Archidiecezja Poznanska
Kalendarz Wydarzen
Marzec 1, 2017 (00:00 - 23:59)
Środa Popielcowa

Msza św. pod przewodnictwem Arcybiskupa Stanisława Gądeckiego, Metropol...


Marzec 2, 2017 (18:30)
Poznańska Droga Krzyżowa

W czwartek, 2 marca br. godz. 18.30 zostanie odprawiona w naszym mieści...


Marzec 3, 2017 (18:00)
Msza i Droga Krzyżowa w intencji ofiar pedofilii

Msza św. pod przewodnictwem Arcybiskupa Stanisława Gądeckiego, Metropol...


Marzec 26, 2017 (13:00)
25-lecie Sakry Biskupiej abp. Stanisława Gądeckiego

Msza św. pod przewodnictwem Arcybiskupa Stanisława Gądeckiego z homilią...


 
slowa1.jpg

ewangelia dnia
Wielu pierwszych
będzie ostatnimi, a
ostatnich pierwszymi
mapa archidiecezji
Mapa archidiecezji
kalendarz
Listopad 2016 Grudzień 2016 Styczeń 2017
  Ni Po Wt Śr Cz Pi So
Tydzień 48 1 2 3
Tydzień 49 4 5 6 7 8 9 10
Tydzień 50 11 12 13 14 15 16 17
Tydzień 51 18 19 20 21 22 23 24
Tydzień 52 25 26 27 28 29 30 31
dzisiaj
28 Lutego 2017
Wtorek
Imieniny obchodzą:
Chwalibóg, Józef,
Makary, Nadbor,
Roman
Do końca roku zostało 307 dni.
logowanie

Święci i błogosławieni

Patroni Archidiecezji Poznańskiej:

 

  • Święty Stanisław jest głównym patronem Archidiecezji Poznańskiej oraz patronem Polski.
  • Błogosławiony Bogumił i św. Urszula Ledóchowska są patronami Archidiecezji Poznańskiej.

 


Bogumił urodził się około roku 1135 w pobliżu wsi Koźmin. Po uzyskaniu gruntownego wykształcenia wstąpił do zakonu cystersów. W roku 1186 został powołany na urząd biskupa w Poznaniu, a w roku 1187 został mianowany arcybiskupem gnieźnieńskim. Kronikarz bł. Wincenty Kadłubek tak go scharakteryzował: „Mąż pełny cnót i wiedzy, wyróżniający się dobrymi obyczajami, pełen szlachetności umysłu”. Po 12 latach rządów złożył rezygnację z urzędu i przeniósł się do Dobrowa, gdzie założył pustelnię, w której zmarł około roku 1204. Papież Pius XI zatwierdził jego kult 27 maja 1925 roku, ogłaszając go błogosławionym


Julia Ledóchowska urodziła się 17 kwietnia 1865 roku w Loosdorf (Austria). W roku 1883 rodzina przeniosła się do Lipnicy Murowanej, niedaleko Krakowa. W 1886 roku Julia wstąpiła do klasztoru urszulanek w Krakowie. Tu, już jako Matka Urszula, zajęła się przede wszystkim pracą pedagogiczną. W roku 1907, z błogosławieństwem papieża Piusa X, wraz z dwiema siostrami wyjechała do Petersburga, aby objąć kierownictwo internatu dla dziewcząt przy polskim Gimnazjum św. Katarzyny. Wybuch wojny w 1914 roku spowodował wydalenie Matki Urszuli z Rosji. Zatrzymała się w Skandynawii: w Sztokholmie, następnie w Danii. Wspólnie z wyjeżdżającymi kolejno z Petersburga siostrami zorganizowała szkołę dla skandynawskich dziewcząt, potem m.in. ochronkę dla sierot po polskich emigrantach. W 1920 roku petersburska wspólnota urszulanek wróciła do wolnej Polski i osiedliła się w Pniewach koło Poznania. Wkrótce potem otrzymała od Stolicy Świętej pozwolenie na przekształcenie się w Zgromadzenie Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego. Zgromadzenie szybko się rozwijało. Matka Urszula formowała siostry do umiłowania Boga ponad wszystko, pragnąc, aby żyły w prostocie, były pokorne, a równocześnie pełne poświęcenia i twórcze w służbie innym, zwłaszcza dzieciom i młodzieży. Uśmiech, pogodę ducha i dobroć uważała za szczególnie wiarygodne świadectwo więzi z Chrystusem. Spalała się miłością do Jezusa Chrystusa i ta miłość pozwalała jej kochać każdego człowieka, Błogosławiony Bogumił Święta Urszula Ledóchowska bez względu na wyznanie, przekonania, pozycję. Gdy umarła w Rzymie 29 maja 1939 roku, ludzie mówili, że zmarła święta. 20 czerwca 1983 roku w Poznaniu Ojciec Święty Jan Paweł II beatyfikował Matkę Urszulę. Była to pierwsza beatyfikacja dokonana na ziemiach polskich. W 1989 roku zachowane od zniszczenia ciało bł. Urszuli zostało przewiezione z Rzymu do Pniew i złożone w kaplicy domu macierzystego. 18 maja 2003 roku Jan Paweł II dokonał na placu św. Piotra w Rzymie kanonizacji Matki Urszuli. 

 


 

Błogosławieni z Archidiecezji Poznańskiej

 

 

Błogosławiony Edmund Bojanowski


Urodził się 14 listopada 1814 roku w Grabonogu k. Gostynia. Ze względu na słabe zdrowie początkowo uczył się prywatnie pod kierunkiem nauczycieli domowych. Mając osiemnaście lat wyjechał do Wrocławia, gdzie po uzupełnieniu wykształcenia w zakresie szkoły średniej rozpoczął studia na Wydziale Filozofii. W 1836 roku przeniósł się na uniwersytet w Berlinie, ale słabe zdrowie nie pozwoliło mu na ukończenie studiów. W roku 1838 wrócił do Grabonoga. Tu zmagał się z odczytaniem woli Bożej względem siebie. Włączył się wówczas w prace w Kasynie Gostyńskim, zakładając m.in. czytelnie ludowe, by podnieść poziom kultury i moralności wśród ludu. W roku 1849, podczas epidemii cholery panującej w Wielkopolsce, swoje siły i czas poświęcił pielęgnowaniu chorych. W swoim mieszkaniu w Grabonogu przygotowywał leki dla najuboższych, które sam im zanosił. W Gostyniu założył Instytut, będący zarazem sierocińcem i szpitalikiem dla ubogich. W 1850 roku powstała przy jego udziale w Podrzeczu k. Gostynia pierwsza wiejska ochronka dla dzieci, dla których ułożył program wychowania. Opiekę nad dziećmi i ich kształtowanie powierzył dziewczętom, które sam przygotował do pracy wśród najmłodszych. Idea ta stała się zalążkiem Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny. Służebniczki po dzień dzisiejszy kontynuują charyzmat przekazany przez swego Założyciela. Pod koniec życia zapragnął zrealizować swoje dawne pragnienie kapłaństwa i w 1869 roku wstąpił do seminarium duchownego w Gnieźnie. Pogarszający się stan zdrowia uniemożliwił mu jednak osiągnięcie upragnionego celu. Od 9 maja 1870 roku zamieszkał na plebani u swego przyjaciela ks. Stanisława Gieburowskiego w Górce Duchownej k. Leszna. Pociechą dla niego była bliskość obrazu Matki Bożej Pocieszenia, czczonego w miejscowym kościele. Zmarł 7 sierpnia 1871 roku. Pogrzeb odbył się 11 sierpnia 1871 roku w Jaszkowie. 13 czerwca 1999 roku, podczas VII pielgrzymki do Polski, Ojciec Święty Jan Paweł II wyniósł go do chwały błogosławionych. 

 


Błogosławiona Sancja Szymkowiak


Sancja Szymkowiak urodziła się 10 lipca 1910 roku w Modzanowie, na terenie ówczesnego zaboru pruskiego. Naukę rozpoczęła w niemieckiej szkole, później została uczennicą polskiego Liceum i Gimnazjum Humanistycznego w Ostrowie Wielkopolskim. Koleżanki wspominają ją jako osobę, na którą zawsze można było liczyć. Już wtedy wyróżniała się wzorowym zachowaniem, pilnością w nauce i szczerą pobożnością. Pociągała innych swą prostotą, skromnością i pogodą ducha. W stosunku do koleżanek była serdeczna, ofi arna, ale nigdy nie narzucała się innym. Po maturze rozpoczęła studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu Poznańskiego. Wkrótce zrozumiała, że od prawa bardziej odpowiada jej studiowanie języków obcych, dlatego przeniosła się na filologię romańską, którą kontynuowała z wielką sumiennością i obowiązkowością. Okres studiów był dla niej czasem usilnej pracy umysłowej i głębokiego życia wewnętrznego. Codzienna Msza i Komunia św., lektura religijna, udział w rekolekcjach zamkniętych stanowiły dobrą płaszczyznę dla jej działalności apostolskiej. W 1934 roku wyjechała do Francji, by lepiej przygotować się do egzaminu magisterskiego z języka. Będąc w sanktuarium w Lourdes, podjęła decyzję o wstąpieniu do klasztoru. 27 czerwca 1936 roku wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Serafitek przy kościele parafialnym pw. św. Rocha w Poznaniu, które odtąd już do końca pozostało jej domem. Po rocznej próbie w nowicjacie, 30 lipca 1938 roku złożyła pierwsze śluby. Fala terroru hitlerowskiego nie ominęła Zgromadzenia Sióstr Serafi tek. Siostry musiały opuścić klasztor. Siostra Sancja pracowała i bardzo dużo się modliła. Większość prac wokół domu wykonywali jeńcy francuscy i angielscy. Ponieważ s. Sancja znała język angielski, francuski i niemiecki, podjęła się roli tłumaczki między Niemcami a nimi. Szanowali ją za to bardzo i cenili jej wielką pomoc. Wkrótce poważnie zachorowała. Wówczas przełożona zaleciła jej odpoczynek. Niestety, mimo zwiększonej troski stan jej zdrowia zdecydowanie się pogarszał. Dnia 6 lipca 1942 roku złożyła śluby wieczyste w celi zakonnej. Zmarła 29 sierpnia 1942 roku. Papież Jan Paweł II zaliczył ją do grona błogosławionych w Krakowie w 2002 roku.

 

Męczennicy II wojny światowej
13 czerwca 1999 roku w Warszawie Jan Paweł II beatyfikował 108 męczenników II wojny światowej. Wśród nich byli:

 

Błogosławiony ksiądz Marian Konopiński (1907-1943)

 

Ksiądz Marian Konopiński był wikariuszem w parafi i pw. św. Michała Archanioła w Poznaniu. Osadzony w obozie koncentracyjnym w Dachau, został poddany pseudomedycznym eksperymentom. W opinii współwięźniów był uważany za męczennika, który oddał życie w intencji Kościoła i Ojczyzny.

Błogosławiony ksiądz Józef Kut (1905–1942)

 

Był proboszczem w Gościeszynie. Żarliwa wiara pozwoliła mu przyjąć obozowe doświadczenia. Nie skorzystał z możliwości zwolnienia z obozu za cenę wyrzeczenia się kapłaństwa. Pozostał wierny swemu powołaniu w stopniu heroicznym aż do utraty życia. Wycieńczony do ostateczności, umarł z głodu.

Błogosławiony ksiądz Włodzimierz Laskowski (1886–1940)

 

Był proboszczem w Lwówku. Najpierw w Forcie VII, a potem w obozie w Dachau mężnie znosił szykany, jakie stosowano wobec niego ze szczególnym okrucieństwem. Został śmiertelnie pobity za to, iż przyznawał się do kapłaństwa. Wieść o jego męczeństwie rozeszła się wśród współwięźniów i przetrwała zawieruchę wojenną.

Błogosławiony ksiądz Narcyz Putz (1877–1942)

 

Był proboszczem w poznańskiej parafii pw. św. Wojciecha. Swoje obozowe uwięzienie i cierpienia przyjmował z heroicznym poddaniem się woli Bożej. Zmarł w szpitalu obozowym z modlitwą na ustach. 

Błogosławiona Natalia Tułasiewicz (1906–1945)


Była nauczycielką języka polskiego w prywatnej szkole św. Kazimierza w Poznaniu. Na apel tajnej organizacji „Zachód” wyjechała do Niemiec, by nieść pomoc duchową polskim kobietom i dziewczętom wywiezionym na przymusowe roboty. Uwięziona w obozie w Ravensbrück, apostołowała wśród więźniarek, niosąc im otuchę. Swoje życie ofiarowała Bogu i bliźnim. http://www.blogoslawionanatalia.eu

„Poznańska Piątka”


„Poznańska Piątka” – błogosławieni: Czesław Jóźwiak (1919–1942), Edward Kaźmierski (1919–1942), Franciszek Kęsy (1920–1942), Edward Klinik (1919–1942), Jarogniew Wojciechowski (1922–1942). Byli wychowankami oratorium salezjańskiego w Poznaniu. Umieli konsekwentnie kroczyć drogą wiary, która umożliwiła im trwanie przy Bogu aż do końca. Uwięzieni w Niemczech zostali skazani na śmierć w więzieniu w Dreźnie. Stanowią wzorce młodzieńczej duchowości kształtowanej w duchu Ewangelii.

Błogosławiony brat Józef Zapłata (1904–1945)

 

Był bratem zakonnym we wspólnocie Braci Serca Jezusowego. Pełnił posługę w Kurii Arcybiskupiej w Poznaniu i w Kancelarii Prymasa Polski kardynała Augusta Hlonda. W obozie koncentracyjnym w Dachau cechowała go przede wszystkim ogromna miłość bliźniego. Kilka miesięcy przed wyzwoleniem obozu zgłosił się dobrowolnie do pielęgnacji chorych na tyfus. Zaraził się tyfusem od pielęgnowanych przez siebie współwięźniów niemieckiego pochodzenia. Swoje życie ofiarował w intencji szczęśliwego powrotu do Ojczyzny kardynała Augusta Hlonda. 

 

Błogosławiony brat Grzegorz Bolesław Frąckowiak SVD

 

Urodził się 18.07.1911 r. w Łowęcicach blisko Jarocina. Rodzice jego posiadali średnie gospodarstwo, które zamieszkiwali wraz z dziewięcioma synami i trzema córkami. Bolesław był ósmym dzieckiem. Chrzest otrzymał 25 lipca 1911 r. w kościele parafialnym pw. Św. Jakuba w Cerekwicy. Jako dziecko uczęszczał do szkoły podstawowej w Wojciechowie. W dzieciństwie zdradzał wielkie zamiłowanie do spraw Bożych i kościelnych, był bardzo gorliwym ministrantem. Dzięki bliskości klasztoru Misjonarzy Werbistów w Bruczkowie koło Borku Wlkp., kontynuował dalszą naukę w tamtejszym Niższym Seminarium. W 1929 r. wstąpił do postulatu Zgromadzenia Słowa Bożego. Zaś 8 września 1930 r. w Górnej Grupie rozpoczął nowicjat i otrzymał habit zakonny. Równo dwa lata później tj. 8 września 1932 r. złożył swoje pierwsze śluby zakonne i przyjął  imię zakonne Grzegorz.


Był najgorliwszym z nowicjuszy. Starsi współbracia pamiętają go zawsze uśmiechniętego, gotowego do posługi innym przy furcie, w kuchni, w zakrystii, w gospodarstwie, przy sprzątaniu domu. Br. Grzegorz w przyklasztornej drukarni wyuczył się zawodu introligatora.
Po skończonej formacji 8.09.1938 r. złożył wieczyste śluby zakonne. Wybuch II wojny światowej zastał go w klasztorze w Górnej Grupie. Był tam, gdy w święto Chrystusa Króla 1939  r. gestapo utworzyło w klasztorze obóz zbiorczy dla okolicznego duchowieństwa. Mimo, iż braciom pozwolono odjechać br. Grzegorz dobrowolnie pozostał, aby pomagać internowanym.


5 lutego 1940 r. księży wywieziono do obozu koncentracyjnego w Stutthof, a br. Grzegorz znalazł schronienie u swojego brata w Poznaniu. Po kilkumiesięcznym, nielegalnym pobycie w Poznaniu, gdzie pracował jako cukiernik i pomagał w zakrystii kościoła św. Marcina, musiał opuścić miasto i udał się do swego brata w Łowęcicach. W porozumieniu z pozostałymi księżmi, dwa razy w tygodniu uczył dzieci katechizmu i przygotowywał je do I Komunii św., a także odwiedzał chorych i starszych ludzi. Gdy 7 października 1941 r. aresztowano i wywieziono do obozu ks. Giczela, br. Grzegorz SVD z największą czcią przechował Najświętszy Sakrament, który gestapowcy wysypali z cyborium, a następnie po całonocnej adoracji rozdał wiernym Pana Jezusa. Ochrzcił także kilkoro dzieci. Ludzie pamiętają jak czynił to pobożnie i z przejęciem.


Dowiedziano się, że br. Grzegorz był introligatorem, dlatego też dostał nakaz pracy w Jarocinie. Codziennie dojeżdżał tam rowerem. Jego pomoc duszpasterska nawet wtedy nie została przerwana. Przez pewien, krótki czas  zaangażował się w rozprowadzanie tajnej gazetki „Dla ciebie Polsko”. Po roku od zaprzestania tej działalności rozpoczęły się aresztowania. Br. Grzegorz mógł sobie uciec, lecz 8 września 1942 r. przybył do ks. P. Kiczki SVD, wyspowiadał się i postanowił, że całą winę za kolportaż weźmie na siebie, aby w ten sposób uratować przed śmiercią wielu ojców rodzin. Prosił, aby oni wszyscy na niego składali obciążenia. W ten sposób uratował wiele osób. Następnego dnia został aresztowany. Gestapo również wiedziało o jego tajnym duszpasterstwie i traktowało go w więzieniu jako znienawidzonego „klechę”. W więzieniu był okrutnie bity, ale nikogo nie wydał. Brat Grzegorz SVD wszystko brał na siebie. Trasa jego męczeńskiej drogi prowadziła przez Jarocin, Środę Wlkp., Fort VII w Poznaniu, Zwickau, aby zakończyć się w Dreźnie, gdzie został ścięty 5.05.1943 r. W pożegnalnym liście pisze: ... o godz. 6.15 wieczorem zostanę ścięty. Zmówcie proszę wieczny odpoczynek.... pozdrawiam Was wszystkich i czekam na Was u Boga...
W pamięci starszych ojców i braci br. Grzegorz SVD pozostał wzorowym werbistą i tym, który miał największą miłość, bo oddał życie swoje za innych. Jest patronem braci zakonnych i ojców rodzin.

 


 

Kandydaci na ołtarze

 

 

Bernard z Wąbrzeźna


Sługa Boży, o. Bernard z Wąbrzeźna, mnich opactwa lubińskiego, urodził się w 1575 roku jako jedno z ośmiorga dzieci burmistrza Pawła Pęcherka i jego żony Doroty z d. Sasin. Przy chrzcie otrzymał imię Błażej. Gdy ukończył nauki podstawowe w parafialnej szkole miejskiej w Wąbrzeźnie, gdzie odznaczał się pilnością, został wysłany w dwunastym roku życia do kolegium jezuickiego w Poznaniu. Dzięki wybitnemu kierownikowi duchownemu o. Wojciechowi Tobolskiemu TJ zdobywał tam nie tylko rzetelną wiedzę, lecz zarazem gruntowne urobienie charakteru i wyjątkową na swój wiek dojrzałość duchową. Wyróżniał się wśród otoczenia ofiarną miłością bliźniego i żywym współczuciem dla chorych i ubogich. Często rezygnował z własnego posiłku, by odstąpić go żebrzącym o chleb. Już w studenckich latach jako charakterystyczna cecha jego duchowości uwydatnia się głęboka i żywa cześć dla krzyża i męki Zbawiciela. Stanowi ona ośrodek jego pobożności i jest podstawą stawiania sobie twardych wymagań oraz źródłem mocy w przezwyciężaniu wszelkich słabości. Druga połowa szesnastego wieku, w której Błażejowi przypadło żyć i studiować, to okres nowych prądów i silnych zmagań duchowych ogarniających Europę w poszukiwaniu nowych dróg. Kończy się średniowiecze, na widownię światową wkracza renesans wraz z ożywioną działalnością rozmaitych reformatorów religijnych. Nie mogło to być obojętne dla wrażliwego usposobienia chłopca przybyłego z prowincji do wielkiego miasta. Świadczy o tym modlitwa zapisana na kartce papieru, zawierająca prośbę, by go „Matka Boża przeprowadziła z burzliwych odmętów tego świata do bezpiecznego portu”. Wśród tych życiowych prób wykazywał Błażej zawsze zdecydowaną postawę, która mu jednała uznanie profesorów i kolegów. Bezpiecznym portem, który sobie wymodlił u Matki Bożej, stało się dlań opactwo benedyktyńskie w Lubiniu. W dwudziestym czwartym roku życia, ukończywszy studia teologiczne, wstąpił do nowicjatu. Przy ślubach otrzymał za patrona św. Bernarda, wielkiego czciciela Matki Bożej. Wybitny ówczesny opat lubiński o. Stanisław Kiszewski prędko i trafnie ocenił wielkie wartości duchowe Bernarda oraz jego umiejętność nawiązywania kontaktu z młodzieżą, zamianował go więc mimo młodego wieku mistrzem nowicjuszy. Jako wzorowy i gorliwy zakonnik o. Bernard nie tylko słowem pouczał swoich podopiecznych, lecz porywał też swym przykładem, a szczególnie żywym nabożeństwem dla Najświętszego Sakramentu. Trwał na adoracji w kościele przez długie godziny mimo zimowych mrozów. Dziękczynienie po Mszy św. przeżywał z taką głębią uczuć, że nieraz współbracia dostrzegali obfite łzy wdzięczności, których nie zdążył otrzeć. Często spędzał cale noce na czuwaniach i zawsze był pierwszym na wspólnych modlitwach. Ale też i tam był pierwszy, gdzie była jakaś ciężka i przykra praca, gotów do każdej posługi bliźnim. Przy tak ofiarnym i intensywnym trybie życia jego siły zaczęły się wyczerpywać. Wkrótce przyłączyła się też jakaś poważna choroba i 2 czerwca 1603 roku, w pierwszym roku kapłaństwa, mając 29 lat zakończył życie oddane bez reszty wielbieniu Boga i posłudze bliźnich. Natychmiast po jego zgonie przybywali do jego grobu liczni pobożni ludzie, świadkowie jego świątobliwego życia i wypraszali sobie za jego wstawiennictwem rozmaite łaski. Spis zeznań o otrzymanych laskach składanych przed komisjami ustanowionymi przez biskupów poznańskich zachował się tylko częściowo. Proces beatyfikacyjny Sługi Bożego o. Bernarda z Wąbrzeźna, przerywany dwukrotnie przez wojny, toczy się na drodze zatwierdzenia „starożytnego” kultu.



Ksiądz Wawrzyniec Kuśniak

 

Urodził się 1 sierpnia 1788 roku w Czarnkowie n. Notecią. W 1811 roku wstąpił do Kongregacji Oratorium św. Filipa Neri na Świętej Górze w Gostyniu. W klasztorze uzupełnił wykształcenie średnie. W 1813 roku wysłano go na studia teologiczne do Poznania. W roku 1816 przyjął święcenia, a po powrocie na Świętą Górę został opiekunem Bractwa Różańcowego, potem mistrzem nowicjatu, a od 1827 roku ekonomem klasztoru. W 1839 roku kapłani wybrali go na przełożonego wspólnoty. Urząd ten pełnił przez dziewięć kadencji (27 lat), aż do śmierci. Na życie wspólnoty wywierał wpływ nie tyle słowem, co przykładem. Celem, któremu podporządkował swój sposób rządzenia, było zawsze zachowanie zgody i jedności. Cechą wiodącą jego osobowości była niezachwiana wiara w ludzką dobroć. Jako przełożony korzystał z majątku kongregacyjnego dla czynienia miłosierdzia wobec potrzebujących. Za jego czasów do stałej praktyki klasztoru należał coroczny „Boży obiad” w Wielki Czwartek − dla dwunastu najstarszych spośród ubogich przygotowywano specjalny obiad, podczas którego według rytuału usługiwał sam proboszcz. Ponadto 750 osób otrzymywało zapomogę pieniężną. Szacunek dla ubogich był zatem także charakterystycznym rysem duchowości i osobowości ks. Kuśniaka. Cierpliwie wysłuchiwał wszelkich bied ludzkich i udzielał skutecznej pomocy. Źródło takiej postawy tkwiło w przekonaniu, że wszystko, co posiada, jest darem Bożym. Na co dzień uprzejmy, życzliwy, ujmował zwykłą ludzką dobrocią. Pomagał innym, zanim go o to poprosili, był przy tym zawsze dyskretny i delikatny. Jego dewizą życiową była myśl: „Tak żyjmy, jakbyśmy jutro umierać mieli, a tak pracujmy, jak byśmy na wieki żyli”. Wspierał też intensywnie dzieło budowy Instytutu w Gostyniu, prowadzone przez bł. Edmunda Bojanowskiego. Zmarł 15 marca 1866 roku. Pochowano go w podziemiach świętogórskiej bazyliki.




Ksiądz Kazimierz Rolewski

 

Wśród kandydatów na ołtarze pochodzących z Wielkopolski jest też świetlana postać duszpasterza i wychowawcy kapłanów ks. prałata Kazimierza Rolewskiego. Urodził się 2 czerwca 1887 roku w Poznaniu. Młody umysł i serce Kazimierza wypełniało pragnienie kapłaństwa, które wyraził w prośbie skierowanej do biskupa Edwarda Likowskiego o przyjęcie do Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Poznaniu. Przygotowanie do kapłaństwa w tymże seminarium rozpoczął 1 października 1907 roku. W aktach seminaryjnych zapisano, iż będzie „ozdobą duchowieństwa i radością wiernych”. Ta krótka charakterystyka znalazła potwierdzenie w całym jego dalszym życiu. Po święceniach kapłańskich, przyjętych w 1911 roku, został skierowany do pracy duszpasterskiej wśród Polaków w Saksonii. Tu właśnie rozpoczął swą heroiczną pracę apostolską, organizując katolickie życie wśród Polaków narażonych na wpływy potężnego protestantyzmu i ratując dla Kościoła oraz Ojczyzny tysiące zagrożonych dusz. Dokonywał wprost cudów ofiarności i poświęcenia, aby służyć rozproszonemu wychodźstwu polskiemu. Jednak protestanckie władze kościelne niechętnie patrzyły na owoce posługi duszpasterskiej polskiego kapłana, toteż odwołano go z pracy wśród emigrantów. Do Niemiec udał się powtórnie, by w latach 1921−1922, jako attaché emigracyjny przy Konsulacie Polskim w Berlinie, organizować polskie placówki duszpasterskie. Pierwszego maja 1916 roku objął administrację parafii w Głuszynie pod Poznaniem. W najbardziej oddalonej od kościoła parafialnego wsi Starołęka zbudował i poświęcił barak wojskowy jako kaplicę oraz zorganizował tu samodzielną placówkę duszpasterską. Po jego drugim pobycie w Niemczech, władza duchowna powierzyła mu parafię w Ceradzu Kościelnym, gdzie z właściwym sobie zaangażowaniem pokonywał trudności i w krótkim czasie zdołał odnowić ducha religijnego wśród parafian. W lipcu 1922 roku został proboszczem w Ostrowie Wlkp., gdzie zasłynął z niezwykłej dobroci wobec biedaków, robotników i wszystkich potrzebujących. Nikt nie odszedł od niego bez wsparcia. Potrafi ł własną koszulę oddać ubogiemu. Stał się naprawdę „wszystkim dla wszystkich, aby wszystkich pozyskać dla Chrystusa”. Pierwszego grudnia 1928 roku rozpoczął ostatni etap swojego życia: z woli Prymasa Polski kardynała Augusta Hlonda objął urząd rektora i profesora teologii pastoralnej w Arcybiskupim Seminarium Duchownym w Poznaniu. W konferencjach ascetycznych i wykładach przekazywał klerykom swe wieloletnie doświadczenie duszpasterskie. Porywał przyszłych kapłanów swoim miłosierdziem i dobrocią wobec ubogich. Osobiście prowadził diakonów do szpitali i więzień, aby poznali życie i nędzę ludzką tak fizyczną, jak i duchową. Pracował ponad siły, co doprowadziło do nadwątlenia jego zdrowia. Choroba płuc i gardła trwała prawie dwa lata. Znosił ją ze spokojem i poddaniem się woli Bożej. Nawet w szpitalach pracował dla dusz, udzielając chorym i umierającym sakramentów. Zmarł 13 marca 1936 roku, mając zaledwie 49 lat. Jego doczesne szczątki spoczęły na cmentarzu archikatedralnym w Poznaniu. Po dokonanej ekshumacji w 1960 roku sprowadzono je do Ostrowa i pochowano na tamtejszym cmentarzu, a po rozpoczęciu postępowania beatyfikacyjnego złożono je w ostrowskiej farze − dziś konkatedrze.



Ksiądz Aleksander Żychliński

 

Urodził się 13 grudnia 1889 roku w Modliszewku. Po maturze, wbrew początkowym oporom ojca, wstąpił do seminarium. W 1913 roku otrzymał święcenia, po których skierowano go na studia na rzymskim Uniwersytecie Gregoriańskim, a następnie na Uniwersytecie Wrocławskim. Nie miał jeszcze 29 lat, gdy po rocznym wikariacie w Gostyniu powołano go na profesora dogmatyki do Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Poznaniu. Wkrótce, na niedługi czas, został wicerektorem, a w latach 1926−1927 był seminaryjnym ojcem duchownym. Od 1927 do 1929 roku był rektorem seminarium duchownego w Gnieźnie. W roku 1929 wrócił do seminarium poznańskiego, gdzie do czasu wojny wykładał dogmatykę. Obok św. Tomasza z Akwinu, mistrzem ks. Żychlińskiego stał się mistyk i Doktor Kościoła św. Jan od Krzyża. W efekcie duchowość karmelitańska wywarła znaczący wpływ na jego życie. Był spowiednikiem i kierownikiem duchowym Karmelu poznańskiego. Opieką duszpasterską otaczał również nowicjat urszulański w Pokrzywnie. Naczelną, często powtarzaną myślą, którą chciał przekazać drugim, było: „Na próżno żyje, kto nie usiłuje stać się prawdziwie świętym”. Umierał, ofiarując się raz jeszcze za kapłanów, którym przede wszystkim poświęcił swe życie jako profesor, rektor, ojciec duchowny. Zmarł 20 grudnia 1945 roku w Gnieźnie. Jego doczesne szczątki spoczywają w podziemiach kościoła pw. św. Wojciecha w Poznaniu. 31 grudnia 1968 roku rozpoczęto jego proces beatyfikacyjny na szczeblu diecezjalnym.



Ksiądz Stanisław Streich 


Stanisław Streich przyszedł na świat 27 sierpnia 1902 roku w Bydgoszczy. Po maturze przyjęto go do Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Poznaniu, które ukończył 6 czerwca 1925 roku, przyjmując święcenia kapłańskie. W latach 1925−1927 był kapelanem sióstr elżbietanek oraz uczył religii w jednej z poznańskich szkół handlowych. W 1927 roku został wikariuszem w parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa i św. Floriana w Poznaniu, gdzie dał się poznać jako dobry kaznodzieja. Rok później wyjechał do Koźmina, aby nauczać religii w męskim seminarium nauczycielskim, a od 1929 roku objął wikariat w parafii pw. Bożego Ciała w Poznaniu. Od początku 1932 roku był wikariuszem w poznańskiej parafii pw. św. Marcina, a po zdaniu egzaminu proboszczowskiego 1 lipca 1933 roku objął parafię w Żabikowie. Od razu podjął starania o wzniesienie w Luboniu nowego kościoła. W 1935 roku została erygowana − wyodrębniona z parafii pw. św. Barbary − parafia pw. św. Jana Bosko. Pierwszego października 1935 roku ks. Streich został jej pierwszym proboszczem. 27 lutego 1938 roku odprawiał Mszę św. dla dzieci. Po odejściu od ołtarza skierował się ku ambonie, aby przeczytać Ewangelię oraz wygłosić kazanie. W tym momencie zza pleców dzieci wyskoczył mężczyzna i dwukrotnie strzelił do księdza: trafi ł go w twarz, a druga kula utkwiła w niesionym przez niego ewangeliarzu. Ksiądz Stanisław padł, a morderca zbliżył się i oddał jeszcze dwa strzały w plecy. 4 marca odbył się pogrzeb zamordowanego kapłana, w którym uczestniczyło dwadzieścia tysięcy osób. Po Mszy św. ciało męczennika złożono do grobu przy kościele.



Ksiądz Ignacy Posadzy

 

Urodził się 17 lutego 1898 roku w Szadłowicach koło Inowrocławia. W 1917 roku wstąpił do Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Poznaniu, ale z powodu wojny studia odbywał w Münster i Fuldzie. Tu spotykał się z polskimi robotnikami i wsłuchiwał się w ich problemy. Poruszały go zwłaszcza skargi na ciężkie warunki oraz brak opieki duszpasterskiej sprawowanej w języku polskim. Po zakończeniu wojny wrócił do Poznania i Gniezna; dokończył studia i w 1921 roku przyjął święcenia kapłańskie. W poznańskiej farze dał się poznać jako kaznodzieja i gorliwy spowiednik. Wakacje przez kilka kolejnych lat spędzał za granicą wśród emigrantów polskich: w niedziele i święta organizował dla nich nabożeństwa oraz pogadanki religijne, a także zapoznawał się z sytuacją społeczno-ekonomiczną, rodzinną i religijną środowisk emigracyjnych. W 1923 roku przebywał w Saksonii i Bawarii, w 1924 roku − w Hesji, a w 1926 roku − z ramienia Państwowego Urzędu Emigracyjnego − wyjechał do Danii. W 1928 roku odwiedził polskie ośrodki w Rumunii, a w roku 1929 podróżował po Brazylii, Urugwaju i Argentynie, gdzie wizytował skupiska polonijne. W 1930 roku dowiedział się, że Prymas Polski przystąpił do organizacji zgromadzenia zakonnego, które miało podjąć pracę apostolską na rzecz Polonii; on zaś miał zostać przełożonym generalnym. 22 sierpnia 1932 roku otrzymał od kardynała Augusta Hlonda błogosławieństwo na rozpoczęcie ich wspólnego dzieła. Następnego dnia, wraz z trzema kandydatami na braci, udał się do Potulic, aby zorganizować Dom Macierzysty zgromadzenia. Po kilku dniach przybyło tam kolejnych 20 kandydatów do kapłaństwa i 16 aspirantów na braci zakonnych. Ksiądz Posadzy był wówczas jednocześnie: nowicjuszem, mistrzem nowicjatu, ekonomem i przełożonym. Nie tracił kontaktu z Polonią, wyjeżdżając kilkakrotnie do ośrodków emigracyjnych. W 1937 roku udał się z wizytą duszpasterską na Daleki Wschód − do Chin, Japonii, Korei, Mandżurii − i przez Związek Radziecki wrócił do Polski. Po wojnie swój wysiłek skierował na przygotowanie kadr misjonarskich dla polskich środowisk emigracyjnych. Powołał dom nowicjacki oraz utworzył Wyższe, a także Niższe Seminarium Duchowne Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej. W 1958 roku, za zgodą Kapituły Generalnej oraz Rady Generalnej, założył Zgromadzenie Sióstr Chrystusa Króla dla Polonii Zagranicznej. W 1968 roku złożył rezygnację z funkcji przełożonego generalnego, którą sprawował przez 36 lat. Mieszkał w domu zakonnym Towarzystwa w Puszczykowie, oddając się modlitwie, ale nadal duchowo przewodził zgromadzeniu. Zmarł 17 stycznia 1984 roku. Jego proces beatyfikacyjny rozpoczął się 17 stycznia 2001 roku.



Ksiądz Aleksander Woźny


Urodził się 25 czerwca 1910 r. w Uzarzewie pod Poznaniem. W 1928 r., po ukończeniu Gimnazjum św. Marii Magdaleny w Poznaniu, zgłosił się do seminarium duchownego. W latach 1928−1933, w Gnieźnie i w Poznaniu, przygotowywał się do kapłaństwa pod kierunkiem wybitnych profesorów i wychowawców, dziś błogosławionych albo kandydatów do chwały ołtarzy: biskupa Michała Kozala, ks. Aleksandra Żychlińskiego i ks. Kazimierza Rolewskiego. Święcenia kapłańskie otrzymał 10 czerwca 1933 r. Jako wikariusz pracował w Poznaniu, w parafii pw. św. Stanisława Kostki oraz w parafii katedralnej, a od 1938 r. do aresztowania przez niemiecką żandarmerię w 1940 r. w Borku Wlkp. Ponad pięć lat był więziony w obozach koncentracyjnych, najpierw w Buchenwaldzie, a następnie w Dachau. Po powrocie do kraju 20 sierpnia 1945 r. został administratorem parafii pw. św. Jana Kantego w Poznaniu. Organizację życia parafialnego rozpoczął od starań o poniemiecki, drewniany budynek restauracyjny, który miał służyć nowej parafii jako tymczasowa świątynia. W pierwszy piątek miesiąca, 5 stycznia 1946 r. parafianie − z jego inicjatywy − złożyli przed ołtarzem publiczne przyrzeczenie, że jeśli otrzymają budynek, to w utworzonym z niego kościele umieszczą obraz Miłosierdzia Bożego. Tak też się stało: parafia została ofiarowana Miłosierdziu Bożemu, a w głównym ołtarzu umieszczono obraz Miłosierdzia Bożego. Był jednym z pierwszych propagatorów kultu Bożego Miłosierdzia na terenie Archidiecezji Poznańskiej. Nie ominęły też go prześladowania okresu stalinowskiego. 13 lutego 1950 r. został aresztowany. Powodem był list pasterski, na którego odczytanie nie zgodziły się ówczesne władze. On – nie zważając na zakaz – opowiedział treść listu z ambony. W więzieniu przebywał do 1 grudnia. Duszpasterska działalność ks. Woźnego nie ograniczała się tylko do kościoła i parafii. Znaczącą rolę odegrał jako krajowy duszpasterz kobiet. W ramach posługi duszpasterskiej poza parafią prowadził rekolekcje zamknięte dla kapłanów, kleryków i sióstr zakonnych. Nie zaniedbywał też troski o głoszenie Słowa Bożego w swojej parafii. W każdą trzecią niedzielę miesiąca głosił nauki o życiu wewnętrznym, a od 1967 r. corocznie prowadził rekolekcje wielkopostne, skierowane głównie do jego stałych penitentów, ale i do ogółu parafian. Nigdy nie zaniedbywał niedzielnych i świątecznych kazań. Mimo licznych obowiązków przez wszystkie lata swojego kapłaństwa był niezwykle gorliwym spowiednikiem. Posługę w konfesjonale postrzegał jako jeden z najważniejszych darów zadanych mu przez Pana Boga. Zmarł 21 sierpnia 1983 r.


Zaprzysiężenie Trybunału pod przewodnictwem Arcybiskupa Stanisława Gądeckiego dało początek 25 stycznia 2014 r. procesowi beatyfikacyjnemu ks. Aleksandra Woźnego - od tego momentu przysługuje mu tytuł sługi Bożego.  Więcej na stronie: www.aleksanderwozny.archpoznan.pl

 

 

Kazimierz Antoni Hołoga

 

Urodził się 18 stycznia 1913 roku w Poznaniu w wielodzietnej rodzinie poznańskiego kupca Wincentego Hołogi i Marii, z domu Białkowskiej. Miał 2 siostry i 3 braci. Sakrament chrztu świętego przyjął w święto Ofiarowania Pańskiego, 2 lutego 1913 roku w poznańskim kościele pw. Bożego Ciała. Podczas kryzysu gospodarczego rodzina Państwa Hołogów przeniosła się początkowo na wieś pod Lesznem, a następnie do Gniezna. 13 listopada 1931 roku, jako osiemnastoletni młodzieniec, został przyjęty do Sodalicji Mariańskiej pw. NMP Niepokalanie Poczętej i św. Stanisława Kostki w Gnieźnie. W roku 1934, po złożeniu egzaminu dojrzałości w Państwowym Gimnazjum im. Bolesława Chrobrego w Gnieźnie, odbył roczną służbę wojskową W roku 1935, gdy rodzina Hołogów przeniosła się na powrót do Poznania, rozpoczął studia na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Poznańskiego. We wrześniu 1939 uczestniczył w wojnie obronnej, służąc w kolumnie sanitarnej. Po demobilizacji (5 października 1939) powrócił do Poznania, jednak zagrożenie aresztowaniem przez okupanta spowodowało ucieczkę do Generalnej Guberni w nocy z 31 grudnia 1939 na 1 stycznia 1940 roku. Ukrywał się w Warszawie do grudnia 1941 roku. W tym czasie podjął pracę fizyczną w browarze. 28 lipca 1941 roku został aresztowany podczas łapanki i osadzony w więzieniu na Pawiaku. Po uwolnieniu (15 października 1941) przeniósł się do Krakowa, gdzie podjął pracę w Zakładach Produkcji Surowic i Szczepionek, przy produkcji szczepionki przeciw durowi plamistemu w laboratorium znanego mikrobiologa, profesora Odona Bujwida (1 grudnia 1941 - 31 maja 1942). W konspiracji kontynuował studia medyczne, które ukończył uzyskaniem dyplomu 27 lutego 1942 roku. W tym samym roku zamieszkał w Lublinie i w sierpniu 1942 podjął pracę w szpitalu świętego Wincentego á Paulo, prowadzonym przez siostry szarytki. Tu nawiązał kontakt z Armią Krajową i wstąpił do ruchu oporu na Lubelszczyźnie. W roku 1944, po wyzwoleniu Lublina przez Armię Czerwoną, został zmobilizowany i wcielony do II Armii Wojska Polskiego. Skierowany do pracy w Szpitalu Ewakuacyjnym nr 64, służył w wojsku do demobilizacji, która miała miejsce w Bydgoszczy, 11 stycznia 1946 roku.  Jeszcze podczas działań wojennych zawarł sakrament małżeństwa z Marią z Rochalskich, córką Konstantego i Zofii, studentką farmacji. Dokonało się to w kościele pw. Św. Pawła w Lublinie, 12 sierpnia 1944 roku. Państwo Hołogowie mieli jednego syna Jana. Dokonawszy weryfikacji dyplomu ukończenia studiów medycznych, z dniem 1 marca 1946 roku podjął pracę w Szpitalu Sióstr Elżbietanek przy ul. Łąkowej. Został tu asystentem profesora Granatowicza, prowadził badania naukowe, zmierzające do uwieńczenia ich pracą doktorską. 18 sierpnia 1950 roku uzyskał I  stopień specjalizacji z chirurgii. Szpital jednak został siostrom odebrany, najpierw (3 października 1949) przez miasto w bezpłatne użytkowanie, a następnie (18 października 1950 roku) przez Urząd Bezpieczeństwa. Z nowym właścicielem doktor nie chciał współpracować i złożył wymówienie (18 stycznia 1951). Szukając pracy trafił do Nowego Tomyśla. W nowym miejscu życia i pracy rozwijał swą wiedzę i umiejętności, dbał o personel (w szczególności o mieszkające i pracujące w szpitalu siostry zakonne ze zgromadzenia Służebniczek NMP Niepokalanie Poczętej), snuł także plany rozbudowy szpitala. Prędko powszechnie uznawany był za wybitnego lekarza, doskonałego diagnostę, niezawodnego chirurga. Kierował się zawsze zasadami etyki lekarskiej i wiary. Jako dyrektor placówki wyróżniał się odpowiedzialnością i zdecydowaniem, ale w najmniejszym stopniu nie był pyszałkowaty. Uznawszy niewłaściwość swego postępowania, przepraszał współpracowników jeszcze tego samego dnia. Odbierano go jako zawsze życzliwego, pogodnego, niosącego nadzieję, na pierwszym miejscu stawiającego dobro innych. Podejmował walkę o życie i zdrowie nawet wówczas, gdy pacjenci nie rokowali wielkich szans na wyzdrowienie. Leczył bezinteresownie. Całymi godzinami potrafił czuwać przy łóżkach najciężej chorych. Ludzie uważali go za niemal cudotwórcę. Kobiety zdecydowane na aborcję swoich dzieci odwodził od tej decyzji wszelkimi środkami, proponując nawet pieniądze i pomoc w wychowaniu dziecka. W czasach ateistycznej propagandy nie wstydził się swojej wiary: regularnie praktykował, uczestniczył w Eucharystii, modlił się także w pracy, szczególnie przed figurą Matki Bożej, przed poważniejszymi zabiegami odmawia „Pod Twoją obronę”, nawiedzał szpitalną kaplicę. Gdy władze usiłowały zdjąć krzyże wiszące w szpitalu, sprzeciwił się stanowczo, grożąc nawet odejściem z pracy. Dziękującym mu za pomoc pacjentom odpowiadał, by dziękowali Bogu. Postawa doktora budziła powszechny szacunek. Stał się on prędko w Nowym Tomyślu i okolicach autorytetem. Dla posługi chorym poświęcał życie prywatne. Dwukrotnie odkładał wyjazd do ciężko chorej matki, nie chcąc pozostawić pacjentów. Chorych traktował zawsze równo, nie czyniąc różnic i nie zwracając uwagi na pochodzenie, narodowość, przynależność i poglądy polityczne. W marcu 1955 roku przyjmujął do szpitala Jana Intka, funkcjonariusza milicji, postrzelonego w brzuch (przestrzelone żołądek, wątroba i jelita). Działo się to w czasie, gdy miał właśnie wyjechać do Anglii na spotkanie z profesorem Juraszem w sprawie doktoratu, posiadał już nawet paszport. Ciężko ranny potrzebujący leczenia i pielęgnacji postawił doktora Hołogę przed życiowym dylematem: co wybrać - własną karierę czy też służbę potrzebującemu? Doktor pozostał przy łóżku chorego, chcąc go leczyć za wszelką cenę. Przez kilka dni właściwie nie odchodził od łóżka pacjenta. Osiągnął sukces. Beznadziejnie chory wrócił do sił i swej rodziny. Doktor już jednak nie mógł zrealizować naukowych planów.  W grudniu 1957 roku zapadł na chorobę nowotworową jelita grubego. Podjęte leczenie chirurgiczne nie przyniosło niestety spodziewanych rezultatów. W sierpniu 1958 roku stan doktora stał się krytyczny. Przed śmiercią rysuje podobiznę oblicza cierpiącego Chrystusa. Ostatnim słowem, jakie wypowiedział było: „krzyż”. Czuwająca przy umierającym żona włożyła mu do ręki zakonny krzyż jego rodzonej siostry Haliny, elżbietanki. Kazimierz Hołoga zmarł 12 września 1958 roku. Pochowany został na miejscowym cmentarzu 16 września 1958. Uroczystościom pogrzebowym przewodniczył bp Franciszek Jedwabski. Uczestniczyły w nim wielotysięczne tłumy. Na nagrobku Kazimierza Hołogi umieszczono słowa nawiązujące do słynnej mowy świętego Piotra w domu Korneliusza: „Przeszedł przez życie dobrze czyniąc” (por. Dz 10, 38). Pamięć o doktorze Hołodze jest w Nowym Tomyślu wciąż żywa. 12 września 2016 r. otwarto proces beatyfikacyjny na poziomie diecezjalnym.

 

 

Siostra M. Włodzimira (Czesława) Wojtczak

 

Urodziła się 20 lutego 1909 r. we Franklinowie, wiosce położonej niedaleko Ostrowa Wielkopolskiego.  Pochodziła ze średnio zamożnej rodziny. Ojciec Józef był kowalem, matka Jadwiga zajmowała się domem. Na chrzcie św. w kościele parafialnym w Lewkowie nadano jej imię Czesława, w tym kościele przyjęła także Pierwszą Komunię św. Czasy, w których przyszło jej żyć nie należały do łatwych. I wojna światowa  zmusiła ojca do walki na  froncie francuskim, w szeregach armii pruskiej. Matka pozostała w domu sama z dwiema córkami. Po skończonej wojnie i odzyskaniu przez Polskę niepodległości rodzina przeprowadziła się do  Ostrowa Wielkopolskiego.  Zakupiona  przez nich kamienica istnieje do dzisiaj i zamieszkiwana jest przez rodzinę Siostry M. Włodzimiry. Od najwcześniejszych lat  odznaczała się pracowitością, osiągając nie tylko dobre wyniki w nauce, ale także angażując się we wszelką działalność charytatywną. Podczas nauki w Żeńskim Gimnazjum i Liceum należała do Koła Miłosierdzia. Po maturze wstąpiła w szeregi organizacji kościelnej „Młode Polki”, gdzie pełniła funkcję skarbniczki. Do Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety wstąpiła 18 sierpnia 1930 r. W dniu 27 lipca 1933 r. otrzymała habit zakonny i przyjęła imię Siostra Maria Włodzimira.  Jeszcze w czasie postulatu ukończyła   Wyższy Instytut Kultury Religijnej w Poznaniu oraz rozpoczęła studia w Katolickiej Szkole Społecznej. Odznaczała się wielkim rozmodleniem, doskonałym zachowaniem reguły zakonnej i niesamowitą pracowitością. Wrażliwa na ludzką biedę, z otwartym wręcz sercem, zaraz po złożeniu Pierwszej Profesji, w 1934 r., podjęła  pracę w ochronce dla dzieci z rodzin bezrobotnych. Ochronka  ta znajdowała się na terenie parafii pw. św. Jana Jerozolimskiego na Komandorii. W 1936 r. ochronkę utworzono przy kościele Bożego Ciała w Poznaniu, gdzie z wielkim zaangażowaniem pracowała jako kierowniczka. Otrzymywała subwencje od miasta, które przeznaczała na dożywianie, opiekę lekarską, wyposażenie ochronki, wypoczynek na świeżym  powietrzu, czy świąteczne dary dla dzieci. Pracowała z wielkim poświęceniem, często też pomagała rodzinom swoich podopiecznych. Śluby wieczyste złożyła 28 sierpnia 1939 r., na trzy dni przed wybuchem II wojny światowej. Już wtedy zauważalne były u niej pierwsze symptomy gruźlicy. Okupacja i trudna sytuacja polityczna w kraju zmusiły wiele sióstr do opuszczenia Zgromadzenia, także siostra M. Włodzimira powróciła do rodzinnego domu w Ostrowie Wielkopolskim. Boleśnie przeżyła rozstanie ze wspólnotą i konieczność zdjęcia habitu. Pod wpływem donosu władze okupacyjne nakazały jej, z powodu choroby, opuścić mieszkanie rodziców. Trafiła do Domu Starców przy ulicy Zdunowskiej. Tutaj rozpoczął się ostatni etap jej ziemskiego życia. Pozostając w odosobnieniu od wspólnoty zakonnej, nadal utrzymywała duchową więź z Siostrami. Tutaj też zaczęła pisać pamiętnik, który miał być pociechą, po jej śmierci, dla matki. Wypowiedziała w nim swoją wielką miłość do Jezusa. Zmarła z modlitwą na ustach 20 lutego 1943 r. Odznaczała się nabożeństwem do Najświętszego Sakramentu, Serca Jezusowego i Matki Bożej. Celem jej życia było upodobnienie się do Chrystusa, jak to sama napisała w dniu pierwszych ślubów: „Jezu daj, abym mogła umrzeć tak jak Ty – zapomniana i wzgardzona”. Konferencja Episkopatu Polski udzieliła nihil obstat na prowadzenie procesu. Obecnie prośba o rozpoczęcie sprawy została skierowana do Stolicy Apostolskiej. Postulatorką procesu z ramienia Zgromadzenia jest s. M. Anna Jakubowska

 

 

Prośba o wspomnienia o dr Wandzie Błeńskiej, "Matce Trędowatych"

 

Archidiecezja Poznańska zbiera świadectwa o śp. dr Wandzie Błeńskiej i pamiątki z nią związane. Wspomnienia będą mogły być przydatne w przyszłości, w przypadku ewentualnego rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego "Matki trędowatych". Osoby, które znały dr Wandę Błeńską i chciałyby podzielić się wspomnieniami na jej temat lub posiadają pamiątki czy listy z nią związane, proszone są o przesłanie świadectwa lub osobisty kontakt z ks. Jarosławem Czyżewskim (e-mail: Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć ; adres: ks. Jarosław Czyżewski, Kuria Metropolitalna, ul. Ostrów Tumski 2, 61–109 Poznań). Świadectwo powinno zawierać datę, własnoręczny podpis oraz dane kontaktowe.

 

 

 

 

 


 


Oprócz wyżej przedstawionych postaci chwały ołtarzy oczekują: Jadwiga z Działyńskich Zamoyska – założycielka Stowarzyszenia Matki Bożej Dobrej Rady, oraz męczennicy II wojny światowej: franciszkanin o. Euzebiusz Huchracki – gwardian klasztoru w Miejskiej Górce i dwaj klerycy ze Zgromadzenia Słowa Bożego (Księży Werbistów), pochodzący z terenu Archidiecezji Poznańskiej − Jan Wojtkowiak i Czesław Golak.