Archidiecezja Poznanska
Kalendarz Wydarzen
Styczeń 23, 2018 (10:00)
Spotkanie Plenarne Kongregacji Nauki Wiary

Arcybiskup Stanisław Gądecki, Metropolita Poznański. Przewodniczący Kon...


Styczeń 25, 2018 (19:00)
10. Debata Walentynkowa

Poznańscy studenci będą dyskutować wraz z ekspertami na temat kryzysów ...


Styczeń 27, 2018 (11:30)
Msza św. w intencji chrześcijan prześladowanych za wiarę w Korei Północnej

W sobotę 27 stycznia, o godz. 11:30, w Sanktuarium św. Józefa przy klas...


Luty 2, 2018 (00:00 - 23:59)
Święto Ofiarowania Pańskiego

Dzień Życia Konsekrowanego. Msza św. pod przewodnictwem Arcybiskupa Sta...


Luty 11, 2018 (00:00 - 23:59)
Światowy Dzień Chorego

Odwiedziny szpitali przez Księży Biskupów. Msza św. pod przewodnictwem ...


Luty 13, 2018 (19:30)
Nieszpory ku czci Patronów Europy

Biskup Zdzisław Fortuniak będzie przewodniczył Nieszporom ekumenicznym ...


Luty 14, 2018 (00:00 - 23:59)
Środa Popielcowa

Rozpoczęcie Wielkiego Postu. Msza św. pod przewodnictwem Arcybiskupa St...


Luty 15, 2018 (18:00)
Droga Krzyżowa ulicami Poznania

Arcybiskup Stanisław Gądecki, Metropolita Poznański, będzie przewodnicz...


Luty 22, 2018 (18:00)
Święto Katedry św. Piotra

Arcybiskup Marek Jędraszewski, Metropolita Krakowski, będzie przewodnic...


 

ewangelia dnia
Jak może szatan
wyrzucać szatana?
mapa archidiecezji
Mapa archidiecezji
kalendarz
Grudzień 2017 Styczeń 2018 Luty 2018
  Ni Po Wt Śr Cz Pi So
Tydzień 1 1 2 3 4 5 6
Tydzień 2 7 8 9 10 11 12 13
Tydzień 3 14 15 16 17 18 19 20
Tydzień 4 21 22 23 24 25 26 27
Tydzień 5 28 29 30 31
dzisiaj
23 Stycznia 2018
Wtorek
Imieniny obchodzą:
Emerencja, Ildefons,
Jan, Klemens, Maria,
Rajmund, Rajmunda,
Wrócisława
Do końca roku zostało 343 dni.
logowanie

Homilia Arcybiskupa Poznańskiego, 70-lecie śmierci bł. Natalii Tułasiewicz, 31.03.2015

Abp Stanisław Gądecki. Blask świadectwa. 70-lecie śmierci bł. Natalii Tułasiewicz (Poznań, kościół pw. św. Michała Archanioła – 31.03.2015).


Spotykamy się dzisiaj w gronie dyrekcji, nauczycieli, katechetów, pracowników szkoły, rodziców i uczniów oraz tutejszych parafian na Eucharystii dziękczynnej za świadectwo wiary bł. Natalii Tułasiewicz, w 70. rocznicę jej męczeńskiej śmierci.

 

1. POCZĄTKI 

Natalia urodziła się w Rzeszowie (9.04.1906), pod zaborem austriackim, jako drugie z sześciorga dzieci Adama Tułasiewicza oraz Natalii Amalii z domu Bromnik. Została wychowana w pobożnej, patriotycznej rodzinie. Uczyła się w Kętach, potem u sióstr Klarysek w Krakowie. W młodość wkroczyła w atmosferze entuzjazmu z odzyskanej niepodległości Polski, który to entuzjazm cechował potem jej studia i pracę zawodową.

W 1921 roku – wraz z rodziną – przeniosła się do Poznania, gdzie przybysze z Galicji aktywnie współtworzyli wówczas nową elitę urzędniczą i inteligencką. Tutaj podjęła studia na Wszechnicy Piastowskiej i w Konserwatorium Muzycznym (1921-26). Rozpoczęła swoją działalność w Kole  Polonistów i Sodalicji Mariańskiej. Przyszła miłość i narzeczeństwo (1927-1934).

Podjęła pracę w Prywatnej Powszechnej Szkole Koedukacyjnej pw. św. Kazimierza w Poznaniu (1933-1937), gdzie wprowadzała innowacje, przygotowywała spektakle szkolne, referaty na konferencje pedagogiczne.

W 1936 roku zdała bardzo dobrze egzamin państwowy na nauczyciela szkół średnich i przeszła do pracy w poznańskim gimnazjum Sióstr Urszulanek Unii Rzymskiej (1936-1939).

Przez całe życie kierował nią „podwójny głód” – piękna i świętości. Tak rozumiała swoją misję świeckiego apostoła, który niesie innym Ewangelię i kulturę. Jej życie „było tak nasycone Ewangelią na codzień, że na dnie jej jaźni zawsze odczuwało się pokój i ciszę, mimo że lata poprzedzające jej zgon były za zewnątrz, zdawałoby się, jakby pogonią za pełnią życia, świadomym chłonięciem i przetrawieniem zdarzeń. Ciekawe kontakty z ludźmi, problematyka tych lat, wartościowe książki i przede wszystkim życie rodzinne i trud codziennej zawodowej pracy – to skala życiowego napięcia Naty” (Bł. Natalia Tułasiewicz, Przeciw barbarzyństwu. Listy, Dzienniki, Wspomnienia, Poznań 2013, 266-267). Pragnęła głosić zachwyt nad dziełem stworzenia, być jednym z instrumentów w wielkiej, Bożej orkiestrze. Wtedy jeszcze nie wiedziała, że konsekwencją takiego wyboru i ostatecznym sprawdzianem wyznawanych ideałów będzie jej męczeńska śmierć.

2. WOJNA

Nadeszła wojna. Została wysiedlona z mieszkania przy ul. Śniadeckich na kwarantannę do obozu przy ulicy Głównej (10.11.1939). Stamtąd przeniosła się do Kielc, a – od 1.02.1940 roku – znalazła się w Krakowie (od lutego 1940 do lipca 1943).  Podjęła pracę w bibliotece oraz tajne nauczanie przy szkole Sióstr Urszulanek. Tam też – 27.07.1940 roku – zmarł jej ojciec. Organizowała konspiracyjne spotkania literackie oraz sodalicyjne, uczestniczyła w życiu kulturalnym, a przy tym uważnie śledziła rozwój wojennych wydarzeń. Wojna stała się dla niej czasem trudnych, cennych rekolekcji, które uczą „zwycięskiej walki z sobą. Walki z miłością własną, o Boże oblicze własnej duszy”. Dzięki zwycięstwu w tej walce duchowej umiała dostrzec światło pośród ciemności. W swoim pamiętniku napisała: „Wojna jest zawsze rozpętaniem złych, okrutnych instynktów, ale wojna też wyzwala z duszy cnoty, o których w czasie pokoju wielu ludziom się nie śniło”.

Szukając najważniejszych zasad, na których wspierało się jej „dorastanie do świętości”, znajdzie się tam  nakaz służby i miłość nieprzyjaciół. Nakaz służby był integralną częścią jej osobowości. Miłości nieprzyjaciół uczyła się z kolei w najtrudniejszej ze szkół – w konfrontacji z wrogiem okupującym jej Ojczyznę. „Najdroższy mój przyjaciel mówi mi: «Nie oburzaj się, nie złorzecz, potrzebna mi jest twoja, właśnie twoja miłość. [...] Módl się przede wszystkim za nieprzyjaciół, albowiem taka modlitwa jest miłością najwyższej próby”. Pragnienie miłości nieprzyjaciół przenikało jej lekturę psalmów. W „Notatkach do studium nad psalmami” na pierwszy plan wysuwa się jej sprzeciw wobec myślenia w kategoriach „oko za oko, ząb za ząb.” Głośne i bezczelne zło trzeba zwyciężać miłością: „Dopiero miłość wroga legitymuje moje wnętrze”.

„Z chwilą wybuchu wojny jeszcze nie widziałam przed sobą całkiem wyraziście własnej drogi życiowej. Cel ostateczny tej drogi był mi jasny, wiedziałam, że Bóg jest wszystkim dla mojej duszy, że w Nim zawiera się sens mojego istnienia. Ale jak chce, abym Mu służyła, to było dla mnie do pewnego stopnia ukryte. [...] Wiedziałam, że dla Boga żyję w otoczeniu najbliższej rodziny, dla Boga wychowuję i kształcę. Ale więcej pytań pozostawało w cieniu milczenia” (Natalia Tułasiewicz, Być poetką życia, 318).

Nadszedł czas najważniejszej życiowej decyzji. W pierwszej fazie oporu Komenda Główna Walki Zbrojnej (od końca 1940 do marca 1942) objęła siecią łączności konspiracyjnej obozy jenieckie i ośrodki robotnicze realizując zadania informacyjne, wywiadowcze i dywersyjne. Z czasem uświadomiono sobie, że zostało zaniedbane wychowanie moralne i patriotyczne. Aby zapobiec degeneracji moralnej została powołana do życia przez Rząd Londyński „Organizacja Zachód”, która miała na celu niesienie pomocy Polakom wywożonym na przymusowe roboty do Niemiec. Pomoc ta miała polegać na wysyłaniu wolontariuszy do większych skupisk polskich, którzy mieliby podnosić morale, rozwijać religijność, a po zakończeniu wojny przyprowadzić tych ludzi do kraju.

Nie wiadomo od kiedy Natalia zaangażowała się w konspirację (poza tajnym nauczaniem). Dość powiedzieć, że na początku kwietnia 1943 wybroniła się z niemieckiego nakazu wyjazdu na roboty (została wówczas zatrudniona jako buchalterka w Muzeum Czartoryskich w Krakowie). Jednakże po trzech miesiącach zgłosiła się dobrowolnie na wyjazd. Gdyby tego nie uczyniła, musiałby zrobić to ktoś inny z firmy, w której pracowała (Bł. Natalia Tułasiewicz, Przeciw barbarzyństwu,... 210). Już od połowy lipca rozpoczęło się szkolenie i oczekiwanie na skierowanie do pracy.

W czasie ostatniego roku jej pobytu w Krakowie, a potem w czasie pracy w Niemczech posiadała coś, co można nazwać przewidywaniem zdarzeń, które miały nastąpić. Powiedziała np.: „ja widzę, kto ze spotkanych ludzi jest w stanie łaski uświęcającej. Czasem są nią prześwietlone bardzo szpetne twarze” (Bł. Natalia Tułasiewicz, Przeciw barbarzyństwu, 263). Tę wizyjność przyszłości zdaje się wyrażać także jeden z jej wierszy, zatytułowany Pielgrzym:

„W pobliżu zamku Chrystus, Król Wolności,
Stał na cokole w spiżowej zadumie,
A Boże serce grzało Mu złotem.
Klękali przed nim ludzie sercem prości.
Każdy modlitwą dziękuje jak umie. [...]

Kiedy się przebudzono jednego poranka,
Gromem padła wieść o klęsce nowej:
Oto w nocy ciemnościach brutalnie wydarto
Boskie serce z piersi Chrystusowej.

Znalazł wdzięczną gościnę w każdym polskim sercu.
Ten, który nie miał domu, gdzie by głowę skłonił
Pochyla się w swej drodze nad każdą niemocą...
Łzy i rozpacz spętanych do serca przytula
cicho broni wątpiących przed duchową nocą.

Baczcie! Szarość kamieni zielenią obrasta.
Hosanna! Chrystus wraca do swojego miasta!
(Święto Chrystusa Króla – 29/30.10.1939)

Będąc nauczycielką z powołania, kochała młodzież. Pragnęła właśnie w Niemczech, jako robotnica wśród robotnic mówić jej o Ewangelii i pięknym, czystym życiu w środowisku narażonym na wszelką moralną łatwiznę. Chodziło jej o to, by jako misjonarz służyć Bogu i ludziom, chodziło o „tryumf chwały Bożej, jeśli potrafię go przybliżyć drugim życiem, proszę o nie z całą mocą, jeśli natomiast moja osobista ofiara może Go pełniej uwielbić, niech będzie spełniona do ostatniego tchu – jestem gotowa” (Bł. Natalia Tułasiewicz, Przeciw barbarzyństwu, 139-140). Chciała wszystkich przybliżyć do Chrystusa Słońca, którym sama żyje i oddycha. I tak, dnia 20 sierpnia 1943 roku, z Warszawy ruszyła – przez Poznań i Berlin – do Hanoweru.  

3. HANOWER

Natalia wyruszyła do Niemiec w podwójnej roli; emisariusza rządu londyńskiego i świeckiego apostoła. Tam przez osiem miesięcy pracowała w fabryce Günther-Wagner „Pelikan”, dzieląc los kobiet wywiezionych na przymusowe roboty. Ten etap życia znany jest przede wszystkim z jej listów. Nie chcąc martwić rodziny, z humorem pisze o swojej ciężkiej, fizycznej pracy, świadomie pomniejszając rozmiary zagrożenia. Apostolstwo prowadzone w tamtych warunkach wymagało od niej prawdziwego heroizmu. Na obczyźnie animuje życie religijne, urządza rekolekcje, wygłasza prelekcje i katechezy, organizuje wspólne modlitwy, objaśnia prawdy wiary, prowadzi wykłady z literatury i historii, recytuje swoje wiersze. Uderzająca jest troska Natalii o życie duchowe swoich koleżanek.

„Rodacy nasi tutaj dają innym nacjom niekiedy wiele złego przykładu. Kilkanaście osób, w tym parę kobiet, zmarło przed moim tu przyjazdem od zatrutej bryndy [denaturatu], niektórzy hazardowo grają w karty. Wiele kobiet żyje nieuczciwie. Nasz obóz [słynie z tego] na Hanower [i] ma dlatego obrzydliwy przydomek [...] Tym więcej więc pragnę z tymi wszystkimi, które inaczej żyją, pokazać, że dobro zawsze istnieje, nawet pośród morza zła. Lilie przecież rosną i na bagnie” (Bł. Natalia Tułasiewicz, Przeciw barbarzyństwu, 187).

Nabożeństwo – pisze – było w intencji Polski z tej fabryki [czekolady]. Umarła po dziecku, dziecko też nie żyje, ojciec w więzieniu za niedozwolony handel. [...] I choć ta fabryka czekolady mieści się na wprost kaplicy, [...] a pracuje tam 50 koleżanek zmarłej, jedna tylko z nich była na Mszy św. Takie potrafią być rodaczki na obczyźnie. Ileż wysiłku przy łasce Bożej potrzeba, by to zmienić” (Bł. Natalia Tułasiewicz, Przeciw barbarzyństwu, 214-215). 

„Modlimy się wspólnie o pokój dla wszystkich ludzi dobrej woli, staram się swoim koleżankom wszczepić zrozumienie tej najszlachetniejszej unii, jaką jest na świecie Kościół katolicki. W ten sposób niesiemy Boga innym nacjom, z którymi się stykamy. Może też dlatego, że duchowi mojemu obcy jest wszelki ciasny szowinistyczny nacjonalizm, władza daje mi wolną rękę w mojej apostolskiej pracy. A jest to praca nie dająca doraźnych efektów. Pracuję dla przyszłości. Jeśli ten i ów w Europie, po powrocie do swego kraju, wspomni dobrze nasze imię, to okaże przyszłość, że w pracy nad człowiekiem potrafimy dojrzeć dalsze horyzonty niż własne podwórko” (Bł. Natalia Tułasiewicz, Przeciw barbarzyństwu, 186).

Przy wszystkich trudnościach nie traciła chrześcijańskiej nadziei: „gdy te ropienia wyleją się i wykrwawią się, wstanie lepsze jutro, nowa epoka, coś, co przewidywał Cieszkowski pisząc Ojcze nasz. Przewiduje on czasy, w których Słowiańszczyzna w Europie dojdzie do większego niż dotychczas głosu, a nazywa tę przyszłość epoką Ducha Świętego” (Bł. Natalia Tułasiewicz, Przeciw barbarzyństwu, 224).

„Po jednym z najstraszniejszych nalotów 26 lipca 1943 r. zaczęły następować dalsze – wspomina jej koleżanka Janina Domagalska. [W czasie jednego z nich] ludzie oszaleli wprost z trwogi i przerażenia, zaczęli skupiać się koło Naty, zdawało się im, że gdy się jej choć dotkną, uratuje ich. Jej głośna, ufna, potężna modlitwa wpływała kojąco na zastraszoną i drżącą gromadę i jej właśnie, jak podawano sobie z ust do ust, zawdzięczaliśmy ocalenie naszego lagru. Jedynie pani Nata mogła znaleźć łaskę u Boga, by wyprosić ten cud. Schodzili się ludzie i z podziwem oglądali nasze baraki, nie brakowało między nimi i Niemców cicho sobie szepczących. Nikomu nic się nie stało, najmniejszego szwanku nikt nie poniósł, przetrwali wszyscy i dziś wszystkie przy zdrowiu powoli wracają do swoich rodzin tak, jak im Nata w Jasełkach obiecuje” (Bł. Natalia Tułasiewicz, Przeciw barbarzyństwu, 245).

4. DO RAVENSBRÜCK

Ostatecznym probierzem jej wiary okazała się dekonspiracja i aresztowanie (29.04.1944) oraz więzienie w Hanowerze i Kolonii, do którego trafiła wskutek nieostrożności kuriera. Była tam torturowana. „Trzy i pół miesiąca nie widziałam słońca, powietrza ledwie mogłam łyknąć [...], jednak mię nie zmogło. Miałam ciężki świerzb. Już zaleczony, ale skóra ciągle mię swędzi, bo muszę spać w codziennym ubraniu” (Bł. Natalia Tułasiewicz, Przeciw barbarzyństwu, 236). Mimo to każdy dzień zaczynała Mszą św., którą umiała na pamięć. Modliła się z innymi, lecz modliła się pobożniej. Przygotowywała młodsze więźniarki na trudne chwile. 

Dnia 28 września 1944 roku została wywieziona z Kolonii do więzienia w Hanowerze i Berlinie, a stamtąd do obozu w Ravensbrück, wiedząc, że jest skazana na śmierć. Przez wspomniany obóz przeszło ok. 111 tys. kobiet różnych narodowości. Pracowały tam na zmianę – w dzień i w nocy – po dwanaście godzin, wykonując najcięższe prace (począwszy od ścinania drzew, noszenia cegieł, budowy, wyładowywania statków, szycia mundurów, robienia drewniaków). Była już wtedy dość słaba. Jej wątłe zdrowie zostało nadszarpnięte ciężką pracą i powracającą gruźlicą. Mimo tego cieszyła się dużym autorytetem, posiadając dar skupiania wokół siebie innych. Sama odważna – innym dodawała odwagi. Niewątpliwie ufała w szczęśliwe zakończenie wojny: „gdy wrócę, to chyba oszaleję z radości” (Bł. Natalia Tułasiewicz, Przeciw barbarzyństwu, 238), lecz była także przygotowana na gorszą ewentualność.

Wiosną 1945 roku była już bardzo chora. „W Niedzielę Palmową miała Nata jeszcze tyle sił, że leżąc [poprowadziła] nabożeństwo, by uczcić rozpoczęcie Męki Pańskiej” (Bł. Natalia Tułasiewicz, Przeciw barbarzyństwu, 252). Jedna z więźniarek wspomina: „Prosiłam, aby się ukrywała, nie wychodziła na ‘przeglądy’. Nie chciała się na to zgodzić, twierdziła, że jeśli Pan Bóg przeznaczył jej śmierć w obozie, nie będzie się broniła, ani sprzeciwiała”. Ona ufała Bogu do końca: „Idę przecież do Pana, którego ukochałam całą duszą, ku któremu wyrywa się dusza moja”. W tym czasie Niemcy przeprowadzali w blokach selekcje. Trzeba było wyjść z bloku, stawić się piątkami i przedefilować przed nimi. Ze wspomnień pani Marii Grabcowej wynika, że pewnego razu jej koleżanki wzięły ją pod ręce, aby ją jakoś przeprowadzić, „ale niemiecki oprawca odepchnął nas, a w sukienkę Naty zaczepił żelazny pręt, wyciągnął ją z naszego szeregu. Chore, wyselekcjonowane więźniarki umieszczono za drutami: widziałyśmy tam panią Natę. Wieczorem całą tę grupę wywieziono w nieznanym kierunku” (Bł. Natalia Tułasiewicz, Przeciw barbarzyństwu, 253). Była to ostatnia łapanka. Zmarła w komorze gazowej w Wielki Piątek 31.03.1945 roku, dzień przed wyzwoleniem obozu.

A dzisiaj, dzisiaj kontynuuje ona swoją misję wychowawczą. Praktykowane przez nią apostolstwo świeckich, pozytywna asceza, miłość nieprzyjaciół zdecydowały o obwołaniu jej jedną z patronek nauczycieli i wychowawców. Niech więc bł. Natalia pozostanie stałym punktem odniesienia tak dla waszego myślenia jak i dla waszego działania.

ZAKOŃCZENIE

Na koniec chciałbym przywołać wymowny fragment jej poezji:

„O przyjdź, miłości, przyjdź!
Serce Ci moje otworzę,
za to, że uczysz kochać nawet cierpienie,
za to, że twórcze wskazujesz drogi ludzkości,
za to, że nawet, że nie obejmiesz całej tęsknoty mej duszy,
że mi nie możesz dać pełni szczęścia, Miłości”
(N. Tułasiewiczówna, Poznań 1927; poprawiony 1930 i 1940)