutaj dowiedzieć wynika mniej więcej tyle, że są pewne tematy, które pojawiają się pośród dziennikarzy i przez nich są wymyślane po to, żeby wprowadzać sensację tam, gdzie, według nich, nie dzieje się nic ciekawego. Wydaje się, że i ten temat należy do tego rodzaju kreacji. Ludzie, z którymi rozmawiałem wątpią w możliwość tego rodzaju połączenia, ale zobaczymy, co czas przyniesie.

 
Dzień piąty: sumienie głosem Bożym, którego się nie widzi

9 października 2008. Dzisiaj mamy piąty dzień. Medytacja podczas Tertii zwraca naszą uwagę na to, że Pan Jezus był obliczem Boga zwróconym w naszą stronę, które pociesza i zbawia człowieka. Piotr spacerujący po falach Jeziora Genezaret jest dla nas przykładem konieczności wpatrywania się w Boskie oblicze, pomimo zamętu i chaosu, jaki panuje dookoła. Nic nie powinno nas odciągać od wpatrywania się w oblicze Pańskie. Ponadto, nasze oblicze winno być odzwierciedleniem oblicza Pańskiego.

Druga część dnia dzisiejszego to Msza Święta w 50. rocznicę śmierci papieża Piusa XII. W homilii Ojciec Święty podczas tej Mszy Świętej, w której uczestniczyła większość Ojców Synodalnych, przypomniał jego służbę Kościołowi, pełnioną z górą pół wieku, i jednocześnie cierpliwość okazywaną w ciągu blisko 20 lat pontyfikatu. Jako nuncjusz apostolski w Niemczech Eugenio Pacelli od razu dostrzegł niebezpieczeństwo ideologii narodowosocjalistycznej i zorientował się w jej zgubnych korzeniach antysemickich i antykatolickich. Jako sekretarz stanu był współpracownikiem Piusa XI w epoce totalitaryzmów: faszystowskiego, nazistowskiego i komunistycznego, potępionych przez Papieża w encyklikach Non abbiamo bisogno, Mit brennender Sorge i w Divini Redemptoris. Wybrany w 1939 roku na Stolicę Piotrową, usiłował zapobiec wojnie. Kiedy jednak wybuchła, rozwinął dzieło pomocy charytatywnej w obronie prześladowanych, niezależnie od ich religii, od narodowości czy przynależności politycznej. A w orędziu radiowym na Boże Narodzenie 1942 roku, mówiąc o prześladowanych za pochodzenie, wyraźnie wskazywał na deportację i zagładę Żydów. Przypomniał też Ojciec Święty słowa dziękczynienia jakie skierowała do niego Golda Meier, na krótko przed jego śmiercią. Wyrażała wdzięczność wszystkich Żydów za dzieło Piusa XII, który decydował wtedy, aby w każdym z domów zakonnych Rzymu mogli znaleźć swoje miejsce Żydzi. Ta wdzięczność, zresztą, nie ogranicza się tylko do Goldy Meier, ale także do tej wielkiej audiencji, jaka miała miejsce na zakończenie II Wojny Światowej, podczas której Żydzi skierowali się do Piusa II z wyrazami dziękczynienia, pamiętając wtedy naocznie to wielkie dzieła, które zostało przez niego przeprowadzone. Zostało ono niestety przyciemnione w następnych latach. Ale to bardziej polityka zmieniła perspektywę spojrzenia na wszystko, co zrobił Pius XII, aniżeli faktycznie to, co zostało przez niego podjęte.

W debacie historycznej o Piusie XII, nie zawsze bezstronnej, zaniedbano naświetlić wszystkie aspekty jego wielowątkowego pontyfikatu – mówił Benedykt XVI. Jego przemówienia i przesłania do uczonych, lekarzy, przedstawicieli najróżniejszych grup zawodowych były bardzo liczne. Niektóre z nich zachowują do dzisiaj swoją niezwykłą aktualność i są dalej punktem odniesienia dla wielu. Paweł VI, który przez wiele lat był jego wiernym współpracownikiem, przedstawiał go jako nadzwyczajnego erudytę, wnikliwego intelektualistę, otwartego na nowoczesne drogi badań i kultury. Jego zdaniem odznaczał się on zawsze zdecydowaną, konsekwentną wiernością zarówno ludzkim zasadom racjonalnym, jak i nienaruszalnemu depozytowi prawd wiary. Właśnie papież Paweł VI uważał Piusa XII za wielkiego prekursora Soboru Watykańskiego II.

Tyle o dzisiejszej Mszy Świętej w 50. rocznicę śmierci Piusa XII, która miała miejsce w Bazylice Watykańskiej. Nie miała ona bezpośredniego związku z obradami synodu, jednak przez samą datę wpasowała się właśnie w ten czas tak, że ci, którzy brali udział w Synodzie Biskupów mogli uczestniczyć we Mszy Świętej w rocznicę śmierci wielkiego papieża Piusa XII.

Trzecia sprawa dnia to popołudniowe posiedzenie generalne, na którym zakomunikowano, że z nominacji Ojca Świętego ks. bp Kiernikowski został delegatem nuntiat ad messaggio , czyli praktycznie został dołączony do grupy przygotowującej ostateczne orędzie z Synodu Biskupów. Ogromnie się z tego cieszymy, ponieważ tylko dwóch delegatów zostało dołączonych do wybranych uprzednio przez zgromadzenie synodalne.

Wracając do istoty rzeczy, czyli do samego Słowa Bożego, warto przypomnieć te głosy w dyskusji, które mają większe znaczenie, wnoszą coś nowego i jednocześnie pokazują na drogi, które można przejść także w praktyce pastoralnej przybliżając Słowo Boże wszystkim, którzy budują Lud Boży.

- pierwszą kwestią było zwrócenie uwagi, że dzisiaj mało uczymy się na pamięć. Mało uczymy się cytatów z Pisma Świętego i właściwie wyjątkowo spotyka się ludzi, którzy są w stanie przypomnieć sobie jakieś passusy z Biblii. Nadto 50 % tych, którzy słuchają niedzielnej homilii w ogóle nie wie kto jest autorem poszczególnych pism apostolskich czy ewangelii. Przypomniano, że w abisyńskiej liturgii jest taki obyczaj, iż święci się tylko tych kapłanów, którzy mogą celebrować liturgię z pamięci; przez półtora godziny obrzędy pamięciowo bez żadnego odniesienia się do jakiegokolwiek tekstu spisanego. Istnieje zatem zapomniana kultura pamięci, która w odniesieniu do Pisma Świętego miałaby niemałe znaczenie.

- następna sprawa to fakt, że tam, gdzie nie ma możliwości celebrowania Mszy Świętej w niedzielę istnieje jednak, w wielu krajach, możliwość celebracji Słowa Bożego. Wiele wspólnot kościelnych (w Brazylii przynajmniej 70%) nie ma dostępu do niedzielnej Eucharystii, ale znajduje czas na spotkanie ze Słowem Bożym. Czy to katechiści, czy inni wierni świeccy, przygotowani do tego i odpowiednio uformowani, są w stanie prowadzić wspólnoty tak, ażeby one nie straciły kontaktu ze Słowem Bożym.

- trzecie zagadnienie to sprawa formacji seminarzystów. Otóż jeśli myślimy o kaznodziejach gorliwych i o świadkach wiary, to najpierw trzeba myśleć o seminarzystach, którzy muszą przygotować się odpowiednio do tego zadania i nie mogą traktować Pisma Świętego jako przedmiotu studiów, zwykłego obiektu naukowego, w którym chodzi tylko o intelektualne rozstrzyganie kwestii redakcyjnych, natomiast nie ma ukierunkowania na osobiste i wspólnotowe spotkanie ze Słowem Bożym. Trzeba zatem zwrócić uwagę na to, że w seminariach potrzebna jest inicjacja biblijna, która może doprowadzić jej uczestnika do bycia faktycznym sługą Słowa.

- kolejny punkt, to zauważenie, iż ci, którzy zbliżają się do Słowa Bożego w niedzielę praktykują słuchanie Słowa Bożego w rodzinie. Iść za kalendarzem liturgicznym w rodzinie, mieć czas na czytanie Słowa Bożego, na medytację, na różaniec, który też ostatecznie jest jakimś syntetycznym spojrzeniem na Pismo Święte, to znaczy stworzyć okazję dla rodzin katolickich większego kontaktu ze Słowem Bożym.

- dalej rozprawiano o tym, że bardzo często wierni odstępują od Słowa Bożego ponieważ wydaje się im ono skomplikowaną doktryną. Trzeba by zatem starać się o to, by Słowo Boże przełożyć na sposób przystępny, w takich formułach, które są zrozumiałe dla prostego człowieka i jednocześnie są dla niego pociągające, stanowiąc jednocześnie systematyczną formację; w sytuacjach, w których wielkie sprawy biblijne wydają się zbyt dla niego odległe.

- innym tematem jest problem przekładów. Otóż dzisiaj istnieje około 7000 języków. Niestety Biblia w całości, to znaczy cały Stary i Nowy Testament, jest przełożona tylko na 480 języków. Pozostaje ogromna liczba języków, w których istnieją przekłady częściowe. Należałoby się sprężyć, aby nie tylko znaleźć odpowiednich ludzi do tłumaczenia, ale także i fundusze konieczne do powstania następnego przekładu.

- został zaznaczony także dysonans jaki istnieje między lekturą naukową a lekturą prostą, między sensem literalnym (który wydobywamy ze znaczenia historyczno-krytycznego Biblii) a sensem duchowym. Często występują przypadki, w których egzegeci, sami przygotowani i wykształceni, nie chcą się posuwać dalej poza tę lekturę czysto naukową. Podczas gdy słuchaczom Słowa Bożego chodzi właśnie o sens duchowy. Nie może się on obyć bez pracy naukowej, inaczej byłaby to lektura arbitralna. Musi być ta gruntowna i rzeczowa podstawa naukowa, ażeby potem można z tego wyprowadzać sens duchowy. To są częste dylematy, które spotyka się na świecie, i o których wspominają także Ojcowie Synodalni.

- na koniec ciekawa kwestia związana z tematami wczorajszego rozważania o naturze Słowa Bożego. Wczoraj mówiono o tym, że słowo Boże znajduje się nie tylko spisane w Piśmie Świętym, w naturze samego Chrystusa, ale że samo stworzenie jest słowem Boga skierowanym do człowieka. Otóż dzisiaj prelegenci poszli dalej i mówią, że owszem stworzenie jest tym słowem Bożym, które widzimy chociaż nie słyszymy – patrzymy na świat stworzony, on sam przemawia do nas w sposób niesłyszalny. Ale istnieje coś więcej, istnieje jeszcze jeden głos Boży, który pojawia się i jest odwrotny do natury – jest to głos sumienia. Sumienie jest głosem Bożym, którego się z kolei nie widzi, w odmienności do całego stworzenia. I warto nie przeoczyć tego głosu Bożego, który tym razem dochodzi do nas nie z zewnątrz, ale z samego naszego wnętrza.

 


 

Komentarze:

Serdeczne Bóg zapłać za ŁASKĘ bieżącego śledzenia obrad.Jesteśmy dumni z Naszego Arcypasterza Bp Zbigniewa, z Jego nominacji.Z modlitewnym wsparciem Antoni Idkowiak z diecezji siedleckiej. DEO OMNIS GLORIA.


Szczęść Boże! Mówi się niekiedy, że sumienie jest «głosem Boga» w człowieku. Jest to określenie nieprecyzyjne i nie w pełni prawdziwe. Dokładniej jednak należałoby powiedzieć, że jest ono zdolnością słyszenia Bożego wezwania. Jest ono bowiem normą subiektywną, zależną od różnych uwarunkowań. Inaczej Bóg byłby odpowiedzialny za wszystkie błędy i pomyłki, a nawet nadużycia popełniane „w imię sumienia”. Przypomina mi się tutaj kobieta, która w telewizyjnej dyskusji powiedziała, że jej sumienie pozwala na dokonanie aborcji. Niebezpieczna jest tendencja do absolutyzacji sumienia, do oderwania go od prawa Bożego. Sumienie nie formowane może się łatwo stać głosem zwodniczym. Jan Paweł II napisał: „Sąd sumienia nie ustanawia prawa, ale poświadcza autorytet prawa natural¬nego i praktycznego rozumu w odniesieniu do najwyż¬szego dobra, które pociąga człowieka, tak, że przyjmuje on jego przykazania: «Sumie¬nie nie jest więc autonomicznym i wyłącznym źródłem stanowienia o tym, co dobre i złe; głęboko jest w nie wpisana zasada posłuszeństwa względem normy obiektywnej, która uzasadnia i warunkuje słuszność jego rozstrzygnięć nakazami i zakazami leżącymi u podstaw ludzkiego postępowania» (Veritatis Splendor, 60). Zbigniew

 
Dzień czwarty: czytać Pismo Święte to rozmawiać ze Stwórcą

Fot. © ks. Sławomir Dąbrowski, assistente del Sinodo dei Vescovi (kard. Stanisław Dziwisz i abp Stanisław Gądecki w auli synodalnej).

 

8 października 2008. Dzisiaj od rana wszyscy dzielimy się radością z prezentu w postaci - podobnej wielkością do mszału - Biblii Polyglotta, czyli Pisma Świętego w wielu językach, które wczoraj ofiarował wszystkim uczestnikom synodu Ojciec Święty.

Dzisiejszy, czwarty już dzień synodu, rozpoczyna się przed południem pracą w małych grupach językowych. Po trzy grupy anglo-, francusko- i hiszpańskojęzyczne, dwie włosko- i jedna niemieckojęzyczna. Zdziwiony jestem liczbą kardynałów, odpowiedzialnych za poważne instytucje kurialne, którzy - nie wyłączają się z prac powierzonych sobie instytucji – a jednak zobowiązani są do uczestnictwa w pracach synodalnych.

W grupie włoskiej, do której zostałem zaliczony, pośród audytorów znaleźli się znaczący w życiu Kościoła świeccy: Francisco (Kiko) Gómez Argüello Wirtz – współzałożyciel ruchu neokatechumenalnego, Andrea Riccardi – założyciel wspólnoty św. Idziego i Maria Voce – następczyni Chiary Lubich, z ruchu Focolarini. W roli moderatora występuje kard. Erdö, z Węgier. A relatorem, czyli przygotowującym sprawozdanie pisemne, mons. Paglia.

Tym razem - jak to bywa w małych grupach - całkiem odmienne doświadczenia. Dyskusja bardziej bezpośrednia, choć w dalszym ciągu dotykająca tematów generalnych. Przewija się także wiele motywów szczegółowych.

- fakt, iż należałoby rozpocząć od bilansu czterdziestolecia po Dei Verbum, które minęło od wydania tej soborowej konstytucji. Od tego czasu wiele się zmieniło. Ludzie mają szerszy dostęp do Pisma Świętego, także w Polsce. Przed 40 laty było w Polsce 2 biblistów, a teraz jest ich ponad 100. Ale podobnie jednak jak wojna jest sprawą zbyt poważną, aby zostawić ją samym wojskowym, tak też Słowo Boże jest za poważną sprawą, żeby pozostawić je samym biblistom. Ono potrzebuje prawidłowej interpretacji we wspólnocie wierzących. I właśnie sami Focolarini zwracają uwagę na to, że wspólnota jest tym naturalnym miejscem interpretacji Słowa Bożego. Ono w niej dojrzewa. To słuchanie razem jest czymś, co nie tylko pozwala zatrzymać to słowo we wnętrzu Kościoła; ale, poprzez razem, potem wychodzi na zewnątrz, również do niewierzących, do tych, którzy praktycznie nigdy nie trafiliby do wspólnoty Kościoła.

- następnie powtarza się tez postulat konieczności przygotowania Wskazówek homiletycznych dla kapłanów. Wobec prawie powszechnego wołania o skrócenie czasu homilii do 15 minut, warto zwrócić uwagę na to, że w krajach Ameryki Łacińskiej wierni czynią wyrzut kapłanom, że nie przygotowują się dostatecznie do głoszenia Słowa Bożego, które trwa zbyt krótko, podczas gdy protestanci przepowiadają po 45 minut. Poza tym słuchacze orientują się doskonale w tym, czy głoszący homilię przetrawił sam Słowo Boże, czy stał się świadkiem, czy też nie.

- zostaje zaobserwowane, że interpretacja Biblii zbyt często staje się nadmiernie racjonalistyczna, oparta przede wszystkim na założeniach filozoficznych i że należałoby raczej wrócić do duchowego sposobu interpretacyjnego sprawdzonego u Ojców Kościoła. Skoro Bóg mówi zarówno przez słowa, jak i poprzez milczenie, czy nie byłoby konieczne też więcej czasu poświęcać w parafiach adoracji Słowa, podobnie jak ma to miejsce w przypadku adoracji eucharystycznej? Czy nie należy więcej modlić się Słowem Bożym, a nie tylko słuchać go uszami?

- potem jest wiele pytań, także bardzo "ciężkich". Dlaczego, mimo tylu wysiłków, tak trudno jest zauważyć obecność Słowa Bożego w odmiennym stylu życia wierzących? A przecież istnieje, choćby dla przykładu, społeczne nauczanie Kościoła, które podaje kryteria zastosowania Ewangelii w życiu społecznym. Gdzie leży przyczyna pojawienia się 300 tysięcy magów we Włoszech? Dlaczego 38 milionów Brazylijczyków wystąpiło z Kościoła katolickiego i przeszło do różnych sekt?

- jest też sprawa, która znajduje się bliżej nas, mianowicie, że czasem same szkoły i uniwersytety katolickie gubią się i nie spełniają swojego zadania proroczego. Rezygnują z głoszenia Ewangelii swoim studentom, ograniczając się do rozwiązywania problematyki czysto horyzontalnej, przez co nie respektują swojej własnej tożsamości. W szkołach biblijnych przekazuje się czasami wiedzę sprzed 20 lat, w szczególności tę, która podważa wiarygodność Słowa Bożego. Współczesne porównanie czterech Ewangelii z hellenistyczno-greckim i -rzymskim gatunkiem literackim zwanym Vita wskazuje na to, że wspólnota apostolska pragnęła w Ewangeliach rzeczywiście przekazać życie Pana Jezusa. To właśnie poprzez badanie tego rodzaju literackiego, w szerokim wymiarze, można zauważyć, że Ewangelia miała ten sam zamiar w stosunku do Pana Jezusa jaki mieli ci, którzy przekazywali Vitę. Chodziło o wybrane słowa i wybrane gesty, które wyraźnie wyodrębniały się z otoczenia i wskazywały na pewną specyficzną tożsamość danej osoby. Wspólnota apostolska rzeczywiście w Ewangeliach pragnęła przekazać Żywot Jezusa.

- są też i znaki nadziei w postaci większego zrozumienia pośród świeckich tego, że i na nich spoczywa profetyczne zadanie głoszenia Ewangelii i czynią to zarówno jako np. katechiści, bądź też w nowych wspólnotach i ruchach kościelnych, które posiadają własne programy formacyjne, rozpoczynające zazwyczaj od Słowa Bożego. Znakiem nadziei są też młodzi, którzy owszem ujawniają głód Ewangelii, chociaż mają z nią sporadyczny, raczej, niż codzienny kontakt. Tak czy owak, potrzebują rzeczywistej pomocy ze strony Kościoła. Czytać Ewangelię, czytać Pismo Święte to znaczy, praktycznie, nie tyle prowadzić rozumowanie wyłącznie intelektualne, jakąś noetykę, ale doprowadzić człowieka do colloquium z Bogiem (mówił św. Grzegorz Wielki) czyli doprowadzić do tego, ażeby człowiek był zdolny sam rozmawiać ze Stwórcą, wprowadzony w atmosferę i jednocześnie duchowo rozmodlony.

- trzeba zwrócić uwagę na jeszcze inny aspekt kontaktu ze Słowem Bożym, mianowicie, że jeżeli istnieje biblijne słowo Boże, to istnieje także pozabiblijne słowo Boga. Tym pozabiblijnym słowem jest, na przykład, stworzenie, są wydarzenia historyczne, jest kultura, jest dialog, które nie mieszczą się bezpośrednio i nie są spisane w Biblii, nie mniej jednak są też miejscem wyjątkowego kontaktu z Bogiem.

- wraca się także do pewnych praktycznych wskazówek, takich, które dotyczą określonego sposobu czytania Pisma Świętego, zbliżenia się do Słowa Bożego, gdzie nie tyle mówi się o Panu Bogu, ale chodzi o wejście w kontakt z Panem Bogiem. Nie chodzi o jakieś następne seminarium biblijne, ale o pewien sakramentalny znak obecności samego Jezusa we wspólnocie tych, którzy się Słowem Bożym dzielą. Jest to jakieś misterium obecności Chrystusa. Przykładem jest to, co nazywamy drogą zbliżenia się do Słowa Bożego przez 7 stopni, bardzo rozpowszechnioną w Południowej Afryce, a także w innych krajach, które przyjęły tę samą metodę.

- warto również zwrócić uwagę samym kaznodziejom na to, o czym mówi prorok Izajasz, mianowicie, że: aby doprowadzić ludzi do oczyszczenia, do wewnętrznego nawrócenia, samemu trzeba być nawróconym. To, co Pan Jezus kierował przeciwko faryzeuszom, "mówią, ale nie czynią…" (Mt 23,3), ale nie zachowują, to w jakiejś mierze trzeba by pewnie odnieść do tych, którzy przepowiadają Słowo Boże, nie zdając sobie dostatecznie sprawy z wagi tego, czego się sami podejmują, nie zachowując tych przykazań, które głoszą i których zachowania domagają się od innych.
Tyle uwag i refleksji, które padały dzisiaj na spotkaniach małych grup jak i przy spotkaniu plenarnym, które prowadzi z reguły do szerszych ujęć wypływających z natury zróżnicowania kontynentalnego w doświadczeniu i drogach docierania do Pisma Świętego.

Te grupowe spotkania są jakąś drogą do ekumenizmu, ponieważ jest tu jedna i ta sama płaszczyzna spotkania. Chociaż nie można zapominać i o tym, że właściwie schizmy zrodziły się z różnych interpretacji Słowa Bożego.
Ale Słowo i Eucharystia, to znaczy Pismo Święte i Kielich, a przede wszystkim spotkanie ze Słowem Bożym nie w postaci Pisma, tylko w postaci Osoby, to jest to, co określa kształt Kościoła katolickiego i co pozostanie, z pewnością, i w przyszłości środkiem najbardziej skutecznym samego działania, i przepowiadania, i wchodzenia w kontakt żywy, w colloquium, ze Słowem Bożym.

 
Jeden lud Boży - wywiad dla Radia Watykańakiego

Radio Watykańskie: 07/10/2008 18.03.01: Żydzi i chrześcijanie tworzą jeden lud Boży – wywiad z abp. Stanisławem Gądeckim - rozmawia Krzysztof Bronk.

- W polskim episkopacie był Ksiądz Arcybiskup odpowiedzialny za relacje z judaizmem. Jak Ksiądz Arcybiskup ocenia wczorajsze wystąpienie na forum Zgromadzenia Synodalnego, głównego rabina Hajfy?

Abp S. Gądecki: Znam Rabina Kohena ze spotkań międzynarodowej komisji watykańsko-żydowskiej. Występował on tam jako rabin ortodoksyjny, co jest rzadkością, a nawet dużą trudnością związaną z samą formułą dialogu. Zazwyczaj ortodoksja wchodzi jako ostatnia do takich gremiów, ale rabin, ceniony i znany w Izraelu, jest człowiekiem otwartym.

Już od dłuższego czasu włączył się w to gremium jako współprzewodniczący komisji. To, co powiedział było właściwie rodzajem elementarza, tzn. nie było to nic rewelacyjnego, a jedynie określenie tego, co dla judaizmu specyficzne, mianowicie, jak judaizm traktuje Torę w nabożeństwie synagogalnym, z jakim szacunkiem się do niej odnosi i jak bardzo modlitwa żydowska musi być oparta i wynikać z samej inspiracji Tory. Rabin mówił o ukierunkowaniu i skoncentrowaniu na Słowie Bożym w postaci Prawa Bożego, które dociera do człowieka. O tym opowiedział bardzo prosto.

Myślę, że każdy z ojców synodalnych z życzliwością przyjął jego obecność dlatego, że to jest pierwsza obecność rabinacka na Synodzie. Ona pokazuje łączność, jaka istnieje między Starym i Nowym Testamentem, pewną kontynuację. Jest potrzeba, żeby pojawiali się ludzie, którzy umieją wydobyć ducha przyjaźni i braterstwa, a nie tylko koncentrować się na minionych boleściach, które z pewnością jednych pogłębiają, a innych pogrążają w rozgoryczeniu.

- W poniedziałek media pełne były sensacyjnych wiadomości o tym, że rabin Hajfy sprzeciwił się beatyfikacji Piusa XII, że potępił Iran. Czy Ksiądz Arcybiskup może to potwierdzić? Czy rzeczywiście ton wystąpienia był raczej negatywny?

Abp S. Gądecki: Nie, ja tego nie zauważyłem. To znaczy zauważyłem wyraźnie dwie części. Pierwsza część miała, najogólniej rzecz biorąc, charakter teologiczny: dotyczyła tego, o czym mówiłem, czyli centralnej roli Tory w judaizmie, co nie jest niczym odkrywczym. Druga część była dopowiedzeniem natury politycznej, które należy ocenieniać nie w kategoriach teologicznych, tylko politycznych. Nam jest dosyć trudno pojąć teokratyczne połączenie polityki i religii. On też zauważył pewną trudność, jaka tu istnieje i na nią zwrócił uwagę w wywiadzie dla „La Repubblica”. Myślę, że zdaje sobie sprawę z roli, jaką w tej chwili w Izraelu pełni rabinat i Żydzi ortodoksyjni, ale autonomia obu materii, to znaczy sfery religijnej i sfery politycznej jest rzeczą bardzo cenną.

- A czy samo zaproszenie rabina na Zgromadzenie Synodalne, to kolejny ważny krok w zbliżeniu Kościoła z judaizmem, po wizycie Papieża w synagodze, po modlitwie przed Ścianą Płaczu, po nazwaniu Żydów naszymi „starszymi braćmi”?

Abp S. Gądecki: Z pewnością w zewnętrznym odbiorze jest to kolejny krok, który został dokonany na tak poważnym gremium jak synodalne. Dla mnie nie jest niczym nowym dlatego, że, w sensie duchowym, więź Kościoła z judaizmem istnieje i istniała od samego początku. To tylko my, poprzez naszą ograniczoność i ograniczone widzenie, powoli odkrywamy to, co od dawna w samej historii i teologii Kościoła było obecne.

- Co jest, w takim razie, ostatecznym celem, ostateczną perspektywą zbliżenia, ku któremu zdążamy?

Abp S. Gądecki: Z pewnością zrozumienie tego, że jedna i druga część ludzkości, zarówno Żydzi, jak i ci, którzy pochodzą z innych narodów, powinni ostatecznie odnaleźć się nawróceni w Bogu. To jest nasz cel ostateczny, do którego zmierzamy. Na tyle, na ile judaizm czy Kościół pomagają dojść do tego właśnie celu, na tyle jesteśmy bliżej ostatecznego końca.

- Rabin, który uczy biskupów, to naprawdę rzadki widok. Czy my, chrześcijanie też powinniśmy się uczyć czegoś od Żydów? Jeśli tak, to czego?

Abp S. Gądecki: Każdy rozumny człowiek wie, że lepiej dowiedzieć się czegoś więcej, aniżeli mniej i uczy się od każdego człowieka, z którym się spotyka. Tylko ignoranci uważają, że wiedzą wszystko i niczego więcej nie potrzebują się dowiedzieć. Dlatego myślę, że zarówno Kościół może się uczyć czegoś pożytecznego od Synagogi, jak i Synagoga od Kościoła. W jedną i w drugą stronę jest ten przepływ i osmoza. Kościół może się uczyć od Synagogi z pewnością tego ogromnego szacunku, jaki judaizm żywi dla świętych pism, dla centrum, jakie stanowi Pięcioksiąg – Tora. Tego szacunku, który w wielu wypadkach właściwie został zaprzepaszczony w historii chrześcijaństwa. Dochodzi do tego, że wielu ludzi nie tylko nie posiada Pisma Świętego, ale w ogóle go nie czyta, a nie mówię już, czy je zna i stosuje w praktyce, a przecież w nim są słowa zbawienia. Jeżeli słyszymy od rabina, że dzieci żydowskie znają na pamięć Torę – naturalnie nie wszystkie, ale część uczy się na pamięć całego Pięcioksięgu – a nam trudne wydaje się przeczytanie kilku wersetów, to jest to jakieś ostrzeżenie, że nie idziemy w dobrym kierunku.

- Jest też druga strona tego pytania, co zrobić, żeby Żydzi chcieli się uczyć od chrześcijan, aby w końcu przyjęli Słowo Boże, które jest w Nowym Testamencie? Czy Kościół ma dzisiaj jakiś pomysł na ewangelizację, aby Żydzi poszli w ślady wielkich konwertytów, takich jak Jean-Marie Lustiger, Roman Brandstaetter czy choćby rabin Rzymu, Eugenio Zolli?

Abp S. Gądecki: My mówimy, że Żydzi i chrześcijanie tworzą jeden lud Boży i że to, co dotyczy drogi zbawienia, u nich realizuje się przez Mojżesza, a u nas przez Chrystusa. Domagać się od wszystkich nawrócenia, czy wzywać do nawrócenia jest rzeczą dobrą, ponieważ każdy, kto uważa, że posiada ogromne dobra, powinien się nimi podzielić z innymi. Ale to zależy też od otwartości drugiej strony, bo Żydzi mogliby powiedzieć odwrotnie: wszyscy wróćcie do Mojżesza. Chociaż oni takiego wołania nie wypowiadają, bo uważają, że Mojżesz to jest sprawa bardziej narodowa niż wyznaniowa, religijna. Dlatego to są zupełnie inne perspektywy.


Rozmawiał Krzysztof Bronk/ RV

 
Dzień trzeci: w wypowiedziach synodalnych widać troskę o to, by Słowo Boże było wychwalane

7 października 2008. Drugi dzień obrad synodalnych. Rozpoczynamy – jak zwykle – modlitwą Liturgii Godzin. Tym razem medytację na kanwie Psalmu 118 prowadzi nie Ojciec Święty, tylko jeden z biskupów Azji. Miłość do Słowa Bożego – mówi – wyraża się w medytacji nad nim. Trzeba medytować, by zrozumieć, a zrozumieć, by pójść za słowem Bożym. "…błogosławieni, którzy słuchają słowa Bożego i je zachowują" (Łk 11,28).

Po modlitwie wybór 8 członków Komisji ds. Orędzia, spośród wszystkich obecnych reprezentantów kontynentów, Civitas Vaticana oraz wyższych przełożonych życia konsekrowanego. Tym razem nowoczesna technika służąca obliczaniu głosów zawodzi i głosowanie nie przynosi żadnych rozstrzygających rezultatów.

Po odłożeniu go na dzień następny, przechodzimy do głosów w dyskusji, które zdominują cały porządek dzisiejszych obrad. Bardzo pouczające jest wsłuchiwanie się w wypowiedzi kardynałów, arcybiskupów, biskupów, wyższych przełożonych zakonnych, które zasadniczo odnoszą się do pierwszych punktów spisanych w Lineamenta. Różne kontynenty, różne tematy i punkty widzenia, ale w każdej wypowiedzi jest troska o to, by Słowo Boże było wychwalane, by zostało okryte chwałą.

Trudno zrobić jakąś syntezę wszystkiego, co zostało powiedziane. Wypada przynajmniej odnieść się do pewnych wystąpień, które w ten czy inny sposób podejmują temat samego Słowa Bożego, praktyki medytacyjnej czy homilii. W każdym razie zaistniało wiele tematów i wiele różnych punktów widzenia zdeterminowanych czasami właśnie przez kulturę danego kontynentu.

– najpierw zatem wypada zwrócić uwagę na to, co zostało powiedziane: że Słowo Boże nie ogranicza się do Biblii, ale że jest ono również obecne w Tradycji i w nauczaniu Magisterium Kościoła. W Kościele te 3 sprawy idą razem. Jeśli więc ignorancja Pisma Świętego równa się ignorancji Chrystusa, to trzeba również powiedzieć, że ignorancja Kościoła, jest też ignorancją Chrystusa. Na to rzadko zwracamy uwagę.

– potem jest sprawa druga, mianowicie, że nie powinno się oddzielać posługi prezbiterów od posługi biskupów w nauczaniu Słowa Bożego, ponieważ również prezbiterzy, podobnie jak biskupi, działają w osobie Chrystusa. Tak więc przesadne łączenie prezbiterów z diakonami właściwie odrywa ich od tego zasadniczego posłania jakim jest nauczanie Słowa Bożego.

– należy również docenić życie konsekrowane osadzone w Słowie Bożym. Ewangelia jawi się tu jako żywotna w ciągle nowych formach życia konsekrowanego. Życie konsekrowane jest bardzo zasłużone dla odnowy egzegezy, warto tylko przypomnieć, że tak ważne instytucje jak Ecôle Biblique w Jerozolimie, Pontificio Istituto Biblico w Rzymie czy Studium Biblicum Franciscanum w Jerozolimie są instytucjami założonymi i prowadzonymi przez zakony Dominikanów, Jezuitów, Franciszkanów. Zakony te ponadto mogą wspomóc bardzo praktykę Lectio divina pośród ludzi świeckich.

– zostało zauważone iż przepowiadanie Kościoła jest rzeczą kluczową, ponieważ większość ochrzczonych ma do czynienia ze Słowem Bożym tylko raz w tygodniu podczas niedzielnej Mszy Św. Liturgia niedzielna jest głównym miejscem spotkania ze Słowem Bożym. Niestety homilie mszalne często przybierają w ustach kaznodziejów formę moralizowania, przez co chrześcijaństwo zostaje sprowadzone na płytki poziom, zamiast być tym czym być powinno, to znaczy wydarzeniem pełnym ducha i mocy.

Przepowiadaniu więc potrzebne jest głoszenie kerygmatu, czyli dobrej Nowiny o Bożym dziele odkupienia, dokonanym przez życie, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Według Łk 4,18-19 Pan Jezus głosił dobrą Nowinę ubogim, wolność więźniom, przejrzenie niewidomym, wyzwolenie uciśnionym i ogłaszał rok łaski od Pana. Jest to właściwie nawiązanie do Roku Jubileuszowego, o którym mówił przedtem Izajasz.

Dla św. Pawła na Ewangelię składały się śmierć, zmartwychwstanie i ukazywanie się Zmartwychwstałego ludziom (1Kor 15,3-8). Celem więc kerygmatu jest „nawrócenie i odpuszczenie grzechów” (Łk 24,47). Pismo św. jest nie tylko formacyjne dla czytelnika, ale i „performacyjne”, czyli formujące (Benedykt XVI).

Tego rodzaju słowo miłości Boga do człowieka było obecne wcześniej w nauczaniu wszystkich proroków. Tam gdzie brak kerygmatu, tam pojawia się ucieczka w formy przepowiadania, które raczej utwierdzają w marazmie, w dobrym samopoczuciu, zamiast prowadzić do uzdrowienia wewnętrznego. Z tej racji potrzebne byłoby przygotowanie Dyrektorium homiletycznego, które jasno wykładałoby zasady sztuki przepowiadania.

– dalszą sprawą jest potrzeba wskazania na przygotowanie innego dyrektorium, które odnosiłoby się do spraw poprawnej hermeneutyki biblijnej, czyli interpretacji, gdzie kluczem dla Starego i Nowego Testamentu byłby Chrystus. Pismo św. nie jest przecież dla prywatnego wyjaśniania. Biblia pochodzi z działania Ducha Świętego, pochodzi też z wiary Kościoła. Czytanie Pisma Świętego nie tylko dla wiedzy, ale dla nawrócenia – to jest właściwie zadanie jakie stoi przed Kościołem. Czytanie Pisma Świętego bez wiary, może przynieść większe szkody, aniżeli brak jakiegokolwiek czytania Pisma Świętego. Poza tym powinniśmy pamiętać, że Biblia służy miłości, a więc także miłości między Kościołami i wspólnotami kościelnymi. Przez sprawdzenie tego jaki jest stan tej miłości możemy zrozumieć jak służy Biblia Kościołowi.

– przypominano także, że Pismo Święte winno być czytane w tym samym Duchu, w jakim zostało spisane. Powstało w związku z Kościołem i nie może być interpretowane bez związku z nim. Trzeba, żeby było tłumaczone w związku z Magisterium Kościoła, z papieżem i z biskupami. Ponieważ nauczanie Kościoła nie dokonuje się ponad Słowem Bożym, ale w nim. Pismo święte i Kościół są zdane na siebie.

Zauważono też, że w pewnym sensie Kościół poprzedza Pismo Święte, to znaczy Kościół zrodził Pismo Święte i do dzisiaj pozostaje ono dla Kościoła formą, którą Kościół przyjmuje w duchu w jakim zostało ono przesłane.

– warto, dalej, zwrócić uwagę na kwestię kryzysu w przekazie wiary, który spotyka się jednocześnie z głodem duchowym. Gdy dawniej wiara była przekazywana przez osmozę, przez rodzinę, tak jak było po Trydencie, tak dzisiaj napotyka ona na większe trudności, ponieważ bardzo często jest przyjmowana jako pewne konstrukcje doktrynalne, niełatwe do zrozumienia. A tymczasem Słowo Boże to nie jest biurokracja, to nie jest tylko jakiś dźwięk brzmiący, pusty, ale to jest wydarzenie, które kieruje się najpierw do ludzkiej wolności i w swojej pedagogii zaprasza do odpowiedzi.

– z pewnością ciekawe jest zwrócenie uwagi na to, że wypadałoby, żeby nastąpił dalszy krok w tym, co nazywamy apostolatem biblijnym. Do tej pory starano się, ażeby rozwijało się samo duszpasterstwo biblijne. Czas byłby teraz przejść do biblijnej inspiracji całego duszpasterstwa. Jest to tym bardziej potrzebne, gdyż wydaje się jakby następowała pewna izolacja Biblii, która pozostaje do dyspozycji specjalistów, którzy się nią zajmują, a reszta się wycofuje i czeka na to, co oni powiedzą.

– jest też inna trudność w przyjmowaniu dzisiaj Pisma Świętego, mianowicie zamierająca kultura czytania. Tak jak w średniowieczu pojawiła się kultura obrazkowa, tak teraz wydaje się, że coraz bardziej między świeckimi i duchownymi zajmuje ona główne miejsce. I to na pewno utrudnia kontakt ze Słowem Bożym, które powinno być czytane. Ten zaś, który czyta powinien słuchać go głosem wewnętrznym (intus auditor), jak mówił św. Augustyn, to znaczy, żeby słuchał go swoim sercem.

– na koniec trzeba by raz jeszcze zwrócić uwagę na to, że jeśli czytamy Pismo Święte, nawet indywidualnie, musimy to czynić razem z Kościołem. Czytamy z Kościołem, który w Duchu Świętym stworzył Pismo Święte i który daje się prowadzić właśnie przez Słowo Boże.

 


Komentarze:

 

Szczęść Boże! Warto poświęcić trochę czasu dla wieczności.Pozdrawiam. Tadeusz – katolik.

 

A propos wywiadu dla Radio Vaticana. Ks. Abp wspomnial, ze "My mówimy, że Żydzi i chrześcijanie tworzą jeden lud Boży i że to, co dotyczy drogi zbawienia, u nich realizuje się przez Mojżesza, a u nas przez Chrystusa." Jak w takim razie rozumiec slowa sw. Pawla: "On jest kamieniem, odrzuconym przez was budujących, tym, który stał się głowicą węgła. I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni".? Pozdrawiam serdecznie i zycze owocnych obrad synodalnych ks. Mariusz Misiorowski, Ile Rousse, Francja.

 

Czcigodny Księżę Arcybiskupie! Polska najbardziej potrzebuje Chrystusa, potrzebuje Słowa Bożego. Gdyby choć połowa Polaków uznała rzeczywiście Jezusa Panem swojego życia, nasza Ojczyzna wygladała by zupełnie inaczej. Módlmy się codziennie, aby Słowo Boże było jak najlepej głoszone i przyjmowane. Ono ma moc przemiany. Oby duszpasterze zapalali swoim umiłowaniem Biblii jak najwięcej serc. Oby każda parafia tętniła wspólnotami i grupami zgromadzonymi wokół Pisma Świętego i nauki Kościoła. Z modlitwą! Zbigniew.

 

Z forum g. wyb. Jeszcze mam pytania praktyczne: Jak to bedzie w sytuacji gdy oba czytania s z NT (np. 15 sierpnia)? Najpierw Ewangelia a potem czytania? Co z Mszami w tygodniu? Jak czytanie z ST to najpierw czytanie a potem Ewangelia a jak czytanie z NT to na odwrot? Stanislaw

 
Dzień drugi: świat wynurzył się ze Słowa Bożego

Fot. © ks. Sławomir Dąbrowski, assistente del Sinodo dei Vescovi (aula synodalna).

 

6 października 2008. Rozpoczęła się pierwsza sesja synodu. Odnajdujemy w sekretariacie – nad Aulą Pawła VI – materiały wraz z identyfikatorami. Nasza polska obecność została wzmocniona przez ks. kard. Stanisława Ryłko, przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Świeckich, oraz abpa Tomasza Petę z Kazachstanu. Zajmuję miejsce obok przewodniczącego Konferencji Biskupów Brazylii, a pod ręką nowa technika elektroniczna, zainstalowana dzięki ofiarności Istituto per le Opere di Religione, służąca automatycznemu obliczaniu obecności oraz głosowaniom.

Punktualnie o godz. 9.00 rozpoczęła się recytacja Liturgii Godzin.

Ojciec Św. w odpowiednim momencie podjął refleksję na kanwie kilku łacińskich wersetów z recytowanego przez nas psalmu 118. Świat – mówił – wynurzył się w swoim istnieniu ze Słowa Bożego. Ono to – pomyślane i wypowiedziane przez Boga – przybrało kształt wszechświata. Chrześcijanie są prawdziwymi realistami, ponieważ nie opierają swojej egzystencji na piasku, ale na skale. To, co ludzie uważają za skałę, czyli władzę, pieniądze, zdrowie, przyjemność, z czasem okazuje się całkowicie ulotne i nietrwałe. Przykładem tego ostatni krach bankowy w Stanach Zjednoczonych. My natomiast budujemy na Słowie Bożym, które dla wielu wydaje się ulotnym powietrzem, oddechem, nic nie znaczącym głosem. W momencie próby okazuje się jednak, że jest to jedyna trwała wartość. Słowo Boże ma w naszym życiu swoje pierwszeństwo, ponieważ ono, w postaci Prawa Bożego a potem Chrystusa, stanowi prototyp ludzkości. Według Chrystusa trzeba modelować odnowionego człowieka. Przez Niego i w Nim kształtuje się nowy człowiek. Słowo Boże wyprowadza nas również in largo, czyli na głębię, dlatego też misje dla nas nie są poszukiwaniem nowych ludzi po to, by włączyć ich w jakąś małą grupkę istniejącą pośród ludzkości, ale są wydobywaniem ludzi z ich partykularyzmu, by włączyć ich w uniwersalizm.  Dla wszystkich Słowo Boże może stać się rodzajem duchowej drabiny, dzięki której dotrzeć możemy w górę do samego Boga, i zanurzyć się w największe głębie Bożej miłości.

a. I tu rozpoczęła się pierwsza z dwóch łacińskich relacji (odczytana z pewnymi opuszczeniami, z wtrąceniami greckimi i hebrajskimi, w sumie 23 strony łacińskiego tekstu), przedstawiona przez abpa Nikolę Eteroviča, dotycząca najpierw wstępnego określenia pojęcia Słowa Bożego i jego roli w historii człowieka, dalej historii prac przygotowawczych, podjętych między XI a XII zgromadzeniem Synodalnym, potem etapu bezpośredniego  przygotowania do  XII Zgromadzenia Synodalnego, uzasadnienie wyboru tego a nie innego tematu, powody wydania pierwszego projektu zwanego Lineamenta, który ukazał się w dziesięciu językach, w tym także po polsku, arabsku i chińsku.

Wreszcie o redagowaniu – przy różnym procentowym udziale konferencji episkopatów poszczególnych kontynentów – drugiego projektu zwanego Instrumentum laboris. O impulsach i wkładzie Benedykta XVI w pracach przygotowawczych. W końcu o zasadach i metodach określonych przez Sekretariat Generalny dla sprawnego przeprowadzenia synodu (np. to, że uczestnik może przemawiać w auli przez 5, ale nie przez 6 minut). Abp Eterovič zakończył swoje wystąpienie wyrażeniem życzenia, aby obecny synod przyczynił się do tego, by Kościół odnowił się i odżył, co nie może dokonać się bez pomocy Słowa Bożego.  Dowodem na to życie i dzieło błogosławionych, którzy zostaną wyniesieni na ołtarze dnia 12 października br.

b. Druga, jeszcze dłuższa, bo licząca aż 38 stron, relacja łacińska, została przedstawiona po przerwie przez prymasa Kanady, kard. Marca Quellet z Quebecu (Relatio ante disceptationem). Bardziej zaawansowane niż Instrumentum laboris, podejmuje w gruncie rzeczy te same trzy główne linie, nazywając je jednak nieco inaczej, mianowicie: convocatio, cummunio i misio, czyli praktycznie: zwołanie, które traktuje o tożsamości słowa Bożego; wspólnota, co odnosi się do roli słowa Bożego w życiu Kościoła; i misja, czyli słowo Boże w posłannictwie misyjnym Kościoła.

c. Po południowej przerwie rozpoczęliśmy o godz. 16.00 drugą część naszego synodalnego spotkania generalnego od zbiorczych relacji kontynentalnych. Pięć relacji: z Afryki, z Azji, następnie z Ameryki Łacińskiej, z Europy i z Oceanii, przedstawiły stan słowa Bożego w ostatnich dziesięcioleciach na tych kontynentach. Relacje te dotykały różnych spraw, i trudno wymagać, żeby wszystkie były podobne, skoro pochodzą z tak odmiennych kontekstów. Zwracano uwagę na dzieło misjonarzy w przenoszeniu słowa Bożego i na męczenników, którzy wytrwali dzięki słowu Bożemu pośród reżimów totalitarnych; i na to, że często, jak na przykład w Afryce, protestanci wychodzą z Biblią, a katolicy właściwie przychodzą z różańcem i nie są w stanie, z powodu biedy, wyposażyć się nawet w księgę Biblii. Są też i trudne sytuację związane z rolą fanatyzmu w propagowaniu kultury antybiblijnej.

d. Jeśli chodzi, natomiast, o drugą część spotkania popołudniowego, które zakończyło się o godz. 19.00, zostało ono zdominowane przez dwa wystąpienia: rabina Szear Jaszuw Kohena  z Hajfy i ks. kard. Alberta Vanhoye.

Ten pierwszy mówił o roli Pism Świętych w życiu żydowskim, ograniczając się jednak do przedstawienia roli Tory. Ukazał jej znaczenie w Synagodze, sposób podejścia do księgi Tory. Mówił, że właściwie tylko Torę można pocałować w czasie publicznych nabożeństw w synagodze, nie ma zaś takiego gestu w odniesieniu do innych przedmiotów. To właśnie cytaty wzięte z Tory stają się osnową dla modlitwy żydowskiej, która nigdy nie traci swojej żywotności poprzez to, że stara się zakorzeniać w samym słowie Bożym. Poza kontekstem religijnym jest także znacząca rola Pięcioksięgu z życiu państwa Izrael, gdzie również niereligijni Żydzi biorą udział w zawodach, w których cytuję się Biblię, opanowuje na pamięć i stara się to wszystko podtrzymywać jako żywą tradycję Izraela.

Natomiast drugie wystąpienie, ks. kard. Alberta Vanhoye, dawnego rektora Instytutu Biblijnego, dotyczyło tekstu wydanego przed kilkoma laty przez Komisję Biblijną (kierowaną przez ks. Kardynała), noszącego tytuł: „Lud Żydowski i jego Pisma Święte w Biblii chrześcijańskiej”. Odnosiło się do zarzutów i miało stworzyć pewnego rodzaju antidotum na anty-judaizm, który powołuje się na Biblię, aby uzasadnić swoje dążenia. Zostało przedstawione bardzo detaliczne streszczenie wspomnianej książki, przetłumaczonej także dwa razy na język polski. Ten tekst stara się oczyścić wszystkie przesłanki, które nie były oparte o rzetelną egzegezę a wydobywały z Nowego Testamentu rzekome przesłanki mające służyć anty-judaizmowi. Ks. kard. Starał się ukazać, że Stary i Nowy Testament są pewną kontynuacją, że Żydzi w Nowym Testamencie nie są nigdy ostrzej potraktowani, aniżeli przez proroków Starego Testamentu oraz że samo zabicie Pana Jezusa zostaje przez autorów nowotestamentalnych określone jako owoc ignorancji. Zatem Nowy Testament nie daje człowiekowi myślącemu żadnych powodów do nienawiści wobec Żydów.

I tyle, mniej więcej, dałoby się powiedzieć na temat naszego dzisiejszego zastanawiania się nad słowem Bożym w życiu i misji Kościoła.

 


Komentarze:
Księże Arcybiskupie, ogromną radością znalazłem wiadomość o blogu Księdza! Wiadomość przeczytałem w wydaniu internetowym Gazety Wyborczej.
To piękna wiadomość o 'tchnieniu Ducha Świętego' w naszych czasach. Fascynujące dla mnie źródło udziału w Synodzie Biskupów „Verbum Domini in vita et missione Ecclesiae". Szczęść Boże Księdzu Arcybiskupowi i wszystkim Reprezentantom, na czas Synodu i dni powszednie! Paweł Górecki, Kraków.

Szczęść Boże, Szanowny Księże Arcybiskupie, Codziennie czytam słynny już wśród ludzi wiary blog Księdza Arcybiskupa i jestem dumny z chęci wprowadzenia zmian w Liturgii Słowa, która jest ważną częścią Mszy św. Szczerze popieram Księdza Arcybiskupa i ubolewam nad rażącymi komentarzami, które ukazały się na stronie Onet.pl po podaniu do wiadomości propozycji zmian. Miło jest poczuć, że jest Ktoś kto dba o odpowiedni rozwój duchowy swoich archidiecezjan i z jak największym zaangażowaniem pragnie nam pomóc zrozumieć Pismo Święte. Życzę więc owocnej pracy na Synodzie Biskupów. Z modlitwą Michał Kasprzyk

Wielce Czcigodny Księże Arcybiskupie! Przeczytałem o inicjatywie Księdza Arcybiskupa w sprawie zmian w liturgii Św. Mam zapytanie- czy byłaby możliwość poruszenia tematu przywrócenia przyjmowania przez świeckich Ciała i KRWI CHRYSTUSA podczas Mszy Św? Z poważaniem Bartłomiej Kubacki.

Czcigodny Księże Arcybiskupie! Z wielką radością przyjmuję informacje o Synodzie. Łącze z nim osobiście wielkie nadzieje. Dziekuję za każdą relację! Łączę się w modlitwie. Zbigniew z Odnowy w Duchu Świętym!

 
Pierwszy dzień Synodu: inauguracja

Mszą św. w Bazylice św. Pawła za Murami Papież Benedykt XVI uroczyście rozpoczął już XII Generalne Zgromadzenie Zwyczajne Synodu Biskupów w Rzymie. Obecny synod jest poświęcony roli Słowa Bożego w życiu i misji Kościoła.

Wszyscy reprezentanci powołani z Polski na synod (kard. Stanisław Dziwisz z Krakowa, abp Marian Gołębiewski z Wrocławia, bp Andrzej Suski z Torunia, bp Zbigniew Kiernikowski ze Siedlec, prof. Waldemar Chrostowski z Uniwersytetu im. Kard. Stefana Wyszyńskiego, pani Ewa Kusz, przewodnicząca Światowej Konferencji Instytutów Świeckich i ja) zjawiliśmy się w bazylice o wczesnej godzinie, by zdążyć na Mszę Świętą; niepotrzebny pośpiech, ulice Rzymu były o tej porze całkowicie wyludnione.

Przy śpiewie Laudesów Królewskich uczestnicy Synodu udali się najpierw w procesji do prezbiterium, gdzie Ojciec święty wprowadził krótko w temat zgromadzenia eucharystycznego, wzywając jednocześnie Ducha św., aby zechciał oświecić, natchnąć i przewodzić pracom synodalnym.

Proste i aktualizujące rozważanie papieskie na kanwie czytań mszalnych – o Ludzie Bożym jako winnicy Pańskiej (Iz 5,1-7) dało nam okazję do medytacji o wolności, sprawiedliwości społecznej i pokoju, czyli duchowych owocach, jakich Bóg oczekuje od swoich wybranych. Kłopot z tym, że wybrani często sprawiają Mu zawód. Człowiek przekonany o tym, że Bóg stoi mu na przeszkodzie, ubzdurał sobie, że Bóg umarł, a on sam jest bogiem decydującym o wszystkim, dlatego też utracił wszystkie dobra, które - w swoim ostatecznym kształcie -  mogą pochodzić tylko od Stwórcy.

Zdawać by się mogło, że jest to sytuacja bez wyjścia. Że los winnicy jest już przesądzony. Na szczęście Ewangelia (Mt 21,33-43) niesie nam przesłanie nadziei; winnica nie zostanie nieuchronnie i ostatecznie zniszczona. Zło nie zwycięży w sposób definitywny i na zawsze. Niestety, aby tak się stało muszą się zmienić dotychczasowi dzierżawcy winnicy. Inne narody przejmą dziedzictwo otrzymane od Boga, podczas gdy te, które otrzymały Ewangelię i ją zlekceważyły, dziś oziębłe dla wiary, utracą z czasem nie tylko boskie dary, ale i samą swoją tożsamość.

Słabość ludzkiego serca może uzdrowić tylko i wyłącznie Słowo Boże. Ono samo jest w stanie przezwyciężyć ludzką słabość. Dlatego tak bardzo potrzeba się nim regularnie posilać. Kto nie zna Pisma św., ten nie zna Chrystusa. Dla wielu to nic niemówiący slogan, ale gdy się nad tymi słowami człowiek poważnie zastanowi, może on wywołać w człowieku przerażenie.

Co powinniśmy uczynić, aby głoszenie Słowa stało się bardziej owocne w rodzinach, szkole, miejscu pracy, w czasie odpoczynku? Aby odpowiedzieć na to pytanie należy wpatrywać w Maryję, która rozważała słowa Pana. Trzeba przyjrzeć się św. Pawłowi, gorliwemu głosicielowi Ewangelii.

2.     Po uroczystościach w bazylice św. Pawła przewieziono biskupów autobusami z eskortą policyjną, czasami pod prąd, aby zdążyli w południe na Anioł Pański. Nie udało się to bez lekkiego spóźnienia, ale i tak własnymi środkami transportu nie zdążylibyśmy w ogóle.

a.     W swoich słowach Ojciec Święty nie tylko polecił obrady synodalne modlitwom wiernych, ale i przypomniał cele synodów w życiu Kościoła. Są nimi sprzyjanie jedności i współpracy pomiędzy papieżem i biskupami całego świata; dostarczanie bezpośrednich i dokładnych informacji o sytuacji i problemach Kościołów partykularnych; sprzyjanie  porozumieniu w zakresie doktryny i pracy duszpasterskiej; podejmowanie aktualnych kwestii o doniosłym znaczeniu dla całego Kościoła.

Wymiar synodalny jest konstytutywnym wymiarem Kościoła: polega on na zejściu się z wszystkich narodów i kultur, ażeby stać się jednym w Chrystusie i podążać razem za Nim, który powiedział: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem” (J 14, 6). W istocie greckie słowo sýnodos, złożone z przedrostka syn, to znaczy „z” i z hodòs, co znaczy „droga”, sugeruje ideę „wspólnego podążania określoną drogą”, czego doświadcza Lud Boży w historii zbawienia.

W fazie przygotowawczej Kościoły partykularne całego świata nadesłały swoje uwagi do projektu dokumentu (Instrumentum laboris), który będzie dyskutowany przez 253 ojców synodalnych (kardynałów, arcybiskupów i biskupów): 51 z Afryki, 62 z Ameryki, 41 z Azji, 90 z Europy i 9 z Oceanii. Ponadto - przez 41 ekspertów oraz 37 audytorów. W tej grupie znajduje się także 25 kobiet. Dołączają do nich delegaci z innych Kościołów i Wspólnot kościelnych oraz kilku specjalnych gości.

b.     Na zakończenie papież zapowiedział, o czym zresztą szeroko się dyskutuje w Italii, rozpoczęcie inicjatywy, podjętej przez RAI, pod tytułem „Biblia dzień i noc”. Chodzi o transmitowaną w telewizji nieprzerwaną lekturę całej Biblii, trwającą siedem dni i sześć nocy, poczynając od dzisiejszej niedzieli (nie stanowi to dla nas nic nowego. W Poznaniu maraton biblijny istnieje już od kilku lat). Lektura będzie miała miejsce w rzymskiej bazylice Świętego Krzyża Jerozolimskiego. Obejmuje ona niemal 1.200 lektorów z 50 różnych krajów. Wydarzenie to wpisuje się doskonale w tematykę obecnego synodu. Sam Ojciec Św. ma rozpocząć to wydarzenie czytając pierwszy rozdział Księgi Rodzaju po włosku, co będzie transmitowane dziś wieczorem o godz. 19 w pierwszym programie RAI. W ten sposób Słowo Boże będzie mogło wejść do domów, by towarzyszyć rodzinom i pojedynczym osobom w ich wzroście duchowym.

Tyle na dziś, w wyjątkowo wolną niedzielę.

 

 

 

 


Komentarz:

Czcigodny Księże Arcybiskupie! bardzo dziękuje za podjęcie trudu pisania blogu z Synodu, jest dla mnie wielką radością to, że mogę przez słowa Księdza uczestniczyć w obradach. Rozesłałam info o bloku do znajomych katechetów, studentów z Bydgoszczy i wszystkich sympatyków egzegezy wg Księdza Arcybiskupa. Serdecznie pozdrawiam, życzę sił, zdrowia i tchnienia Ducha Świętego. Z darem modlitwy: s. Krystyna Szweda ssps.

 
Abp Stanisław Gądecki udał się na Synod Biskupów do Rzymu

2008-10-04 Biuro Prasowe Archidiecezji Poznańskiej:
W sobotę, 4 października 2008 roku, Arcybiskup Stanisław Gądecki, Metropolita Poznański, udał się do Rzymu na Synod Biskupów poświęcony Słowu Bożemu w życiu i misji Kościoła. Zobacz relację TELESKOPU w TVP Poznań z briefingu Księdza Arcybiskupa na lotnisku Ławica w Poznaniu oraz skrót wiadomości na stronie internetowej Radia MERKURY.

Fot. © W. Wylegalski.

 
Wywiad dla miesięcznika Msza św.

«Msza Święta», nr 10/2008, s. 2-4: Wywiad z Arcybiskupem Stanisławem Gądeckim.
Życie i misja Kościoła oparte na słowie Bożym.

Z Metropolitą Poznańskim ks. abpem Stanisławem Gądeckim, delegatem Episkopatu Polski na XII Zwyczajne Zgromadzenie Ogólne Synodu Biskupów w Rzymie, rozmawia ks. Jan Hadalski SChr.

W dniach od 5 do 26 października odbywa się w Rzymie XII Zwyczajne Zgromadzenie Ogólne Synodu Biskupów na temat „Słowo Boże w życiu i misji Kościoła”. Ekscelencja będzie brał udział z ramienia Episkopatu Polski w tym ważnym wydarzeniu w życiu Kościoła. Księże Arcybiskupie, dlaczego taki temat, dlaczego Synod o słowie Bożym?

Niewątpliwy wpływ na wybór tematu obecnego Zwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów miał poprzedni Synod poświęcony Eucharystii, która jest źródłem i szczytem życia oraz misji Kościoła (2 do 23 października 2005 r.). Temat ten w sposób naturalny domagał się dopełnienia w postaci refleksji synodalnej nad słowem Bożym po to, aby po zgłębieniu stołu Chleba, pogłębić również znaczenie stołu słowa Bożego.

Temat wybrany przez Ojca Świętego, jako Przewodniczącego Synodu Biskupów, został ogłoszony 6 października 2006 r. Następnie Rada Zwyczajna Sekretariatu Generalnego przystąpiła do opracowania specjalnego dokumentu, zwanego Lineamenta, którego celem jest pobieżne przedstawienie status questionis wybranego tematu. W tym celu Lineamenta często odnoszą się do Konstytucji dogmatycznej o objawieniu Bożym Dei Verbum  (por. DV, 1).

Aby ułatwić refleksję na ten temat w całym Kościele, do Lineamenta został załączony szczegółowy kwestionariusz dotyczący zagadnień omówionych w poszczególnych rozdziałach. Po uzyskaniu odpowiedzi Rada Zwyczajna, korzystając z pomocy ekspertów, opracowała drugi dokument, zwany Instrumentum laboris, pomocny w określaniu porządku obrad XII Zwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów.

Jakie główne linie obrad wytycza przed uczestnikami Synodu „Instrumentum laboris”?

Dokument, o którym mówimy, liczy ponad 80 stron i składa się z trzech części. Pierwsza nosi tytuł: „Tajemnica Boga, który do nas mówi”. Koncentruje się ona na tożsamości słowa Bożego według wiary Kościoła. Mówi o natchnieniu oraz interpretacji Pisma Świętego i o postawie wymaganej od jego słuchaczy. W drugiej części Instrumentum laboris, która została zatytułowana: „Słowo Boże w życiu Kościoła”, jest ukazana rola słowa Bożego w takich posługach jak homiletyka, liturgia, praca charytatywna, teologia i codzienne życie wierzących. Trzecia, czyli ostatnia część została poświęcona refleksji nad słowem Bożym w misji Kościoła. Zatem traktuje o ewangelizacji i katechezie, o miejscu słowa w posługach i formacji Ludu Bożego, mówi także o jego znaczeniu w dialogu ekumenicznym, chrześcijańsko-żydowskim oraz międzyreligijnym.

Synod ma dopomóc nam lepiej zrozumieć podstawowe aspekty prawdy o Objawieniu oraz wpłynąć na to, aby życie i misja Kościoła miały większe oparcie w słowie Bożym. Według Lineamenta: „Cel tego Synodu jest w pełni duszpasterski: zgłębiając doktrynę i czerpiąc z niej światło, chcemy upowszechnić i umocnić praktykę spotkania ze Słowem jako źródłem życia w różnych dziedzinach doświadczenia, proponując w tym celu chrześcijanom i wszystkim ludziom dobrej woli odpowiednie i przystępne metody słuchania Boga i rozmawiania z Nim.

Konkretnie celem Synodu jest przyczynić się do wyjaśnienia podstawowych aspektów prawdy o Objawieniu, takich jak słowo Boże, Tradycja, Biblia, Urząd Nauczycielski, które wspierają i zapewniają prawdziwe i skuteczne wzrastanie w wierze; dalej wzbudzić szacunek i głęboką miłość do Pisma Świętego, starając się, aby wierni mieli szeroki dostęp do niego; i jeszcze dalej przyczynić się do odnowy słuchania słowa Bożego podczas liturgii i katechezy, a w szczególności poprzez Lectio Divina, dostosowane w odpowiedni sposób do różnych okoliczności; i wreszcie dać światu ubogich słowo pocieszenia i nadziei.

Co należałoby uczynić, ulepszyć w zakresie jasności przekazu liturgii słowa we Mszy Świętej?


Niezwykle ważnym zadaniem Synodu jest zwrócenie uwagi na to, że także podczas Eucharystii nie wolno ograniczać słowa Bożego tylko do Biblii. Biblia jest spisanym tekstem natchnionym. Natomiast słowo Boże jest rzeczywistością żywą. Nasza religia nie jest religią Księgi, nie jest religią biblijną. Nasza religia jest religią żywego słowa Bożego, które, jeśli zostanie przyjęte, pozwala nawiązać żywy kontakt z Chrystusem. Ostatnim i definitywnym słowem Bożym jest przecież Chrystus. Słowa Starego Testamentu nabierają swojego sensu dzięki odniesieniu do Jezusa Chrystusa. On sam mówi: „Badacie Pisma, ponieważ sądzicie, że w nich zawarte jest życie wieczne: to one właśnie dają o Mnie świadectwo” (J 5,39). Tego samego uczy scena drogi uczniów do Emaus: „Na to On rzekł do nich: «O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?». I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego” (Łk 24,25-27). Jeszcze bardziej przejmujące jest świadectwo Listu do Hebrajczyków, które traktując o słowie Bożym, nie mówi wcale o jakimś pojęciu intelektualnym, ale o osobie: „Nie przystąpiliście bowiem do dotykalnego i płonącego ognia, do mgły, do ciemności i burzy ani też do grzmiących trąb i do takiego dźwięku słów, iż wszyscy, którzy go słyszeli, prosili, aby do nich nie mówił. […] Wy natomiast przystąpiliście do góry Syjon, do miasta Boga żyjącego, Jeruzalem niebieskiego, do niezliczonej liczby aniołów, na uroczyste zebranie, do Kościoła pierworodnych, którzy są zapisani w niebiosach, do Boga, który sądzi wszystkich, do duchów sprawiedliwych, które już doszły do celu, do Pośrednika Nowego Testamentu – Jezusa, do pokropienia krwią, która przemawia mocniej niż [krew] Abla” (Hbr 12,18-19.22-24). W tym tekście Słowo Boże to ani brzmiące, ani spisane słowo, ale to Osoba, która wylała za nas swoją Krew. Słowo Boże stało się przelaną za nas Krwią.

Ponieważ tak wielu chrześcijan uczestniczy we Mszy Świętej i słucha czytań z Pisma Świętego, dla Kościoła to doskonała okazja, aby nauczyć wiernych prawidłowego rozumienia tych tekstów. Jest to ważne, bo dzisiaj istnieje „niebezpieczeństwo interpretacji arbitralnych i redukcyjnych, czego przykładem jest fundamentalizm, w którym z jednej strony może przejawiać się pragnienie dochowania wierności tekstowi, a z drugiej nie uznaje się samej natury tekstu, popadając w ten sposób w poważne błędy i nie służące niczemu konflikty. Inne zagrożenia wynikają z interpretacji ideologicznych czy jedynie ludzkich, nie opartych na wierze (por. 2 P 1,19-20; 3,16). Ich skrajną postacią jest przeciwstawianie i oddzielanie słowa spisanego, poświadczonego przede wszystkim w Biblii, od żywego przepowiadania i życiowego doświadczenia wierzących. W ten sposób z trudem uznaje się zadanie Nauczycielskiego Urzędu Kościoła w służbie słowu Bożemu, zarówno w odniesieniu do Biblii, jaki i Tradycji” (Lineamenta, 16).

Czy zdaniem Księdza Arcybiskupa coraz częściej stosowane wyrażenie „Stół słowa Bożego” jest czytelne, jasne? Jak należy rozumieć to wyrażenie w kontekście całej Eucharystii?

Bóg karmi swój lud w liturgii chlebem życia na dwa sposoby: przez liturgię słowa (sacramentum audibile) oraz Eucharystii (sacramentum visibile). Najlepszym przykładem tego jest ewangelijna droga do Emaus. Od najwcześniejszych czasów starochrześcijańskich traktowano więc słuchanie słowa Bożego jako karmienie się Chrystusem (por. Augustyn, Sermo 179,5). Słowo stanowi wprowadzenie i wyjaśnienie, epifanię pokarmu eucharystycznego: „Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem” (J 6,55).

W kontekście Eucharystii dynamiczny charakter słowa Bożego nie zamyka się we własnym kręgu, ale dąży do oznaczonej rzeczywistości. Słowo i sakrament są ze sobą związane i sobie przyporządkowane. Razem tworzą całość liturgii (por. E. Jungel, K. Rahner, Was ist ein Sakrament, Freiburg 1971, 65), tworzą jeden akt kultu. Nie istnieją każde z osobna, wyłącznie dla siebie. „Dziś spełniły się słowa Pisma, któreście słyszeli” (Łk 4,21). W liturgii Bóg objawia się człowiekowi w swoim słowie, a chrześcijanin – przez sakrament – oddaje się Bogu. Słowo pełni funkcję przedsłowa (Vorwort) w stosunku do maksymalnie zagęszczonego słowa, jakim jest sakrament (Wort Gottes).

Czy nie za mało w polskim Kościele są doceniane, promowane nabożeństwa słowa Bożego? Co można by uczynić dla zachęcenia zarówno kapłanów, jak i wiernych do sprawowania i uczestniczenia w takich nabożeństwach? Czy można się spodziewać, że będą one mogły być sprawowane przez świeckich, jak to ma miejsce w niektórych krajach?

Jest oczywiste, że podstawową misją Kościoła jest przekazywanie słowa Bożego wszystkim ludziom, we wszystkich czasach i we wszystkich miejscach, zgodnie z poleceniem Pana Jezusa (por. Mt 28,18-20). Historia potwierdza, że Kościół to rzeczywiście czynił i czyni nadal od tak wielu stuleci, pośród różnorodnych przeszkód. Jedną z form takiego przekazu są nabożeństwa słowa Bożego.

Nabożeństwo słowa Bożego jest jedną z takich form przekazu, który uświadamia nam jednocześnie, że sowo Boże nie jest w Kościele martwym depozytem, ale podstawową regułą jego wiary, która wzrasta dzięki kontemplacji, osobistemu doświadczeniu życia duchowego i głoszeniu słowa Bożego. Są różne drogi dojścia do wiary i jej pogłębienia. Jedną z takich dróg jest właśnie tego rodzaju nabożeństwo, które łączy medytacyjne czytanie Pisma Świętego z głoszeniem słowa Bożego: „[...] Jakże mieli uwierzyć w Tego, którego nie słyszeli? Jakże mieli usłyszeć, gdy im nikt nie głosił?” (Rz 10,14). Nabożeństwo takie ułatwia ochrzczonym osobisty obiektywny, a nie swawolny kontakt z Pismem Świętym. Jednak trzeba pamiętać o tym, że istnieje wiele innych okazji, dzięki którym człowiek może dojść do wiary. Ostatecznie wiadomo, że pierwszym impulsem nie jest ani czytanie Pisma Świętego, ani głoszenie słowa Bożego przez misjonarzy, ale działanie Ducha Świętego, który może posłużyć się wszystkim.

Do uczestnictwa w nabożeństwach biblijnych wystarczająco zachęca zrozumienie roli słowa Bożego w Kościele. Kto nie rozumie tej roli, ten nigdy nie będzie odczuwał potrzeby nabożeństw słowa Bożego. Słowo Boże jest drogą prowadzącą do zbawienia, a zatem jego głoszenie nie może być powierzone osobom nieprzygotowanym i nie posiadającym do tego stosownej misji Kościoła.

Na pewno Ksiądz Arcybiskup jedzie na Synod ze swoimi przemyśleniami biskupa i teologa-biblisty. Czy ma Ksiądz Arcybiskup jakieś konkretne propozycje, projekty, którymi podzieli się z uczestnikami Synodu?

Owszem, jednym z takich nieśmiałych projektów jest zmiana kolejności czytań liturgicznych we Mszy Świętej z dotychczasowego porządku, stawiającego na szczycie Ewangelię, na porządek chronologiczny, odzwierciedlający życie Kościoła, gdzie Ewangelia znajduje się – po czytaniu ze Starego Testamentu – w centrum czytań, a po niej następują pisma apostolskie, które są echem Ewangelii. Mimo zrozumiałych problemów związanych z kwestią dat powstawania poszczególnych pism Nowego Testamentu, korzyść wyniesiona z takiej kolejności jest oczywista, zarówno podczas czytania, jak i podczas głoszenia homilii – temat czytań rozwijałby się w bardziej naturalny sposób.

Zatem życzę błogosławionych owoców Synodu dla nas wszystkich i dziękuję Waszej Ekscelencji za rozmowę.

 
Metafora rozmowy

2008-09-23 Biuro Prasowe Archidiecezji Poznańskiej:
Zdjęcie otwierające stronę Blogu, autorstwa Waldemara Wylegalskiego, ukazuje Księdza Arcybiskupa Stanisława Gądeckiego podczas krótkiego wywiadu dla Radia Emaus (na zdjęciu widoczni są także ks. Maciej K. Kubiak, redaktor naczelny Radia Emaus oraz Wojciech Kawalec, odpowiedzialny za realizację programu radiowego). Zdjęcie, wykonane w zakrystii katedry poznańskiej 20 września 2008 roku zostało wybrane przez Księdza Arcybiskupa jako metafora blogu: od niedzieli, 5 października, ma stać się on rozmową z Internautami o Słowie Bożym, nad którym dyskutują Ojcowie Synodalni. W centrum tej rozmowy jest Chrystus – widoczny również na zdjęciu w wizerunku krzyża.

 
Inauguracja Synodu Biskupów
Komunikat Ufficio delle Celebrazioni Liturgiche: 5 października 2008, w XXVII niedzielę zwykłą, o godz. 9.30, Ojciec Święty Benedykt XVI będzie przewodniczył w Bazylice św. Pawła za Murami Mszy św. koncelebrowanej z ojcami synodalnymi, otwierającej XII Zwyczajne Zgromadzenie Ogólne Synodu Biskupów na temat „Verbum Domini in vita et missione Ecclesiae”.
 
Biblia dzień i noc

Komunikat prasowy RAI: Ojciec Święty Benedykt XVI przeczyta pierwszy rozdział Księgi Rodzaju na antenie włoskiej telewizji publicznej Rai Uno. W ten sposób w niedzielę, 5 października 2008 roku, o godz. 19.00, zostanie zainaugurowany rzymski Maraton Biblijny „La Bibbia giorno e notte” (Biblia dzień i noc), transmitowany przez włoską telewizję. Drugi rozdział Księgi Rodzaju przeczyta rabin w rzymskiej synagodze. Maraton będzie się potem odbywał w rzymskiej Bazylice Świętego Krzyża Jerozolimskiego, weźmie w nim udział 1200 osób. Będzie on w całości transmitowany przez kanał edukacyjny telewizji RAI. Lekturę Biblii zakończy watykański Sekretarz Stanu, kardynał Tarcisio Bertone w sobotę, 11 października – przeczyta ostatni rozdział Apokalipsy. Czytanie Biblii towarzyszyć będzie XII Zwyczajnemu Zgromadzeniu Ogólnemu Synodu Biskupów, poświęconemu Słowu Bożemu.

 
Informacja prasowa nt. blogu

2008-09-23 Biuro prasowe archidiecezji poznańskiej:

"Wkrótce rozpocznie się XII Zwyczajne Zgromadzenie Ogólne Synodu Biskupów, poświęcone Słowu Bożemu w życiu i misji Kościoła. Arcybiskup Stanisław Gądecki, Metropolita Poznański, jako delegat Konferencji Episkopatu Polski będzie uczestniczył w jego obradach. Na stronie www.archpoznan.pl/blog Arcybiskup Gądecki będzie dzielił się swoimi spostrzeżeniami na temat obrad synodalnych. Ksiądz Arcybiskup rozpocznie pisanie blogu w Rzymie, po inauguracji obrad synodalnych. Na razie na stronie www.archpoznan.pl/blog znajdują się informacje prasowe na temat Synodu, jak również linki do dokumentów Synodu Biskupów.

Cel Synodu jest w pełni duszpasterski. Biskupi, zgłębiając doktrynę katolicką, będą chcieli umocnić praktykę spotkania człowieka ze Słowem Bożym jako źródłem życia. Synod Biskupów będzie chciał przyczynić się do wyjaśnienia podstawowych aspektów prawdy o Objawieniu, takich jak Słowo Boże, Tradycja, Biblia, Urząd Nauczycielski, które wspierają wzrastanie w wierze, oraz wzbudzić głęboką miłość do Pisma Świętego. Obrady będą trwały od 5 do 26 października 2008 roku.

 

Oprócz Metropolity Poznańskiego, w Zgromadzeniu Synodu Biskupów jako delegaci Episkopatu Polski wezmą też udział Arcybiskup Marian Gołębiewski, Metropolita Wrocławski oraz Biskup Siedlecki Zbigniew Kiernikowski. Z nominacji papieża na ojca synodalnego został też powołany Kardynał Stanisław Dziwisz, Metropolita Krakowski. W gronie ekspertów synodalnych znalazł się ks. prof. Waldemar Chrostowski z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, jedną z audytorek będzie Ewa Kusz, przewodnicząca Światowej Konferencji Instytutów Świeckich.

 

Przewodniczącym-delegatem Zgromadzenia Synodu Biskupów Benedykt XVI mianował trzech kardynałów (przewodniczącym Synodu jest sam Papież). Są nimi Kardynał George Pell, Arcybiskup Sydney w Australii, Kardynał William Levada z USA, prefekt Kongregacji Nauki Wiary, oraz Kardynał Odilo Pedro Scherer z Brazylii, Arcybiskup São Paulo. Sekretarzem specjalnym Zgromadzenia jest Arcybiskup Laurent Monsengwo Pasinya z Demokratycznej Republiki Konga, a relatorem generalnym, którego zadaniem jest wprowadzenie obrad synodalnych poprzez zarysowanie tematyki i zakończenie dyskusji ojców przez jej podsumowanie, Kardynał Marc Ouellet, Arcybiskup Québec i Prymas Kanady".

 

ks. Maciej Szczepaniak, Rzecznik Prasowy Kurii Metropolitalnej w Poznaniu

 
Instrumentum laboris

"Instrumentum laboris" - dokument opracowany na podstawie głosów biskupów, przełożonych zakonnych i teologów z całego świata, który będzie podstawą dla synodalnej dyskusji. Został zaprezentowany 12 czerwca 2008 roku. Można się z nim zapoznać TUTAJ.

 
Lineamenta

Lineamenta - to dokument opracowany przez Radę Zwyczajną Sekretariatu Generalnego Synodu. Jego celem jest wskazanie na najistotniejsze motywy i sposoby spotkania ze Słowem Bożym. Dokument podkreśla, że Synod, "nawiązując do poprzedniego zgromadzenia, chce zwrócić uwagę na istotny związek między Eucharystią i Słowem Bożym (...). Najgłębszym motywem, a zarazem podstawowym celem Synodu jest jak najdoskonalsze spotkanie ze Słowem Bożym w Panu Jezusie, obecnym w Piśmie i w Eucharystii". Z dokumentem można zapoznać się na stronach Stolicy Apostolskiej - znajdziesz je TUTAJ.