Archidiecezja Poznanska
Kalendarz Wydarzen
Sierpień 26, 2017 (00:00 - 23:59)
Uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej

Arcybiskup Stanisław Gądecki, Metropolita Poznański, weźmie udział w ur...


Sierpień 26, 2017 (18:00)
Odpust na Naramowicach

Msza św. pod przewodnictwem Biskupa Damiana Bryla z okazji uroczystości...


Sierpień 31, 2017 (11:00)
Odpust w Górce Duchownej

Msza św. pod przewodnictwem Arcybiskupa Stanisława Gądeckiego, Metropol...


Wrzesień 3, 2017 (11:00)
Dożynki ogólnopolskie na Jasnej Górze

Msza św. pod przewodnictwem Arcybiskupa Stanisława Gądeckiego, Metropol...


Wrzesień 10, 2017 (12:00)
Koronacja obrazu Matki Bożej Bukowskiej Literackiej

Msza św. pod przewodnictwem Arcybiskupa Stanisława Gądeckiego, Metropol...


Wrzesień 23, 2017 (09:30)
Ogólnopolskie Forum Duszpasterskie

Zapraszamy na Ogólnopolskie Forum Duszpasterskie, które odbędzie się 23...


 
slowa1.jpg

ewangelia dnia
Czy na to złym okiem
patrzysz, że ja
jestem dobry
mapa archidiecezji
Mapa archidiecezji
kalendarz
Lipiec 2017 Sierpień 2017 Wrzesień 2017
  Ni Po Wt Śr Cz Pi So
Tydzień 31 1 2 3 4 5
Tydzień 32 6 7 8 9 10 11 12
Tydzień 33 13 14 15 16 17 18 19
Tydzień 34 20 21 22 23 24 25 26
Tydzień 35 27 28 29 30 31
dzisiaj
23 Sierpnia 2017
Środa
Imieniny obchodzą:
Apolinary,
Benicjusz, Filip,
Laurenty, Sulirad,
Walerian, Waleriana,
Zacheusz
Do końca roku zostało 131 dni.
logowanie

Homilia Arcybiskupa Poznańskiego, Święto Niepodległości, 11.11.2014

Abp Stanisław Gądecki. Powstała z grobu. Święto Niepodległości (Warszawa, kościół pw. św. Krzyża – 11.11.2014).

Od wschodu: mądrość-kłamstwa i ciemnota,
Karności harap lub samotrzask z złota,
Trąd, jad i brud.

Na zachód: kłamstwo-wiedzy i błyskotność,
Formalizm prawdy - wnętrzna bez-istotność,
A pycha pych!

Na północ: Zachód z Wschodem w zespoleniu,
A na południe: nadzieja w zwątpieniu
O złości złych!
(C. K. Norwid, Pieśń od ziemi naszej)

 

Te strofy z wiersza Norwida ilustrują straszliwe zmaganie duchów (niewolnictwo, racjonalizm, materializm, sceptycyzm), jakie otaczało naszą Ojczyznę w czasie zaborów. A pośród tych zmagań zbliżał się w powoli wybuch wielkiej wojny i odzyskanie dawno oczekiwanej przez Polskę niepodległości. 

1. PRZESZŁOŚĆ


a. Trudno zrozumieć to odzyskanie niepodległości w 1918 roku inaczej jak tylko w kategoriach nadzwyczajnego dzieła Bożej Opatrzności. Przecież ochotnicze oddziały polskie – w sile zaledwie kilku tysięcy – nie stanowiły żadnego poważnego zagrożenia dla wielomilionowych armii zaborczych i armie te padły niezależnie od istnienia polskich oddziałów. Najpierw rozsypało się rozsadzone głodem, wpływami rewolucyjnymi i dążeniami narodowościowymi cesarstwo austro-węgierskie. Następnie – 11 listopada – kapitulowała liczna jeszcze, bo 8 milionowa armia niemiecka. Tego właśnie dnia Niemcy podpisali akt kapitulacji, kończący I wojnę światową.

Dzisiaj zaś świętujemy rocznicę tego wydarzenia. Rocznicę dnia 11 listopada 1918 roku, w którym Rada Regencyjna przekazała Józefowi Piłsudskiemu władzę nad nielicznym wojskiem, zaś 3 dni później także władzę cywilną nad niewielką częścią dawnych ziem polskich.
„Spojrzał Bóg na ucisk swojego ludu w niewoli, wysłuchał jego jęczenia (Wj 3,7-9), zlitował się i stanął po naszej stronie, aby skruszył nieznośne nam więzy i oddał nam wolną, niezależną i zjednoczoną ziemię ojców naszych” – napisał kard. Aleksander Kakowski nazajutrz po odzyskaniu niepodległości.


b. Przywykliśmy mówić, że tego dnia Polska odzyskała niepodległość, wolność i suwerenność po 123 latach niewoli, lecz warto zwrócić uwagę na to, że w ostatnich trzech wiekach Polska była pozbawiona wolności znacznie dłużej (J. Szaniawski, Niepodległość).  
Faktyczna utrata suwerenności Rzeczypospolitej nastąpiła bowiem już w roku 1717, kiedy tzw. „Sejm Niemy” uznał, że gwarantem praw Polski jest car Rosji. A to daje nie 123, lecz ponad 200 lat podległości wrogiemu mocarstwu. Ale i ten okres nie oddaje całości, bo przecież wcześniej – już w 1704 roku – armia rosyjska wkroczyła w granice Polski. A więc mamy już do czynienia z 214 latami poddaństwa.

Potem znowu – wraz z upadkiem II Rzeczpospolitej – nasza Ojczyzna utraciła ponownie niepodległość we wrześniu 1939 roku, kiedy to Niemcy i Rosja po raz kolejny dokonały agresji na Polskę i zlikwidowały niepodległe państwo w wyniku tzw. IV rozbioru Polski. Z kolei Polska Ludowa – utworzona na rozkaz Stalina i istniejąca do 1990 roku – była także pozbawiona suwerenności, przy zachowaniu pozorów niepodległości.

Tak więc, patrząc – w dzieje przed i po 1918 roku – otrzymujemy w sumie porażający bilans ok. 265 lat pozbawienia Polski autentycznej wolności. Z tego wynika, że kilkanaście pokoleń Polaków – od początku XVIII wieku – nie miało niepodległego państwa, a ci, którzy je mieli, byli wyjątkami. I właśnie kimś takim jest również obecne młode pokolenie Polaków; pokolenie przełomu Polski „podległej” i „niepodległej”.

c. Czy dzisiejsze pokolenie zdaje sobie sprawę z rozmiarów spuścizny zniewolonego ducha, ukształtowanego podczas zaborów, który całkowicie nie zginął? Czy rozumie cenę, jaką zapłaciła nasza Ojczyzna za to, byśmy byli tu, gdzie jesteśmy? Czy zachowa wdzięczność dla tych milionów rodaków, którzy – w imię wolności Ojczyzny – byli więzieni, zsyłani na Sybir i do obozów, albo zginęli? A przecież to tylko część tragicznej ceny, jaką płacili oni na poczet przyszłej niepodległości.

Dziś trzeba dziękować Panu Bogu i tym ludziom, którzy – przez te wieki niewoli – zachowali w sercu pragnienie niepodległości, ratując nas przed utratą tożsamości. Należy dziękować za domy rodzinne, najsilniejszy szaniec, o który rozbijały się zapędy rusyfikacyjne i germanizacyjne. Nie byłoby niepodległości naszej Ojczyzny, gdyby dom polski konsekwentnie nie podtrzymywał miłości do niej. Na te źródła polskiego patriotyzmu wskazywał potem w swoich Wspomnieniach gen. Dowbór Muśnicki: „Kiedy już zdołałem nabrać większej praktyki życiowej, doszedłem do przekonania, że wszelkie zakusy rusyfikatorskie i germanizatorskie rozbijały się o zasady, wpajane w nasze dusze i serca przez polską kobietę: nasze matki i siostry, nauczycielki. [...] Rola mężczyzn w tej walce do pewnego stopnia była drugorzędna. Byliśmy niejako jakby narzędziem w ręku kobiety, która moralną swą siłę czerpała z wiary w sprawiedliwość dziejową i z nauki Kościoła” (Józef Dowbór-Muśnicki, Wspomnienia, W-wa 2003, s. 20).

Dalej wypada dziękować za wielkich mężów stanu, którzy – natchnieni wiarą w Boga i miłością Ojczyzny – przygotowali zmartwychwstanie kraju. Za ówczesnych polityków, którzy potrafili wspólnie i bezinteresownie pracować dla Rzeczypospolitej. Myślimy w szczególności o Romanie Dmowskim, Ignacym Paderewskim, Józefie Piłsudzkim, Wincentym Witosie, Wojciechu Korfantym, którzy – choć pochodzili z różnych zaborów – odłożyli na bok interesy partyjne na korzyść dobra wspólnego.   

Dziękujemy wreszcie ludziom Kościoła tamtych czasów. Przy braku polskiej szkoły, wiodącą rolę w pielęgnowaniu ducha patriotycznego przejął Kościół katolicki, który – oprócz podstawowej pracy duszpasterskiej – działał tak w sferze oświatowej, spółdzielczości jak i w dziedzinie parlamentarnej. Dziękujemy nade wszystko za wielkich świętych i błogosławionych, którzy w okresie niewoli narodowej pomagali naszym rodakom zrzucać z siebie okowy niewoli duchowej. Za  Alberta Chmielowskiego, Honorata Koźmińskiego, Rafała Kalinowskiego, Marcelinę Darowską, Franciszkę Siedliską, Urszulę Ledóchowską, którzy pracowali nad religijnym i moralnym odrodzeniem Polaków. W jakimś sensie wszyscy oni powtarzali w duchu psalm wygnańców tak wysłowiony przez poetę:

„Jeruzalem! Jeruzalem! /biedna ziemio ty!/
Gdy twej męce nie poświęcę każdej mojej łzy,/
Jeśli ciebie nie ogarnę mym synowskim żalem/
To mnie przeklnij i zapomnij/ matko Jeruzalem!”
(Kornel Ujejski)

2. PRZYSZŁOŚĆ 

A dzisiaj? Jak dzisiaj ocalić i umocnić tę wolność, o którą walczyli nasi praojcowie? Z pewnością możemy ją wzmocnić dbając najpierw o wolność osobistą a następnie – zabiegając o wolność społeczną.

a. wolność wewnętrzna  
Co to jest wolność wewnętrzna? „Spontaniczna odpowiedź na pytanie [...] jest następująca: wolnym jest ten, kto może czynić to, co chce, nie napotykając na przeszkody ze strony przymusu zewnętrznego, czyli jest nim w zasadzie ten, kto cieszy się pełną niezależnością. Przeciwieństwem wolności byłaby zatem zależność naszej woli od woli zewnętrznej.


Ta wolność nie polega na możliwości czynienia czegokolwiek; jest ona wolnością ku Dobru, w którym jedynie znajduje się szczęście. Dobro jest więc jej celem. A zatem człowiek staje się wolny o tyle, o ile dochodzi do poznania prawdy, o ile ono – a nie jakiekolwiek inne siły – kieruje jego wolą” (Libertatis conscientia. Instrukcja o chrześcijańskiej wolności i wyzwoleniu, 25).


Błędem jest absolutyzowanie wolności wewnętrznej, czyli traktowanie jej jako najwyższej wartości. Człowiek idący tą drogą uważa, że być wolnym znaczy czynić wszystko, na co się ma ochotę. Ten błąd myślowy występuje często w świecie nauki i sztuki. Twierdzi się tam dość często, że naukowiec, podobnie jak artysta, powinien kierować się wyłącznie swoimi celami – a więc naukowiec postępem wiedzy, a artysta wyrażaniem swoich ideałów – bez względu na jakiekolwiek zasady moralne. Gdyby tak było naprawdę, gdyby nauka miała być wolna od zasad moralnych, to nie byłoby żadnego tytułu, aby oskarżać lekarzy niemieckich, przeprowadzających doświadczenia na więźniach obozów koncentracyjnych. Szkodliwość tak rozumianej wolności jest oczywista. Gdyby istotnie taka była natura wolności, to najbardziej wolnymi byliby chorzy psychicznie i przestępcy, gdyż właśnie te grupy osób kierują się zasadą: robię to, na co mam ochotę. Zazwyczaj jednak u ludzi podnoszących wolność wewnętrzną do rangi absolutu obserwujemy znamienną prawidłowość. Pragną one mianowicie wolności od norm moralnych, prawnych czy społecznych, ale nie chcą być wolnymi od lenistwa, egoizmu, od poddawania się popędom, nałogom, czy uzależnieniom. W praktyce wybierają więc to, co łatwiejsze, a nie to, co wartościowsze. Za mitem łatwej wolności kryje się zwykłe tchórzostwo wobec prawdy o człowieku, a także lenistwo w obliczu wymagań płynących z korzystania z wolności w sposób odpowiedzialny.


O tej wewnętrznej wolności osoby ludzkiej mówił dobitnie św. Jan Paweł II pod bramą Brandenburską:
Nie ma wolności bez prawdy. Człowiek wolny jest przede wszystkim zobowiązany do prawdy. Inaczej jego wolność nie będzie trwalsza niż piękny sen, który kończy się wraz z przebudzeniem. Jego wolne siły twórcze rozwiną się w pełni tylko wtedy, kiedy będzie je opierał na prawdzie, która jest dana każdemu człowiekowi jako niewzruszony fundament. Tylko wtedy będzie mógł się w pełni zrealizować, a nawet przerosnąć samego siebie.


Nie ma wolności bez solidarności. „Wolność nie jest w pierwszym rzędzie prawem jednostki, lecz odpowiedzialnością wobec bliźnich” (J. Ackermann, Dietrich Bonhoeffer. Wolność ma otwarte oczy, Poznań 2007, 14). Wolność może być zrealizowana tylko tam, gdzie ludzie wspólnie są o niej przekonani i nią przeniknięci, świadomi niepowtarzalności i godności człowieka oraz jego odpowiedzialności przed Bogiem i ludźmi. Tam — i tylko tam — gdzie wspólnie opowiadają się za wolnością i walczą o nią solidarnie, może ona zapanować i przetrwać. Wolności jednostki nie da się oddzielić od wolności innych ludzi. Wolność jest w niebezpieczeństwie tam, gdzie ludzie ograniczają swoje spojrzenie jedynie do kręgu własnego życia i nie są gotowi angażować się bezinteresownie na rzecz innych. Natomiast wolność przeżywana solidarnie wyraża się w działaniu na rzecz sprawiedliwości w dziedzinie społecznej i politycznej oraz kieruje wzrok ku wolności innych.

Nie ma wolności bez ofiar. Wolność jest niezwykle cenną wartością, za którą trzeba płacić wysoką cenę. Wymaga wielkoduszności i gotowości do ofiar. W życiu codziennym wielu ludzi jest gotowych do ofiar i uważa za oczywiste, że czasem trzeba wyrzec się czegoś na rzecz rodziny czy przyjaciół,  natomiast ofiarę na rzecz wolności ponoszą tylko ci, którzy zgadzają się ponieść straty, które będą oszczędzone innym, narażając nieraz na szwank własne zdrowie lub życie (por. Jan Paweł II, Człowiek jest powołany do wolności. Ceremonia pożegnalna przed Bramą Brandenburską, Berlin – 23.06.1996).

Formowanie ludzi wolnych nie jest dzisiaj łatwą sprawą. O ile dawniej samodzielności myślenia uczyła szkoła – przekazując uczniom nie tylko wiedzę, ale również narzędzia i metody jej samodzielnego zdobywania i weryfikacji – o tyle obecnie pole to zawłaszczyły media, które mówią, piszą i pokazują, nie tylko jak, ale i co człowiek ma myśleć. Jak ma oceniać. Czego chcieć. Co ma potępiać a czego nie robić. Z tego powodu następuje tak potworna penetracja ludzkiej psychiki i ludzkiego ducha do tego stopnia, że człowiek często zostaje całkowicie ubezwłasnowolniony. Nawet gdy nie chce, to i tak włącza telewizor, by zagłuszyć własne myśli (por. P. Jaroszyński, Jaka suwerenność?).

b. wolność zewnętrzna  

Wolność wewnętrzna jest warunkiem wolności w porządku społecznym. Wolność zewnętrzna to sprawa o wiele poważniejsza niż zwykła zmiana rządu czy poprawa warunków ekonomicznych. Jeśli nadrzędnym celem nie będzie odzyskanie suwerenności Polaka, to wszystkie inne reformy sprowadzą się tylko do zmiany haseł lub sztandarów. Najpierw trzeba: „odwołać się do możliwości duchowych i moralnych osoby i do potrzeby stałego nawrócenia wewnętrznego, jeśli się pragnie doprowadzić do zmian ekonomicznych i społecznych, które byłyby rzeczywiście na służbie człowieka” (Kompendium Katolickiej Nauki Społecznej, 137).

Wolność zewnętrzna nie jest zawarta w naturze naszego bytowania, ale w naturze życia zbiorowego; jest dziełem kultury i prawa. Polega ona na tym, że organizacja życia społecznego niczego nie nakazuje ani niczego nie zakazuje. Ludzie mogą wybierać, co chcą czynić, lub nie czynić, bez narażania się na represje. Chociaż tego rodzaju wolność może być zredukowana do zera, to jednak nie może ona być także nieograniczona. Bezwzględna wolność polityczna np. nie jest możliwa, gdyż każde życie w społeczeństwie wyznacza granice wolności. Wolność polityczna musi być ograniczona przez wolność innych. Żądanie bezwzględnej wolności politycznej jest równoznaczne z mniemaniem, że anarchia jest możliwym i godnym pożądania ustrojem, co jest oczywistym nonsensem (por. J. Bocheński, Sto zabobonów, Kraków 1992, 139).


Jednym z typowych błędów w tej dziedzinie jest absolutyzowanie roli wolności zewnętrznej. Wielu jest przekonanych, iż wystarczy zagwarantować sobie wolność zewnętrzną, aby automatycznie żyć w wolności wewnętrznej. Tymczasem przezwyciężenie zewnętrznych ograniczeń – politycznych, ekonomicznych, społecznych, itd. – owszem ułatwia wyrażanie wolności wewnętrznej, ale nigdy jej nie gwarantuje. Paradoksalnie, w systemach totalitarnych – mimo braku wolności zewnętrznej – niektórzy ludzie potrafili uchronić swoją wolność wewnętrzną, natomiast w liberalnych demokracjach wielu popadło w uzależnienia i zniewolenia (co nie zmierza oczywiście do pochwały totalitaryzmu).


„Wolność polityczna jest zagrożona, jeśli instytucje przestają służyć celom cnoty i jeśli zawodzi samodyscyplina społeczeństwa. Kryzys społeczeństwa jest po prostu kryzysem jednostki wypisanym wielkimi literami. Podobnie jak wolność jednostki nie przetrwa bez jej osobistego przywiązania do prawdy, tak też i wolne społeczeństwo nie może rozkwitać bez cnotliwych obywateli. Ogólna zgoda nie może się żywić nieuporządkowaną namiętnością, lecz wewnętrznym poczuciem odpowiedzialności wobec wyższego prawa, interpretowanego przez ludzi mądrych i uczciwych. Ponieważ zaś tak wielu z nas żyje według czysto pragmatycznych standardów przyjemności, bogactwa i władzy, dlatego ciągle zagraża nam utrata moralnych i duchowych podstaw, na których opiera się nasza wolność (por. kard. Avery Dulles SJ, Jan Paweł II i prawda o wolności).


A więc – w dziedzinie polityki – „uczciwość w kontaktach między rządzącymi a rządzonymi, jawność w administracji publicznej, bezstronność w rozstrzyganiu spraw publicznych, poszanowanie praw przeciwników politycznych, ochrona praw ludzi oskarżonych w procesach i sądach doraźnych, sprawiedliwe i uczciwe wykorzystanie pieniędzy publicznych, odrzucenie niegodziwych metod zdobywania, utrzymywania i poszerzania władzy za wszelką cenę — to zasady, które znajdują swe najgłębsze źródło [...] w transcendentnej wartości osoby i w obiektywnych nakazach moralnych, dotyczących funkcjonowania państw. Gdy zasady te nie są przestrzegane, zanika sam fundament politycznego współistnienia, a całe życie społeczne wystawiane jest stopniowo na ryzyko, zagrożenie i rozkład” (Veritatis splendor, 101).


„Ziemio ojczysta, ziemio jasna,
Nie będę powalonym drzewem.
Codziennie mocniej w ciebie wrastam
Radością, smutkiem, dumą, gniewem.

Nie będę jak zerwana nić.
Odrzucam pusto brzmiące słowa.
Można nie kochać cię i żyć,
Ale nie można owocować”
(W. Szymborska, Gawęda o miłości ziemi ojczystej)


ZAKOŃCZENIE


Na koniec, dziękujmy Bogu i ludziom za odzyskanie wolności i zjednoczenie ziem trzech zaborów.

Prośmy o miłosierdzie Boże dla żołnierzy, którzy w każdym pokoleniu stawali do powstań. O życie wieczne dla mężów stanu, dzięki którym zwycięskie państwa uznały w końcu nasze prawo do wolności. Za duchowieństwo i tych obywateli, którzy – nie zważając na własne sprawy – przez całe dwudziestolecie międzywojenne ofiarnie budowali nasz wspólny Dom.

Prosimy jednocześnie Matkę Najświętszą o pomyślność dla naszej Ojczyzny. O wzrost energii duchowych i materialnych jej obywateli. O to, abyśmy nie tylko w nadzwyczajnych, ale i w całkiem zwyczajnych warunkach potrafili wspinać się na wyżyny ducha. Abyśmy nie zapomnieli o tym, że nasza przeszłość, teraźniejszość i przyszłość pozostaje w ręku Boga.